O autorze
Tagi
Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl




RSS
wtorek, 30 września 2014

Jest rzeczą powszechnie znaną, że w większości salonów bra fitterskich dopasowanie biustonosza polega na bezpośredniej współpracy klientki z bra fitterką. NIE DA SIĘ dopasować idealnego stanika (szczególnie podczas pierwszego bra fittingu) metodą zdalną ani tym bardziej - telepatyczną ;) Klientka, która przychodzi do takiego salonu powinna zdawać sobie z tego sprawę i w większości przypadków tak bywa. 

Istnieją jednak wyjątki, o ktorych chciałabym dzisiaj napisać i zapytać Was o Wasze zdanie na ten temat.

W moim salonie odbywa się to w następującej kolejności:

Najczęściej po wstępnym ustaleniu rozmiaru, kroju stanika oraz oczekiwań obsługiwanej przeze mnie Pani oddaję jej do wyłącznej dyspozycji przymierzalnię. Od chwili, kiedy dostaje ode mnie pierwszy stanik do zmierzenia - traktuję to miejsce jako jej prywatną przestrzeń, a nawet, nie obawiam się tego napisać - niemal własność. 

NIE WCHODZĘ tam, dopóki na moje pytanie, czy założyła już biustonosz i czy potrzebna jest moja pomoc nie odpowie twierdząco.

Może zdziwicie się, ale czasem słyszę "nie, dziękuję" lub "dziękuję, poradzę sobie sama".

I być może narażę się tym, co teraz napiszę sporej gromadce moich koleżanek po fachu, ale... nie naciskam. Uważam bowiem, że istnieją granice, których nie powinnam przekraczać. Są to granice prywatności.

Każdy z nas ma do nich prawo. W mojej ocenie ochrona prywatności w przymierzalni jest równie ważna co tajemnica korespondencji czy ochrona miru domowego.

Przecież nie jestem w stanie ocenić przez gęstą zasłonę - z jakiego powodu klientka nie życzy sobie mojej obecności w przymierzalni. Owszem, być może jest jedynie skrępowana, ale może mieć ku temu o wiele ważniejsze powody, o których nie musi mnie przecież absolutnie informować.

Często czytam w internecie opinie, że "bra fitterka jest czasem jak psychoterapeutka, której powierza się swoje tajemnice i troski". Zgadzam się z tym. W istocie często tak bywa. Ale nie zapominajmy o tym, że funkcjonują wśród nas osoby, które po prostu nie potrzebują empatycznej obsługi a do salonu bielizny przychodzą jedynie po konkretny model i rozmiar biustonosza ;) Nie chciałabym, by ktoś mnie źle zrozumiał, więc wyjaśnię zawczasu - nie staram się jakoś specjalnie, by być empatyczna. Bywam taka, ale wyłącznie wtedy gdy widzę, że kobieta, z którą pracuję tego potrzebuje. Jeśli nie - jestem najczęściej po prostu uprzejma, ponieważ dobrze wychowana dziewczyna ze mnie jest :)

Tak więc podkreślam jeszcze raz - NIE NACISKAM, jeśli klientka daje mi do zrozumienia, że nie chciałaby, bym wchodziła do przymierzalni.

Rozmawiając z kilkoma koleżankami po fachu spotkałam się ze stanowiskiem typu "nie zobaczę, nie sprawdzę na własne oczy, to nie sprzedam i już!". Nie jestem przekonana, czy jest to odpowiednie podejście. Wszak klientka na takie dictum pójdzie do sklepu nieopodal i bez problemu nabędzie osławione 75B, nie będąc nagabywana przez nikogo (furda tam, że na  nieuzbrojone oko powinna nosić 65H!). U siebie zawsze mam możliwość dopytania i ewentualnej delikatnej (!) perswazji, jesli wybrany przez nią samodzielnie biustonosz nie ma szans w mojej ocenie leżeć prawidłowo.

A jak jest w Waszym przypadku? Czy lubicie, gdy obsługująca Was bra fitterka jest cały czas z Wami w przymierzalni? A może gdy tylko donosi odpowiednie rozmiary i dyskretnie zerka od czasu do czasu na mierzone modele? Czy przymierzalnia w salonie bra fittingu jest Waszą twierdzą czy czujecie się w niej raczej jak w przechodnim pokoju? Jak według Was powinna zachowywać się idealna bra fitterka w takiej sytuacji?

Oczywiście zachęcam do wymiany poglądów także panie z drugiej strony zasłonki :).

niedziela, 14 września 2014

Zuzanna lubi je tylko jesienią.

Na Roztoczu najlepsze rydze są w okolicach Kawęczynka. Renulec lubi je już od połowy września :)

Nie ma to jak dotlenić się w niedzielny poranek! Zrobić pieszo jakieś 10km, pogadać z leśnymi myszami, odstresować, naładować pozytywną energią od leśnych drzew!

Nastawiłam się na prawdziwki, bo cała Polska zbiera ich ponoć niesamowite ilości, więc na początku grzybobrania byłam trochę zawiedziona. 

- Lepszy rydz, niż nic - pomyślałam markotnie. Jednak dzisiejsze zbiory przerosły moje oczekiwania:

Fotka poglądowa dla tych, co nie wiedzą jak wyglądają rydze w stanie naturalnym:

Do zobaczenia na roztoczańskich grzybowiskach :D !

czwartek, 04 września 2014

Mam nadzieję, że zlinczowana przez Was za tę lekką "przeróbkę" Wieszcza nie zostanę. Same zresztą zobaczcie, jakie modele fashion ma do zaproponowania Curvy Kate na wiosnę/lato 2015 i oceńcie, czy marka rozwija się w dobrym kierunku.

By ułatwić Wam orientację - przy każdym sfotografowanym przeze mnie modelu dopisałam jego kolor, a poniżej kod i zakres rozmiarowy. 

A więc do dzieła!

W sezonie SS2015 oprócz sprawdzonych, szytych od kilku lat klasyków marki, takich jak Princess (w kolekcji bazowej pozostaje kolor biały, czarny i cielisty) i Portia (z kontynuacją kolorów biały i czarny):

pojawią się także znane nam od niedawna Dreamcather (także w wersji czarnej i cielistej)  oraz Daisie (plus kontynuacja koloru czarnego):

 

 

Jewel zwróci na siebie z pewnoscią uwagę dzięki bardzo udanemu zestawieniu kolorów i cyrkoniową łezką:

 

Przyciągnie też zapewne Wasze spojrzenie softowy Firecraker o iście freyowskim designie:



Do usztywnianej Sody Pop jakoś nie przekonałam się do końca, a to przez otwartą miseczkę, która może u góry trochę odstawać. Ale urody i dziewczęcego wdzięku odmówić jej nie sposób, same musicie przyznać (czy Wam także ten stanik kojarzy się trochę z cleową Jessie, której piękne zdjęcia podziwiamy na blogu Stanikomania?)

Topazowy, lekko usztywniany semi-soft Kaskada będzie wabić kolorem i gładkościa faktury materiału w dolnej części miseczki:

Kolejny biustonosz to balkonetka o miękkich miseczkach, która dostępne będzie także w kolorze czarnym. Nadaje biustowi bardzo ładny,  idealnie okrągły kształt. Ja jestem zdecydowanie za!

Zwolenniczki "dzikiego" printowego szaleństwa będą mogły doszukać się go w kolejnym modelu:

Prawda, że zbiera z boków niezgorzej, a uniesienie wypracowuje też całkiem przyzwoite?

Usztywniana Arizona w kontrowersyjnym kolorze lekko spranego dżinsu zachwyciłą niejedną oglądającą ją właścicielkę bizu-bra. Ten kolor w bieliźnie nie jest zbyt "chodliwy", może z tego powodu występuje dość rzadko w kolekcjach. Jest więc nie lada gratką dla bieliźnianych koneserek :)

 

 Temptress - typowy rozpieszczacz męskich oczu. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że czerwień zdecydowanie działa na zmysły !

No i coś dla wielbicielek czystej formy, czyli przezroczystych softów:

Oprócz balkonetki otrzymamy też zwiewną haleczkę typu babydoll:

 

Niestety, nie zrobiłam zdjęć kilku modelom. Czynnik ludzki (doprecyzowując - renulcowy) okazał się zawodny :( 

Tak więc uwadze mojej uszły:

fioletowa Smoothie CK2401, która dostępna będzie także w kolorze cielistego różu i czarnym

czarno-czerwona Ritzy (i koszulka do niej)  SG2101 

oraz Dita SG2911 

i...Tease Me (tak, tak - powraca w wersji kolorystycznej Black/Blush!) SG2001 

 Nie zrobiłam też zdjęć kontrowersyjnemu straplessowi Luxe CK2601 (model pokazowy nie był w rozmiarze modelki, potem mi się gdzieś zaplątał). Stanik ten (kolor biszkoptowy i czarny) miał wejść na rynek już jakiś czas temu, ale jak ćwierkają wróble - wciąż dopracowywano konstrukcję. Teraz ma być dobrze.  Zobaczymy. Tymczasem fotkę katalogową Wam zapodaję:

Dostępne wciąż pozostaną znane Wam już modele Daily Boost (biały, czarny, cielisty)

oraz Starlet (jasnozłota i czarna)

Rozmiarówkę modeli ze zdjęć profesjonalnych znajdziecie w katalogu, który (chwała Producentowi za tak wczesne umieszczenie go on-line) znajduje się -----> TUTAJ

Podczas oględzin kolekcji SS2015 szczególną uwagę zwróciłam na jakość zastosowanych tkanin i dodatków. Z ulgą stwierdziłam, że Curvy Kate nie szuka na siłę oszczędności i w dalszym ciągu używa do produkcji swoich wyrobów trwałych tkanin i dodatków. Niejedna pani twierdzi, że staniki od CK są "nie do zajechania". Trzymam więc kciuki za rozwój tej marki, bo póki co - jej produkty są jednymi z rozsądniejszych cenowo brytyjskich propozycji dla biustów G+ na rynku polskim. 

Życzę Wam miłego oglądania a dystrybutorowi marki Curvy Kate dziękuję za zaproszenie i baaardzo sympatyczne spotkanie. Napstrykałam się (fotek, oczywista) podczas niego jak pstrąg, uśmiałam jak norka i napchałam idyjskich pyszności jak worek bez dna ;) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 118