O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
poniedziałek, 02 maja 2016

W ubiegły poniedziałek po pracy wskoczyłyśmy z Korektelką do jej autka. To jest - wskoczyła Korektelka. Ja wtarabaniłam się doń dość niechętnie. Humor zwarzyła mi bowiem dziura w bucie, zauważona na 5 minut przed wyjazdem. Jeśli mam być szczera - Korektelka też nie roztaczała tego popołudnia wokół siebie zbyt optymistycznej aury. Bleblała coś-tam o swoim brzuszku, że musi z nim powalczyć bo wystaje ponad pasek z jej biznesowego wdzianka. Oczywiście, jak na dobre koleżanki przystało - każda z pobłażaniem podeszła do problemu tej drugiej.

- Brzuszek! Ależ mi powód do smęcenia! Żeby człowiek miał tylko takie problemy w życiu! - pomyślałam.

- Jaka tam dziura! Wcale nie widać - pomyślała Korektelka i jednocześnie powiedziała - A weź się odczep, co? Znowu zaczynasz eksperymentować na mnie z pozytywną motywacją MAMO?

Droga minęła szybko, obgadałyśmy sporo tematów a ja (wbrew obawom K.) okazałam się niekłopotliwym pasażerem. ZUPEŁNIE bowiem nie rozumiem - jakie podłoże miały korektelkowe obawy przed tym, że będę chwytać nerwowo za wszelkie dostępne uchwyty w aucie, naciskać "swój" hamulec i udzielać głośnych rad innym współużytkownikom ruchu drogowego? Paradne! No i nie muszę chyba dodawać, że dla mojej skromnej, wybitnie zrównoważonej i kulturalnej osoby - wysoce krzywdzące, prawda ;) ?

Ale do rzeczy, czyli do wydarzenia.

Na miejsce dotarłyśmy sprawnie. Sala była wypełniona po brzegi. Większość eventowiczek to były kobiety, ale znalazło się i kilku panów.

Pierwsza część spotkania miała charakter networkingowy - poznawaliśy się i wymienialiśmy kontakty. W ten sposób przybyło mi 20 wizytówek i kilka wpisów w notesie. Nie ukrywam, że zapamiętałam jedynie kilka konkretnych osób i będę z pewnością starała się kontynuować te znajomości. I tu może się zdziwicie, bo nie każda z nich będzie miała charakter biznesowy. Znalazłam się bowiem w swoim życiu w tym miejscu, że uznałam, iż potrzebuję inspiracji i możliwości rozwoju także w innym niż brafittingowy wymiarze. Ale w tym momencie są to zamysły i plany, więc nie wypada mi o nich pisać. Choćby z tego powodu, by nie zapeszyć. Z pewnością podzielę się z Wami konkretami, tego możecie być pewni :)

Oprócz spotkania i wymiany doświadzceń z uczestnikami wydarzenia, były też wystąpienia gości specjalnych - Izy Makosz i Marcina Osmana.

Iza jest właścicielką sieci salonów szybkiej depilacji. 

Co ma depilacja do inspirowania właścicielki bra-biznesu, zapytacie ;) ? Otóż - ma!

Jedna z najważniejszych kobiet w moim życiu nauczyła mnie kiedyś jednego - by spoglądać na świat (rzeczy, zagadnienia, problemy) z różnych perspektyw. Iza prezentuje podobny tok myślenia, czym od razu zjednała sobie moją sympatię.

- Co to znaczy - nie da się? Nie rozumiem tego! - przekonywała w trakcie swojego wystąpienia. Trzeba przyznać, że Iza ma dar do wzbudzania zainteresowania słuchacza, do zainteresowania go swoim światem. A jest to nie tylko, wbrew pozorom, świat damskich nóg, pach i bikini. Ta filigranowa blondynka jest też założycielką pierwszej kobiecej telewizji internetowej dla przedsiębiorczych kobiet. 

Twierdzi, że zasada "dziel się wszystkim, co masz, a będziesz miał jeszcze więcej" jest obecnie jedną z najważniejszych zasad w jej życiu. Jest to fajna, inspirująca, charyzmatyczna kobieta. Zdecydowanie powinna spróbować swoich sił także w coachingu.

Marcin.

Autor książki "Biznes Ci ucieka", z której dowiemy się między innymi - jak zamienić się w maszynę do generowania pomysłów ;). Szkoleniowiec, przedsiębiorca, podróżnik.

Ciekawa postać. Świetny mówca. Zwolennik i praktyk "filozofii lekkiego plecaka". Uważa, że sprzedaż jest zawsze ważniejsza od produktu, co udowodnił zresztą podczas krótkiej wymiany zdań z Korektelką ;)

 

Mój wniosek z Wielkiej Wymiany Kontaktów w Lublinie jest następujący - warto poznawać nowych ludzi i pozwolić im, by pokazali Ci swój świat, przedstawili swoją perspektywę bądź podzielili się swoim sukcesem/porażką. Jeśli nie znajdziesz podczas danego eventu nic, co może przydać się Twojej firmie (choćby spinacz do dokumentów ;)  to z pewnością znajdziesz coś lub kogoś, kto zainspiruje Cię do poszukiwań czy rozwoju osobistego. Bawiłam się świetnie, poznałam kilka fajnych osób i doszłam do wniosku, że na niektore sprawy warto popatrzeć inaczej.

Bierzecie udział w tego rodzaju eventach? Uważacie, że wymiana kontaktów czy szukanie swojego perspektywicznego partnera (do różnorakich działań) w taki sposób ma sens?

 

P.S.

Niniejsza notka NIE ZOSTAŁA poddana korekcie przez Korektelkę. Nie oddam bowiem bez walki moich  "iż", "azaliż wżdy" i "notabene" ;) !

15:00, renulec
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Marka Panache - producent znanej wielu z Was bielizny zakończy niebawem II etap kampanii Modelled by Role Models - Nowy Wymiar Piękna. Pierwszy etap polegał na nominowaniu swojego kobiecego wzorca. Nominacje zgłaszały konsumentki - klientki sklepów z bielizną Panache. Organizator kampanii nie miał wobec nominowanym żadnych oczekiwań dotyczących wieku, rozmiaru biustonosza, koloru włosów ;) itp. Oczekiwano za to od nich nowego wymiaru w sensie metaforycznym. Wybór swojej kandydatki należało więc odpowiednio i solidnie umotywować. Na przykład wartościami tzw. wyższymi reprezentowanymi przez kandydatkę lub działalnością pro-społeczną, istotnymi osiągnięciami (m.in. zawodowymi) czy też ogólną postawą wobec ważnych wydarzeń mających wpływ na życie różnych społeczności.

Do II etapu przeszło 15 pań z różnych krajów, w tym - charyzmatyczna autorka świetnego, dobrze znanego nam wszystkim, czytanego od przysłowiowej deski do deski, polskiego bloga Stanikomania - Katarzyna Kulpa (pseudo artystyczne Kasica_k).

Pozostając z całym szacunkiem dla innych nominowanych pań - uważam, że autorka Stanikomanii jest bliska sercu i biustowi każdej dobrze "ostanikowanej" (a co za tym idzie - doceniającej pożytki wypływające z noszenia dobrze dopasowanego biustonosza) Polki. Jej zasługi dla polskiego brafittingu są niekwestionowane i śmiało możemy ją nazwać jego chrzestną matką. Stanikomania! to nieocenione źródło wiedzy nie tylko dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z dopasowaniem odpowiedniego stanika, ale też (choć zapewne wiele z nich oficjalnie do tego się nie przyzna ;) - dla profesjonalistek pracujących w brafittingowych przybytkach. Ja w każdym razie jestem ze Stanikomanią na bieżąco. Uwielbiam swadę, z jaką Kasica_k opowiada o nowych kolekcjach bielizny. Nieustannie podziwiam jej pracowitość, rzetelność informacji, ale też poczucie humoru i dobre oko do kolorów. Od ładnych kilku lat to właśnie Stanikomania jest jednym z moich ulubionych miejsc w blogosferze.

Byłoby więc cudnie, gdyby to właśnie Kasica_k dostała się do finałowej szóstki, zwiększając tym samym swoją szansę na zwycięstwo w tej kampanii. W jednej ze swoich niedawnych notek prosiła ona swoje czytelniczki o nominacje polskich brafitterek. Tymczasem los bywa przewrotny. Sama została nominowana :)

Ha! Bądźmy konsekwentne! Nie dajmy jej cieszyć się "na statycznie" swym matronowaniem medialnym polskiemu brafittingowi! Niech wsiada w samolot i hajda! Podbija w imieniu wszystkich Polek Anglię, zmienia bieg historii angielskiej branży bieliźnianej! Bo jestem pewna, że dzięki jej zwycięstwu w tej kampanii mamy szansę na światową rewolucję!

Aha, być może istotną i motywującą do oddania swojego głosu informacją jest taka, że każda osoba, która głosuje w kampanii ma szansę na wygranie całej garderoby użytej w sesji fotograficznej.

Jeśli chcesz więc przyczynić do zwycięstwa Kasicy_k (zostało nam tylko 4 dni!) , kliknij tutaj:

KASICA NA MIĘDZYNARODOWĄ INSPIRATORKĘ (nie mylić z konspiratorką) :D !

11:37, renulec
Link Komentarze (2) »
piątek, 15 kwietnia 2016

Nie mogę pozwolić, by mój wiosenny trud przepadł bez wieści, stąd kolejna notka z witryną "motylkową". Z pewnością internety mają lepszą pamięć niż ja ;)

Moje dzieło, choć na to może nie wygląda - kosztowało mnie autentycznie dużo pracy.

A wszystko przez to, że po prostu nie rozłożyłam odpowiednio swoich sił i umiejętności na zamiary.

"Nie jesteś dobrym rysownikiem, nie jesteś nawet MIERNYM rysownikiem! Co cię opętało?  Wymyśliłaś sobie motylka, to teraz się męcz!" beształam sama siebie podczas nieudolnych prób narysowania tytułowego owada. W końcu udało mi się narysować (na kartce formatu A4) jako-tako jedno skrzydło. Potem zmierzyłam okno. Następnie  odwzorowalam skrzydło na załatwionym (przy okazji robienia witryny odbyłam podróż sentymentalną do lat dzieciństwa, kiedy większość potrzebnych obywatelowi produktów albo była na kartki, albo trzeba było je "załatwiać") przez koleżankę, tekturowym arkuszu A0. Próbowałam wyciąć je przy pomocy (wymieniam w kolejności chronologicznej) noża, nożyczek, żyletki. Ostatecznie zostało wycięte nożykiem introligatorskim zakupionym w pobliskim sklepiku z farbami (ave, lokalne sklepiki!).

Wydawało mi się, że teraz będzie już z górki. Ale byłam naturalnie w błędzie. Po odrysowaniu i wycięciu drugiej sztuki (ponieważ, jak powszechnie wiadomo, skrzydła fruwają parami)  nastąpiło malowanie. Wałkiem. A następnie pędzlem. Malowanie pędzlem trzeba było powtórzyć, ponieważ farba niedostatecznie pokryła tekturę za pierwszym razem. Przy drugim malowaniu tektura postanowiła zwinąć się w dwa piękne, regularne rulony. Skrzydła zostały więc dosuszone przy pomocy suszarki do włosów i obciążone czym się dało na całą noc.

Kolejnego dnia w wolnych chwilach cięłam na kawałki stare płyty cd. W ten sposób dorobiłam się okazałych pęcherzy od nożyczek na prawej dłoni. Podczas przyklejania tych kawałków do skrzydeł  (pistoletem na gorący klej) dorobiłam się niemniej dorodnych pęcherzy na lewej dłoni :) Ale wstępny efekt przymiarkowy względnie mnie zadowolił, szczególnie po skierowaniu na moje "dzieło" małego strumienia światła:

 

Postanowiłam pokazać więc skrzydła światu. Montaż odbył się prawie bezpiecznie, bo podczas podwieszania ich w witrynie spadłam z drabiny tylko dwa razy :))

Więcej obrażeń nie poniosłam ani ja ani sprzęt.

W chwili obecnej witryna mojego sklepu wygląda tak:

 

Pan Tomek - mój opiekun handlowy z Kris Line orzekł, iż jest to wypisz-wymaluj - krisline'owy motylek. Przechodzące chodnikiem przedszkolaki twierdzą, że to elfik. Niektóre z pań-klientek obstawiają tancerkę z karnawału w Rio (mają biłgorajskie dziewczyny tę wyobraźnię!).

A Wy?

11:54, renulec
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 130