O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
sobota, 16 maja 2015

Dzianina dystansowa 3D pojawiła się na polskim bieliźnianym rynku stosunkowo niedawno. Jak ćwierkają wróbelki - jedna z europejskich, ekskluzywnych marek bielizny stosunkowo niedawno zwolniła wykupioną licencję na tę tkaninę, otwierając jednocześnie całej grupie mniejszych producentów drogę to produkcji bielizny z niej.

Ucieszyło mnie to niezmiernie, ponieważ pianka 3D (zwana pianką 3D Spacer) to naprawdę rewelacyjny materiał na miseczki stanika, szczególnie w zbliżającym się okresie wiosenno-letnim.

Tkanina posiada trójwymiarową strukturę przepuszczającą powietrze. Zapewnia to odpowiednią regulację termiczną (zapobiega przegrzewaniu) i dobre odprowadzenie wilgoci od skóry. Pianka ta jest trwała, odporna na zgniatanie, łatwo się ją pierze i szybko suszy. Chciałoby się zakrzyknąć - ideał!

Miałam wcześniej u siebie dwa "piankowce" poskich producentów, nie wzbudziły one jednak mojego szczególnego zachwytu. Jako trzeciej postanowiłam dać szansę Virginii od Corina. Zrobiłam to pod wpływem dobrych opinii koleżanek z branży. Nie ukrywam, że szybko uległam temu stanikowi i nie rozwodząc się - zwięźle wypunktuję Wam, dlaczego.

1. Pracująca miseczka - pianka, której do produkcji używa Corin (jak wyszperałam w necie - produkcji greckiej firmy Soulis Kuehnis A.G.) jest miękka, świetnie pracuje na biuście. "Naddaje się" przy piersiach asymetrycznych.

2. Oddychanie skóry - trójwymiarowa struktura materiału miski zapewnia cyrkulację powietrza. Powietrze swobodnie dociera do skóry i po ogrzaniu przez nią - jest swobodnie odprowadzane na zewnątrz, co zapobiega poceniu się skóry. Patrząc pod światło miseczka wygląda tak, jakby zatopiono w niej plaster miodu:

 

3. Virginia jest super lekka, szybko wysycha po praniu.

4. Gładki biust pod każdym t-shirtem! Usztywnienie jest jednocześnie bardziej niż umowne. Wszak to tkanina trójwymiarowa, czyli tak naprawdę - dwie warstwy cieniutkiego materiału połączone ze sobą pręcikami mikrowłókien. Mimo to - efekt gładkiej, usztywnianej miseczki jak się patrzy :)

5. Wygoda. Większa część pań (w tym autorka niniejszej notki) twierdzi, że po całym dniu z Virginią nie zdejmuje jej wieczorem z uczuciem ulgi, co przy niektórych biustonoszach czasem się zdarza.

6. Kolorystyka - żelazna bazowa trójca, czyli bezpieczny beż oraz czerń i biel. Do tego sezonowo na tę wiosnę i lato ma być doszywany kolor czerwony.

6. Cena. Virginia jest biustonoszem średniopółkowym. W internecie ceny jej kształtują się w przedziale 135-179zł. 

7. Dyskretne zdobnictwo. Mała przywieszka pomiędzy miseczkami i nieduża aplikacja przy ramiączkach. Tylko tyle i aż tyle.

Zarzutem stawianym temu biustonoszowi, z czym już zresztą spotkałam się na noszobiustonoszowym profilu facebookowym, jest oszczędna rozmiarówka. 

Stanik jest szyty w rozmiarach:

65D-I

70C-H

75B-G

80B-F

85B-E

90B-D

95B-C

100B

Decyzję rozmiarową podyktowało producentowi zapewne samo życie. O ile biustonosz w niektórych zakresach rozmiarowych posiada wzmacniający panel boczny wszyty od wewnątrz miseczki - nie zapewnia to jednak mocnego zebrania biustu. Jest to stanik dla pań, ktore poszukują wygodnego, oddychającego biustonosza, niewidocznego pod t-shirtami (przyznacie chyba, że epatowanie biustem w niektórych stuacjach czy zawodach jest wręcz niewskazane ;)

Bardzo podobną konstrukcję ma niedługo wypuścić na rynek marka Kris Line. Zamawiałam Stellę Spacer (bo tak ma się nazywać nowość od Krisa) w kolorze cielistym. Z wielką ciekawością i z przyjemnością porównam tu oczywiście oba staniki.

Tymczasem pamiętajmy - NIE MA jednego biustonosza na WSZYSTKIE biusty. Jesteśmy różnie zbudowane. Jedne z nas potrzebują wąskiej fiszbiny, inne - płytkiej miski, kolejne - kroju bandless, zaś jeszcze inne - cieniutkich, mgiełkowych softów.

Nie oczekuję więc od tytułowej Virginii cudów, bo jak mówi stare przysłowie - jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego ;) za to z czystym sumieniem stanik polecam Waszej uwadze, jeśli potrzebujecie wygodnego biustonosza-niewidki.

Ja zaś kończę właśnie pracującą sobotę i zmierzam do lubelskiego przybytku kultury, gdzie będę straszyć razem z upiorem w pewnej operze, ciao!

 

czwartek, 07 maja 2015

Nie mogłam, po prostu nie mogłam podzielić się z Wami moim własnoręcznym hendmejdem.

Krzesła typu thonetowskiego znalazłam przedwczoraj na olx-ie. Bardzo lubię meble gięte, więc od razu poczułam do nich miętę ;) ! Nie kosztowały wiele, więc mogłam sobie pozwolić na wszystkie cztery.

A, że lubię także wyzwania, sprawy potoczyły się szybko. Do liftingu użyłam farby szybkoschnącej i bezprzydziałowej, czekoladowej kotary z przymierzalni:

Wiecie, że tapicerowanie to bardzo relaksujące i efektowne zajęcie :) ? 

Już jedno krzesło przytachałam do salonu, mam z niego sporo radości. Dzisiaj zabieram się za kolejne.

Jak oceniacie moje dzieło?

W końcu, jak by nie patrzeć - rzemiosło wraca do łask, drugi fach mam w rękach ;)!

czwartek, 23 kwietnia 2015

Kilka lat "w branży" zaowocowało sporą ilością moich kontaktów. Spotykając się z koleżankami - właścicielkami bizów typu BRA przy okazji różnej maści eventów, kontraktacji, szkoleń - doszłyśmy do wniosku, że fajnie byłoby stworzyć "coś" wspólnie.

Z racji tego, że nasze salony brafittingowe odległe są częstokroć od siebie o dobrych kilkaset kilometrów - ruda główka jednej z naszych koleżanek (serdeczne pozdrowienia dla Iwonki z białostockiego Brabirds!) wymyśliła event facebookowy.

Każda z nas - dziewczyn, które twarzą, dobrym imieniem, portfelem i stylem życia i pracą wspiera swój salon i ma profil tego salonu na portalu facebook wrzuca jutro do sieci swoje zdjęcie z apelem do kobiet:

 

Wbrew pozorom - pań noszących DOBRZE dopasowane biustonosze jest niestety wciąż niewiele. W codziennym życiu wiąż spotykamy na swojej drodze kobiety, które nie słyszały o tym, że biustonosz, może leżeć inaczej, lepiej. Że ich biust nie musi być podzielony na cztery części i że bułeczki nad miską stanika to naprawdę NIE JEST przymus.

Z drugiej strony - obserwujemy niepokojące zjawisko podpierania się pojęciem i hasłem brafittingu przez coraz większą ilość sklepów z bielizną, które to sklepy w rzeczywistości nie mają z odpowiedzialnym brafittingiem wiele wspólnego.

Dlatego namawiamy panie, które jeszcze nie miały styczności z brafittingiem, by na pierwsze dopasowanie udały się do profesjonalnego salonu, gdzie brafitterka poświęci im maksimum czasu. Taka wizyta trwa przeważnie dłużej niż 15 minut (w przeciwieństwie do zakupów typu "dzieńdobryproszę75Bdowidzenia"), a podczas niej kobieta otrzymuje dawkę konkretnej wiedzy oraz nabywa praktycznych umiejętności - jak zakładać biustonosz, jak ułożyć biust w misce i jakie kroje staników są dla niej w danym momencie najbardziej odpowiednie. Odpowiedzialna brafitterka woli czasem nie sprzedać nic, niż wcisnąć kobiecie biustonosz, który nie spełni swojej roli.

Namawiamy też nasze klientki oraz zwolenniczki i entuzjastki dobrego dopasowania - u progu prawdziwej, słonecznej wiosny, gdy stanikowe zakupy zaczynają być najczęściej ważne, pokażmy się razem światu! Jeśli macie swój profil na facebooku - dołączcie do nas i weźcie udział w wydarzeniu:

                                                     KLIK

Naprawdę powinnyśmy być dumne, że nosimy dobrze dopasowane staniki. Jesteśmy świadomymi siebie kobietami, które dbają o swój wizerunek, komfort, zdrowie! Nie powinnyśmy się tego wstydzić a wręcz przeciwnie - stanowi to jeden z pozytywnych wyróżników naszego życia.

Poza tym - lepiej "zaszpanować" dobrze dobranym biustonoszem i dzięki niemu - proporcjonalną sylwetką i uśmiechem na twarzy niż szpilkami od Loboutina, koszmarnie drogą bluzką i brzydkim, zniekształconym przez źle dobrany stanik dekoltem, prawda?

Zatem biustonoszowe purystki, stanikomaniaczki i stanikowe entuzjastki wszystkich krajów - łączmy się! Czuj duch, czuj duch, do poklikania na facebooku!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 125