O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
niedziela, 23 lipca 2017

Dzisiaj będzie trochę gorzko.

Po pierwsze - taki mamy klimat ;)

Po drugie - wkurzona jestem.

Po trzecie - protestuję.

 

W przeciągu kilku ostatnich dni odwiedziły mnie trzy dziewczyny, które prawie już za chwileczkę staną na ślubnym kobiercu. Każda przyszła do Noszę Biustonosze niezależnie od pozostałych, nie była to wizyta grupowa ;) Jednak po rozmowie z nimi mam jednakowe refleksje. Spowodowały one, że narosła we mnie wielka złość na...salon ślubny.

Wiem, że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Nie chcę też nikogo piętnować.

Tym bardziej, że obecnie spora część salonów ślubnych podpisuje umowy ze swoimi klientkami na uszycie/sprowadzenie konkretnej sukni, więc przyjmuje się, że klientka jest w pełni świadoma, na jaki produkt się decyduje.

A tymczasem okazuje się, że niekoniecznie.

Postanowiłam więc streścić, z czym panie miały problem (w kolejnej notce podejdę do tematu w sposób poradnikowy). 

W zasadzie wszystkie trzy dziewczyny przyszły do mnie po biustonosz wielofunkcyjny. Tylko i wyłącznie po to. Plus "ewentualne określenie rozmiaru" (ewentualne!). Żeby była jasność - suknie były szyte w tym samym mieście (nie w naszym) jednak pewne szczegóły obsługi klienta powtarzały się jak na zasadzie kopiuj-wklej, więc jestem prawie pewna, że chodzi o jeden salon. Prawie, bo nie dopytywałam. Jestem w końcu brafitterką, a nie detektywem.

Panny młode miały pełne biusty, zakres rozmiarowy 70F-75G. Suknie z baaardzo głęboko wyciętymi plecam. Na dokładkę jedna PM miała odkryte ramiona.

I teraz UWAGA:

KAŻDA z tych dziewczyny usłyszała już na etapie przymiarek do sukni, że biustonosz nie stanowi żadnego problemu. Ponieważ istnieje taki cud, który spowoduje, że będą się cieszyć odsłoniętymi plecami, a do tego ładnym kształtem biustu i świetną stabilizacją. A cud ten zwie się STANIKIEM WIELOFUNKCYJNYM.

Zaintrygowana, dopytywałam, w jaki sposób ktoś wytłumaczył klientkom - jakie funkcje posiada taki biustonosz? Otrzymywałam odpowiedzi typu  - "kupi pani sobie prostą bardotkę z silikonowym tyłem" lub "taki biustonosz z krzyżakiem z tyłu".

Na takie dictum udałam się na ekspresową emigrację wewnętrzną. Mojej wyobraźni odmówiono wizy. Wróciłam i zafrasowałam się.

Brnęłam jednak w temat dalej. Dociekałam, czy któraś z pań próbowała oponować, że na jej biust  będzie raczej kłopotliwe kupić tego typu biustonosz? Owszem. Ta najbardziej zaniepokojona otrzymała uspokajającą odpowiedź, że nie ma problemu, salon posiada takie staniki u siebie.

Kiedy miały nastąpić ostateczne poprawki okazywało się ( w każdym z trzech przypadków), że niestety - ani salon, ani żaden sklep z bielizną nie jest w stanie zapewnić naszym bohaterkom odpowiedniego biustonosza. W ten sposób, opierając się na opiniach i poleceniach znajomych - trafiły do mnnie.

A ja...cóż. Po udzieleniu kobiecego wsparcia rozwiałam złudzenia każdej z pań. Bardzo lubię moją pracę i cenię sobie zaufanie,jakim obdarzają mnie kobiety. Znajduję się jednak czasem w  sytuacji, kiedy bezradnie rozkładam ręce. Owszem, zawsze szukam wyjść ratunkowych. Jednak same przyznacie - pas silikonowego obwodu w zestawieniu z suknią ślubną to mało estetyczny dodatek.

Wracając do tematu.

Po trzeciej wizycie wzięłam głęboki oddech. Policzyłam do 20 (po 10. nie było żadnego efektu) by przeszła mi złość. Daruję sobie też ocenę etyki pracy tego salonu ślubnego, zresztą chyba same już zdążyłyście się zorientować, że nie byłaby ona zadowalająca.

Postanowiłam w trybie przyśpieszonym wdrożyć akcję rekomendacyjną przybytków modowych na moim terenie. Moje osobiste polecenie takiego miejsca wygląda następująco:

W tym momencie moją rekomendację ( także w postaci naklejki na drzwi/lustro w przymierzalni) posiada jeden salon ślubny, jedno atelier krawieckie oraz jeden sklep odzieżowy. Właścicielki tych miejsc to osoby, które podczas pracy z kobietami poświęcają wiele uwagi biustowi. Są świadome, że tam, gdzie jest odpowiednia zakładka - właśnie tam jest miejsce na biust. Często "wyłapują" błędy w szyciu, doradzają odpowiedni model sukienki do figury. Jednym słowem - zwracają uwagę na wszystkie aspekty wybieranej przez klientkę stylizacji. Za to jestem im bardzo wdzięczna i właśnie dlatego postanowiłam je wyróżnić.

Są to:

- Galeria Mody Ślubnej Agness, Agnieszka Obszyńska, ul. Lubelska 11 w Biłgoraju,

- Atelier Krawieckie Lukrencja, JustynaMałyszek, ul. Kościuszki 61 w Biłgoraju,

- Sklep Odzieżowy państwa Nowackich, ul. Kościuszki 27 w Biłgoraju.

Nie wykluczam kolejnych rekomendacji, ale nie ukrywam, że nie mam zamiaru nimi szafować. Na moje zaufanie trzeba po prostu zasłużyć rzetelną obsługą klientek.

W odróżnieniu od salonu ślubnego wspomnianego w pierwszej części notki - właśnie te panie-właścicielki wspomnianych przeze mnie trzech kobiecych biznesów, często proszą swoje klientki, by zajrzaly do mnie na konsultacje brafittingowe przed podjęciem decyzji zakupowej. Nie dziwi mnie więc fakt, że przy tak odpowiedzialnym i etycznym podejściu do wykonywanej pracy, a co za tym idzie - do biznesu - KAŻDA z nich może pochwalić się mniejszymi lub większymi sukcesami w branży modowej.

Ciekawa jestem, jak pracują salony ślubne, pracownie krawieckie i sklepy odzieżowe w Waszej okolicy. Czy zauważyłyście w nich trend pro-brafittingowy? Czy raczej odwrotnie - po trupach do celu, i w myśl zasady - JZK (jak złupić klientkę)?

środa, 05 lipca 2017

Z racji wykonywanego zawodu często widuję dekoltowe efekty różnych kuracji odchudzających. W zasadzie rozumiem motywację pań, które podjęły taką decyzję. Niejednokrotnie za zrzuceniem nadmiarowych kilogramów stoją wskazania zdrowotne (stwierdzone uprzednio przez lekarza zbytnie obciążenie układu kostnego, nadciśnienie, cukrzyca, duże otłuszczenie narządów - uwaga! nie zawsze dotyczy ono osób z nadwagą!). 

Gorąco kibicuję moim Klientkom, jeśli do kuracji podchodzą rozsądnie, pod okiem dobrego dietetyka. Jeśli przy tym mogą uprawiać jakąś aktywność fizyczną - jestem wręcz, jako brafitterka - w siódmym niebie. Z doświadczenia wiem, że dobra dieta, przemyślany ruch i odpowiednia pielęgnacja skóry to najlepsze, co w tm czasie kobieta może zrobić dla swojego ciała, a co za tym idzie - dla swojego biustu.

Nie popieram i nie akceptuję ekspresowych diet-cud oraz diet restrykcyjnych, tym bardziej, kiedy nie są podyktowane stanem zdrowia i są przeprowadzane na własną rękę.

Najczęściej takie samodzielne diety, gdy kobieta w krótkim czasie (od 2 do 6 m-cy) chudnie nawet 20 i więcej kilogramów - wiążą się z nadmiernym rozluźnieniem tkanki biustu. Skutkuje to tym, że nierzadko  jego konsystencja zaczyna przypominać konsystencję lejącego budyniu. Skóra, pozbawiona naturalnego "wypełniacza", często ujawnia rozstępy. Piersi, według samych właścicielek, zaczynają swoim wyglądem przypominać, w zależności od tego, jak bardzo samokrytyczna jest kobieta:

- łezki,

- uszy spaniela.

Jak taki gwałtownie zmieniony biust ostanikować, by dobrze wyglądał?

Czy jest to w ogóle możliwe?

Takie pytania niejednej brafitterce spędzają sen z powiek.

Według mnie jest to jak najbardziej możliwe. Jednak taki brafitting powinien być poprzedzony bardziej wnikliwym niż zazwyczaj wywiadem, ze szczególnym ustaleniem następujących faktów:

- w jakim czasie i ile schudła kobieta,

- czy zmiana wagi była podyktowana celową dietą, czy nastąpiła samoistnie,

- czy dieta i cały proces chudnięcia były nadzorowane przez lekarza lub dietetyka,

- czy chudnięcie było konsekwencją wskazań lekarskich (o ile możliwe - ustalić jakich).

 

Z uwagi na różnorodność kobiecych sylwetek, klatek piersiowych (tutaj niebagatelne znaczenie ma rozstaw biustu, jego zawieszenie i szerokość podstawy, a także budowa mostka) jak i cech osobniczych (rodzaj przeważającej tkanki w piersiach), dobór biustonosza po dużym chudnięciu to często niełatwa sprawa. Pomimo to wskażę Wam najczęściej stosowane i sprawdzone konstrukcje biustonoszy dla biustów "po przejściach":

1. Fullcup

Biustonosz zabudowujący całą pierś. Fullcup z miękką, elastyczną koronką u góry miseczki często jest wybierany na wygodny, codzienny biustonosz.

2. Halfcup

Czyli biustonosz z jednym pionowym, lub dwoma pionowymi cięciami miseczki, o niezabudowanej miseczce. W przypadku chudnięcia polecam Wam halfcupy, których górne krawędzie nie są mocno otwarte na zewnątrz. Przykładem takiej konstrukcji jest model Scarlet p-up marki Alles. Producent nazwał go tak a nie inaczej, na to nie mam wpływu ;), ale świetnie leży na biustach "z historią". Panie cenią go za uniesiony profil i wygodę. Posiada niezbyt duże usztywnienie, bawełnianą wyściółkę i wyjmowane wkładki.

 

3. Spacer-bra

"Spacerów" Ci u nas dostatek. Wysyp tego rodzaju biustonoszy spowodowany został najprawdopodobniej sukcesem najpopularniejszego "spacerniaka" - modelu Virginia marki Corin. Dzisiaj niemal każda szanująca się polska marka na swojego spejsera - Ava, Nipplex, Samanta, Konrad, Vena, Krisline, Kinga, Alles, Dalia. Niemniej to właśnie corinowa Virginia wiedzie wśród nich prym - miseczka ładnie pracuje, naddając się i jednocześnie zamykając biust od góry. 

4. Plunge z elastyczną u góry miseczką

Plunge, czyli stanik z niskim mostkiem i ukośnie ciętymi miseczkami to propozycja dla pań, które nie tolerują ucisku w okolicy końca wysokiego mostka stanika. Elastyczna koronka często dyscyplinuje "pochudnięciową", luźniejszą niż zazwyczaj tkankę biustu.

 

 

  

Moja lista biustonoszy dla biustów zmęczonych odchudzaniem/karmieniami/różnymi zdrowotnymi historiami wciąż jest otwarta. Jeśli macie swoje "typy" - piszcie o nich w komentarzach. Z pewnością będą to przydatne opinie dla tych z Was, które nie są biegłe w "stanikowe klocki".

 

P.S.

Oczywiście stanik najważniejszą na świecie częścią damskiej garderoby jest. Jednak ta świadomość ŻADNEJ  z nas, a szczególnie tych, które planują (lub podejrzewają u siebie) większą zmianę wagi ciała - nie zwalnia z dbania o skórę biustu. Ale o tem potem, czyli za jakiś czas ;) !

sobota, 29 kwietnia 2017

Pojechałam, ponieważ bardzo chciałam posłuchać na żywo Jacka Walkiewicza.


360sbc

Temat konferencji sprawił pewnie na większości z Was wrażenie, że było dużo gadania o sprzedawaniu, a najwięcej opowieści z gatunku "jak świadomie, w sprytny i skuteczny sposób wcisnąć klientowi produkt" ;)

Otóż i tak (było trochę o sprzedawaniu) i nie (o wciskaniu był JEDEN przykład, a prelegent przytoczył go wspominając swoje  biznesowe początki i takie NLP-samoróbkę ;).

Nikt więc nikogo nie uczył wciskania. Tym bardziej - nie podawał gotowych przepisów na sukces sprzedażowy.

Uczestnicy konferencji otrzymali za to sporo materiału do przemyśleń. A do tego jakieś 1,5 tony śmiechu.

Organizatorem wydarzenia była agencja konsultingowa 360SBC

Mówców było wielu, ja jednak (oczywiście zupełnie subiektywnie i być może - absolutnie  niesprawiedliwie ;) )  polecę Wam trzech.

O tym panu wspominałam już na samym początku:

Jacek Walkiewicz jest na swój sposób rozbrajający w swojej szczerości. Często odwołuje się do wydarzeń z przeszłości, rodziny, dzieci, pracy. Jego uwagi są celne, skłaniają do refleksji. Kilka TEDx-owych wystąpień pana Jacka znajdziecie  na youtube, przekonacie się sami. Z pewnością uznacie go za mądrego faceta, który nie kokietuje słuchaczy i nie stosuje zbyt wielu socjotechnicznych "myków". I choć wielu z nas wie, że opowiadanie historii czyli storytelling przynosi świetne efekty, ja wolę wierzyć w to, że gawędziarstwo Walkiewicza nie wynika z wyrachowania, a z autentycznej potrzeby serca. I tego poglądu będę się trzymać. 

Paweł Musiałowski - założyciel fundacji Aksjomat, czlowiek, który, jak sam mówi "zawsze miał w szkole najlepsze oceny, w zasadzie - nie wiadomo po co" ;). Jego wykład o różnicy pomiędzy pokoleniem X i pokoleniem Y pochłonął mnie na niemal godzinę. Cóż, różnice międzypokoleniowe to niby wiadoma rzecz, ale z wielkim zdziwieniem konstatujemy, że zaczynają właśnie nas dotyczyć. I bynajmniej to nie my jesteśmy tym osobnikiem "durnym i chmurnym" ;). Mały przedsmak wystąpienia Pawła Musiałowskiego znajdziecie ---> TUTAJ.

Tomasz Zieliński -  trener biznesu, ale ja nazwałam go trenerem uczuć. Rzadko kiedy spotyka się osoby, które rozwój osobisty opierają na wewnętrznej harmonii wynikającej z dobrych relacji z bliskimi, pogody ducha, humanitaryzmu. Odwoływał się do tkwiącej w każdym z nas potrzeby akceptacji, miłości. Twierdzi  (tak to zrozumiałam), że sukces najbardziej smakuje wtedy, gdy mamy z kim go dzielić. Lub też (tak zrozumiał z kolei mój konferencyjny kompan) - że sukces nadchodzi wtedy, gdy mamy z kim go dzielić.

Nie będę zdradzać Wam szczegółów tego spotkania. Za to serdecznie polecam tego typu wydarzenia każdemu, kto chce zakosztować takich "TED-owych" klimatów. 360SBC organizuje podobne konferencje w całej Polsce. Na stronie agencji znajdziecie grafik kolejnych spotkań. Przeczytacie też kto inspirował samego organizatora :) :

"Przy tworzeniu programu konferencji korzystamy z doświadczenia najwybitniejszych ekspertów w danej dziedzinie. Swoją wiedzę przekazują Państwu takie autorytety jak J. C. Maxwell, B. Tracy, R. Denny czy R. Cialdini, którzy dzięki niezwykłej umiejętności dzielenia się sposobem na sukces z innymi zyskali uznanie na całym świecie. Systematyczne wdrążanie narzędzi i zasad poznanych w czasie organizowanych przez nas wydarzeń gwarantują Państwu możliwość osiągnięcia maksimum skuteczności w swoim biznesie."

Jednocześnie od siebie - osoby pracującej na codzień z kobietami (bo przecież na końcu każdego biustu znajduje się kobieta!) - dodam, że jeśli ktoś nie potrafi SAM ułożyć swoich relacji z ludźmi, których spotyka na swojej zawodowej ścieżce - niech zrewiduje swoje wyobrażenie na temat różnego typu konferencji, spotkań i szeroko pojętych szkoleń rozwojowych. One naprawdę nie załatwią za nas umiejętności "nadawania na tych samych falach" z klientem czy partnerem biznesowym. Ukierunkują, zainspirują, ale nie zrobią za nas całej roboty. Nie obudzimy się nagle drugiego dnia po takim spotkaniu jako zdecydowanie doskonalsza - bardziej elokwentna, profesjonalna, empatyczna wersja siebie ;) .

Za to z pewnością otrzymamy fajny impuls, który MOŻE  (jesli naturalnie trafimy na ciekawą konferencję) pomóc nam uporać się z ograniczeniami.

Z którymi? - zapytacie

Ano, także z tymi, które często sami w sobie nieświadomie przez lata hodujemy ;)

Ciekawa jestem, czy Wy też uczestniczycie w podobnych wydarzeniach? Co o nich sądzicie?

Czy to przypadkiem nie jest tak, że w czasach, gdy instytucja autorytetu zaczyna w społeczeństwie w tempie niemal galopującym tracić na znaczeniu - spotkania z ciekawymi, wartościowymi, inspirującymi ludźmi na takich właśnie konferencjach są coraz bardziej potrzebne?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 135