|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
AAA_BO MUSI BYĆ PIERWSZA :)
AKTUALNOŚCI
BIUSTONOSZOWE FILMIKI
BLOGI STANIKOMANIACZEK
BO WARTO WIEDZIEĆ CO SIĘ NOSI NA WŁASNYM BIUŚCIE
BRAFITTINGU KRÓLOWA
LB
LMB
MÓJ BIZ - MOJE DZIECKO
O POŃCZOCHACH, PASACH, BIELIŹNIE W STYLU RETRO, VINTAGE, PIN-UP...
REGULARNIE PODCZYTUJĘ TAKŻE
Tagi
|
sobota, 19 maja 2012
Dopinam guziki ;) Pozostały do rozniesienia ulotki, do przyklejenia plakaty, do umocowania szyld na froncie budynku. Roboczy rozruch nastąpił dzisiaj. Naklejam ceny, ale nie biegam już w dresach. Na wszelki wypadek mam zrobione także "oko" ;-). Gdyby któraś z przechodzących pań zapragnęła coś zmierzyć lub kupić - przymierzalnia czeka :-) . Oficjalnie zaczynam od przyszłej soboty, czyli od Dnia Matki. Dam radę? Moja pomocnica twierdzi, że tak:
P.S. Klientki e-sklepu przepraszam za brak weekendowego newslettera, za chwilkę to naprawię. Nie chciałabym, by "stacjonarka" przesłoniła mi cały świat (i jednocześnie - Was ;-)
wtorek, 08 maja 2012
W związku z tym, że codziennie toczę z moimi myślami i pomysłami "sklepowymi" wielkie bitwy, postanowiłam zwrócić się do Was, drodzy "czytacze", z prośbą o pomoc. Wasze przemyślenia będą dla mnie ściągawką. I, nie ukrywam - kierunkowskazem :) Proszę Was o odpowiedź na pytanie "Czego nie lubię w sklepie z bielizną? Co mi w tym miejscu przeszkadza? Co najbardziej denerwuje, drażni?".
Wiem, że ja: - nie lubię małych, ciasnych, ciemnych przymierzalni; - nie lubię, kiedy jest tam małe lustro; - nie lubię, kiedy widać z tej przymierzalni moje nogi ;) - nienawidzę cienkich, prześwitujących zasłon, - nie lubię w pozycji stojącej oczekiwać na swoją kolejkę do przymierzalni.
A Wy? Czy Was denerwuje (może nawet - zniechęca?) coś jeszcze? ? ??? ??????
Help!
środa, 02 maja 2012
Czy pamiętacie ubiegłoroczną notkę dotyczącą prania bielizny? Nieraz zastanawiałam się, jak radziły sobie z tym zajęciem nasze prababcie. Nie miały przecież pralek automatycznych, całego sztabu proszków, zmiękczaczy itp. Odpowiedzi na nurtujące mnie pytania udzieliło Muzeum Ziemi Biłgorajskiej, przygotowując wystawę o znamiennym tytule "Ociec prać, czyli o praniu słów kilka" :) Spędziłam tam dzisiaj miłe przedpołudnie. Naturalnie wystawa nie traktowała o praniu biustonoszy, ponieważ ten wynalazek panie zaczęły nosić powszechniej dopiero od połowy XX wieku, ale o praniu bielizny szeroko pojętej - zapasek, bielizny spodniej oraz bielizny pościelowej. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko z zainteresowaniem obejrzycie zdjęcia wizualizujące Wielkie Pranie :)
Używano do niego naturalnie przede wszystkim wody, którą przynoszono we wiadrach przy pomocy NOSIDEŁ (ta drewniana część nosideł spoczywała na plecach niosącego):
Podstawowy zabieg przed praniem właściwym - ŁUGOWANIE odbywał się w ZOLNIKU. Zolnik to bardzo dużej pojemności naczynie drewniane, podobne do beczki na trzech nogach. Ładowano do niego bieliznę oraz pościel, które przesypywano warstwowo popiołem drzewnym (lub kładziono na nie worek z tym popiołem), a następnie całość przelewano kilka razy gorącą wodą. Na skutek reakcji popiołu z wodą powstawał ług - roztwór o odczynie zasadowym. Przy pomocy drewnianych łopatek poruszano bieliznę, by ług dostał się do każdego jej zakamarka. Tak wygląda zolnik: Następnie wyjmowano korek z zolnika i spuszczano wodę. Bieliznę można było poddać w tym momencie praniu właściwemu pod bieżącą wodą (najczęściej w stawie lub rzece), używając do tego celu kijanki - drewnianego narzędzia o kształcie kija lub łopatki. Zabieg dalszego usuwania brudu z tkaniny polegał na uderzaniu kijanką w rozprostowaną na kamieniu lub drewnianej ławie sztukę bielizny: Do prania ręcznego używano także tary. Posługiwano się nią ze szczególnym upodobaniem od czasów wprowadzenia do sprzedaży w sklepach mydła szarego. Pierwsze tary wykonywano z drewna: Wraz z rozwojem przemysłu pojawiły się tary blaszane, blaszane osadzone w drewnianych ramach oraz tary szklane: Zaczęto też używać blaszanych balii oraz wanien (które oprócz prania służyły także do kąpieli) : Uprana bielizna była następnie płukana w zbiornikach wodnych lub, jeśli do takiego było bardzo daleko - po prostu w baliach lub w wannach. Wyżymano ją z wody za pomocą WYŻYMACZKI: Przy okazji stwierdzam, iż kłamią ci, którzy mówią, że mieszkanki Biłgoraja nie nadążały wtedy za technologicznymi nowinkami i nie robiły zakupów w stolicy ;) Ciekawostka - wśród eksponatów znajduje się także praprzodek pralki bębnowej, wyrób niemieckiej firmy Volldampf: Twórcy wystawy nie zapomnieli docenić zasług naszej najpopularniejszej, polskiej pralki wirnikowej o swojsko brzmiącym imieniu FRANIA. A jakże! Frania zajmuje wyeksponowane, należne jej z racji nie tylko jej niezaprzeczalnych zalet praktycznych, ale także historycznych uwarunkowań - miejsce na wystawie:
Skoro na zdjęciach oglądacie już stroje z epoki chciałam pokazać Wam, jak pięknymi haftami zdobiono dawniej w Biłgoraju i okolicach stroje oraz bieliznę (w tym - pościelową, ręczniki oraz makatki). Charakterystyczny dla sitarzy biłgorajskich był co prawda haft biało-czerwony: Ale nie stroniono także od haftów wielobarwnych, które odwzorowywały koloryt biłgorajskich łąk: Przyszło mi właśnie do głowy, że świetnie byłoby, gdyby znalazł się ktoś, kto podjąłby się dzisiaj haftowania takich cudeniek na bieliźnie. Folkowe trendy wkraczają przebojem na salony mód. Zauroczyły mnie swojego czasu torebki i sukienki od świdnickiej Farbotki, więc podejrzewam, że biustonosz z biłgorajskim haftem wprawiłby mnie pewnie w niekłamany zachwyt :D Wszystkich, którzy przejeżdżają przez miasto sitarzy zachęcam i gorąco namawiam do obejrzenia tej wystawy. Będzie ona otwarta do końca czerwca 2012 ( Muzeum Ziemi Biłgorajskiej znajduje się w budynku Urzędu Miasta, wejście boczne z jego lewej strony, otwarte w godzinach 9.00-16.00, bilet normalny 4zł zaś ulgowy 2zł). Przy okazji do noszebiustonosze można zajść, bo to będzie bardzo niedaleko :)) |