O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
sobota, 29 kwietnia 2017

Pojechałam, ponieważ bardzo chciałam posłuchać na żywo Jacka Walkiewicza.


360sbc

Temat konferencji sprawił pewnie na większości z Was wrażenie, że było dużo gadania o sprzedawaniu, a najwięcej opowieści z gatunku "jak świadomie, w sprytny i skuteczny sposób wcisnąć klientowi produkt" ;)

Otóż i tak (było trochę o sprzedawaniu) i nie (o wciskaniu był JEDEN przykład, a prelegent przytoczył go wspominając swoje  biznesowe początki i takie NLP-samoróbkę ;).

Nikt więc nikogo nie uczył wciskania. Tym bardziej - nie podawał gotowych przepisów na sukces sprzedażowy.

Uczestnicy konferencji otrzymali za to sporo materiału do przemyśleń. A do tego jakieś 1,5 tony śmiechu.

Organizatorem wydarzenia była agencja konsultingowa 360SBC

Mówców było wielu, ja jednak (oczywiście zupełnie subiektywnie i być może - absolutnie  niesprawiedliwie ;) )  polecę Wam trzech.

O tym panu wspominałam już na samym początku:

Jacek Walkiewicz jest na swój sposób rozbrajający w swojej szczerości. Często odwołuje się do wydarzeń z przeszłości, rodziny, dzieci, pracy. Jego uwagi są celne, skłaniają do refleksji. Kilka TEDx-owych wystąpień pana Jacka znajdziecie  na youtube, przekonacie się sami. Z pewnością uznacie go za mądrego faceta, który nie kokietuje słuchaczy i nie stosuje zbyt wielu socjotechnicznych "myków". I choć wielu z nas wie, że opowiadanie historii czyli storytelling przynosi świetne efekty, ja wolę wierzyć w to, że gawędziarstwo Walkiewicza nie wynika z wyrachowania, a z autentycznej potrzeby serca. I tego poglądu będę się trzymać. 

Paweł Musiałowski - założyciel fundacji Aksjomat, czlowiek, który, jak sam mówi "zawsze miał w szkole najlepsze oceny, w zasadzie - nie wiadomo po co" ;). Jego wykład o różnicy pomiędzy pokoleniem X i pokoleniem Y pochłonął mnie na niemal godzinę. Cóż, różnice międzypokoleniowe to niby wiadoma rzecz, ale z wielkim zdziwieniem konstatujemy, że zaczynają właśnie nas dotyczyć. I bynajmniej to nie my jesteśmy tym osobnikiem "durnym i chmurnym" ;). Mały przedsmak wystąpienia Pawła Musiałowskiego znajdziecie ---> TUTAJ.

Tomasz Zieliński -  trener biznesu, ale ja nazwałam go trenerem uczuć. Rzadko kiedy spotyka się osoby, które rozwój osobisty opierają na wewnętrznej harmonii wynikającej z dobrych relacji z bliskimi, pogody ducha, humanitaryzmu. Odwoływał się do tkwiącej w każdym z nas potrzeby akceptacji, miłości. Twierdzi  (tak to zrozumiałam), że sukces najbardziej smakuje wtedy, gdy mamy z kim go dzielić. Lub też (tak zrozumiał z kolei mój konferencyjny kompan) - że sukces nadchodzi wtedy, gdy mamy z kim go dzielić.

Nie będę zdradzać Wam szczegółów tego spotkania. Za to serdecznie polecam tego typu wydarzenia każdemu, kto chce zakosztować takich "TED-owych" klimatów. 360SBC organizuje podobne konferencje w całej Polsce. Na stronie agencji znajdziecie grafik kolejnych spotkań. Przeczytacie też kto inspirował samego organizatora :) :

"Przy tworzeniu programu konferencji korzystamy z doświadczenia najwybitniejszych ekspertów w danej dziedzinie. Swoją wiedzę przekazują Państwu takie autorytety jak J. C. Maxwell, B. Tracy, R. Denny czy R. Cialdini, którzy dzięki niezwykłej umiejętności dzielenia się sposobem na sukces z innymi zyskali uznanie na całym świecie. Systematyczne wdrążanie narzędzi i zasad poznanych w czasie organizowanych przez nas wydarzeń gwarantują Państwu możliwość osiągnięcia maksimum skuteczności w swoim biznesie."

Jednocześnie od siebie - osoby pracującej na codzień z kobietami (bo przecież na końcu każdego biustu znajduje się kobieta!) - dodam, że jeśli ktoś nie potrafi SAM ułożyć swoich relacji z ludźmi, których spotyka na swojej zawodowej ścieżce - niech zrewiduje swoje wyobrażenie na temat różnego typu konferencji, spotkań i szeroko pojętych szkoleń rozwojowych. One naprawdę nie załatwią za nas umiejętności "nadawania na tych samych falach" z klientem czy partnerem biznesowym. Ukierunkują, zainspirują, ale nie zrobią za nas całej roboty. Nie obudzimy się nagle drugiego dnia po takim spotkaniu jako zdecydowanie doskonalsza - bardziej elokwentna, profesjonalna, empatyczna wersja siebie ;) .

Za to z pewnością otrzymamy fajny impuls, który MOŻE  (jesli naturalnie trafimy na ciekawą konferencję) pomóc nam uporać się z ograniczeniami.

Z którymi? - zapytacie

Ano, także z tymi, które często sami w sobie nieświadomie przez lata hodujemy ;)

Ciekawa jestem, czy Wy też uczestniczycie w podobnych wydarzeniach? Co o nich sądzicie?

Czy to przypadkiem nie jest tak, że w czasach, gdy instytucja autorytetu zaczyna w społeczeństwie w tempie niemal galopującym tracić na znaczeniu - spotkania z ciekawymi, wartościowymi, inspirującymi ludźmi na takich właśnie konferencjach są coraz bardziej potrzebne?

17:11, renulec
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 kwietnia 2017

Pamiętacie bajkę Andersena "Nowe szaty cesarza"? Jak mówi opowieść - według wykonawców nowego, cudownego, cesarskiego stroju - dworzanie, którzy nie nadawali się na swój urząd - nie mogli zobaczyć, w co władca jest ubrany. W związku z tym wszyscy, włącznie z monarchą - zachwycali się...nagim monarchą :D.

W ciągu ostatnich kilka lat obserwuję podobne w skutkach zjawisko. Tylko rolę cesarza odgrywają w tym przypadku więzadła Coopera kobiecych piersi. Zapytajcie o te więzadła swoje brafitterki. Z pewnością temat jest im znany. Większość z nich ukończyła zapewne odpowiednie kursy, gdzie budowa kobiecych piersi stanowiła niejako ich pierwszy elementarz i podbudowę brafitterskiej wiedzy. Czy jednak każdy, kto chce"niezawodowo"  zgłębić powyższy temat wie, gdzie szukać wiarygodnych informacji?

Otóż obawiam się, że niekoniecznie.

Nowe_szaty_cesarza

- Do czego zmierzasz, Renulcu? Przecież internet to kopalnia wiedzy, wystarczy "wklepać" w wyszukiwarkę hasło "budowa piersi" lub "więzadła Coopera" - zakrzyknie zapewne Czytelnik.

Ano, do tego, drogi Czytelniku, by informacje pozyskiwać z wiarygodnych źródeł, a nie wyłącznie z internetu - źródła wiedzy często niesprawdzonej i niefrasobliwie powielanej na zasadzie kopiuj-wklej ;).

Czytam bowiem na różnych portalach internetowych takie oto stwierdzenia:

1. ---> za podtrzymanie piersi na odpowieniej wysokości odpowiedzialne jest WIĘZADŁO COOPERA;

2. ---> przez każde włókno takiego więzadła biegnie NERW; 

3. ---> budowa więzadeł Coopera przypomina budową sprężynę;

4. ---> WYŁĄCZNIE WIĘZADŁA COOPERA podtrzymują nasze piersi i WYŁĄCZNIE ONE odpowiadają za ich utrzymanie na odpowienim poziomie.

5.---> bez odpowiednio dobranego biustonosza kobieta narażona jest nawet na ZERWANIE więzadeł Coopera.

Na podstawie takich wypowiedzi przeciętny czytelnik, wierzący w moc słowa pisanego, może metodą dedukcji dojść do prostego wniosku, że:

Za podtrzymanie kobiecych piersi na odpowiedniej wysokości odpowiedzialne jest więzadło Coopera zbudowane jak sprężynka. Przez środek każdego włókna więzadła biegnie nerw. Jeśli nie posiadasz odpowiednio dobranego biustonosza ryzykujesz także zerwaniem więzadła Coopera.

Uważam, że powielanie właśnie takich i podobnych wypowiedzi, bez uprzedniego sprawdzenia  stanu faktycznego powoduje powstawanie półprawd ocierających się niejednokrotnie o bajki (jak właśnie ta o cesarskich szatach).

Postaram się więc odnieść do każdego z powyżej cytowanych twierdzeń. 

Ad.1. - Za podtrzymanie piersi na odpowieniej wysokości odpowiedzialne jest WIĘZADŁO COOPERA

Nie komentuję. Takie wypowiedzi świadczą o totalnej ignorancji ich autorów oraz, najoględniej mówiąc - ich niewielkiej znajomości anatomii kobiecych piersi, ze szczególnym uwzględnieniem liczebności więzadeł ;). A z uwagi na publikowanie określonych treści na dany temat - wypadałoby, prawda?

Jesli ktoś ma wątpliwości - podrzucam link do starej, ale jarej notki na niezawodnej od lat Stanikomanii. Autorka bardzo przystępnie przybliża istotę budowy i działania więzadeł Coopera. Nawet największy laik wyobrazi sobie w trakcie tej lektury, zrozumie i zapamięta, że "na „naturalny stanik” składa się skóra oraz przerastająca całą pierś sieć pasm tkanki łącznej, zwanych po angielsku więzadłami Coopera (Cooper's ligaments), a po polsku - więzadłami wieszadłowymi sutka [patrz: schemat na początku notki]. Rzecz jasna, więzadła te poddane są ustawicznemu naciąganiu, a nadmierne obciążenia mogą prowadzić do ich trwałych zniekształceń i obwisania piersi.".

Ad.2. - Przez każde włókno takiego więzadła biegnie NERW

Czy jest na sali ktoś, kto jest w stanie podrzucić mi JEDNO rzetelne opracowanie naukowe, w którym zawarte są takie informacje? Odnoszę wrażenie, że komuś "się wypsnęło" a potem każdy kolejny przekaz czy przedruk powodował, że ta informacja nabierała wiarygodności. Kolejna analogia do bajki Andersena nasuwa się sama...

Tymczasem wrzućcie sobie w wyszukiwarkę hasło "przez środek więzadła Coopera biegnie nerw". Nawet całkiem poważnie wyglądąjace portale zamieściły takie stwierdzenie.

 

Ad.3. - Budowa więzadeł Coopera przypomina budową sprężynę

Ta nieszczęsna sprężynka, którą przywołują często znawczynie brafittingu w swoich wypowiedziach podczas różnych eventów jest jedynie UPROSZCZONYM  PRZYKŁADEM, który pozwala laikowi szybko zrozumieć zagadnienia dotyczące biomechaniki piersi. Jakakolwiek wykładnia rozszerzająca  w tym przypadku jest po prostu niewłaściwa. Nie dajmy się więc zwariować i nie idźmy tą drogą. Sprężynka niech pozostanie wyłącznie schematycznym odniesieniem. Uważam, że kobietom trzeba jedynie przekazać jednoznacznie - jak dokłądnie zbudowana jest kobieca pierś i co sprawia, że ma ona taki a nie inny kształt oraz dlaczego nie jest uniesiona przez całe nasze życie na tym samym poziomie.

Owszem, biomechanikę piersi MOŻNA przybliżać posługując się na przykład porównaniem rozciągania więzadeł Coopera do rozciągania sprężyny, ale jest to porównanie bardzo uproszczone i w zasadzie dość (nomen omen)  "naciągane", służące jedynie jako obrazowy przykład.

 

Ad.4. - WYŁĄCZNIE WIĘZADŁA COOPERA podtrzymują nasze piersi i WYŁĄCZNIE ONE odpowiadają za ich utrzymanie na odpowienim poziomie

Wiem, że być może wiele z Was znowu uniesie do góry brwi ze zdziwieniem. - Jak to - nie same więzadła Coopera? Renulec, szaleju się najadłaś? Przecież to właśnie one! Jak się rozciągną, to potem zbieraj piersi z brzucha, z kolan, z podłogi! A co innego unosi biust, mądralo? Tłuszcz czy może tkanka gruczołowa?

Odpowiadam:

Ok.

Więzadła Coopera ważną rolę w kobiecych piersiach pełnią. Absolutnie nie chcę jej umniejszać. Jednak chciałabym, byśmy dzisiaj sięgnęli wspólnie do wiarygodnych, naukowych opracowań.

Między innymi po to, by odpowiednie dać rzeczy słowo (mam nadzieję, że Norwid mnie po nocach nie będzie straszył za tę "pożyczkę", no ale w końcu brafitting to też poważna sprawa ).

Które opracowania uważam za wiarygodne?

Przede wszystkim będce autorstwa ludzi posiadających gruntowne wykształcenie medyczne oraz wieloletnią praktykę chirurgiczną w zakresie operacji piersi. Daję więc w tym momencie wiarę pracom doświadczonych anatomów, chirurgów onkologów i chirurgów plastycznych.

Zatem do rzeczy. 

Swojego czasu, chcąc zgłębić temat - próbowałam nawiązać kontakt w kilkoma chirurgami plastycznymi. Oczywiście większość mnie zignorowała, bo co im za honor z jakąś kobitą od staników dyskusje prowadzić. Jednak co do jednego osobnika "miałam nosa". O Panu Doktorze Marku Jankowskim i o tym, czym zajmuje się zawodowo możecie poczytać sobie --->TUTAJ. Liczyłam na to, że dydaktyczna żyłka skłoni go do odpowiedzi na moje dociekliwe pytania i nie zawiodłam się :D.

To Pan Doktor podsunął mi kilka ciekawych artykułów i zwrócił uwagę na fakt, że już w roku 1997 austriacka chirurg plastyczna Elisabeth Würinger odkryła, a w roku 1998 - opisała rolę podwieszenia więzadłowego piersi. Podwieszenie to składa się z poziomej, więzadłowej przegrody włóknistej (cienkiej blaszki gęstej tkanki łącznej) oraz wychodzących z niej niejako, skierowanych ku górze - więzadeł pionowych. Podwieszenie to jest zasadniczym elementem podtrzymującym sutek. Od tamtego czasu w publikacjach i literaturze przedmiotu mozna często trafić na określenie go jako "więzadło Würinger". Pani doktor bynajmniej nie umniejsza w swoich wypowiedziach i pracach roli więzadeł Coopera (, jednak jej odkrycie było powodem innego spojrzenia na kwestię pooperacyjnego wyglądu korygowanego biustu. Skoro każdy dobry chirurg plastyczny posiada dzisiaj takie informacje i, co więcej - wykorzystuje je w swojej pracy - nie wypada wręcz, bym ja - brafitterka - osoba na codzień pracująca z biustami - skupiła się jedynie na odkryciu sir Astleya Coopera z 1840 roku, prawda ;) ? A przy okazji - rysunek więzadeł Coopera pochodzący z jego pracy znajdziecie ---> TUTAJ. NIe widzę tam ani jednej sprężynki ;) 

Co zrobicie z moją dzisiejszą notką - Wasza rzecz. Jest to jednak według mnie istotna informacja, nad którą warto się pochylić, zastanowić. A na pewno - przemyśleć i przedyskutować. Namawiam też Was, byście weryfikowali wnioski, do których doszłam, chętnie zapoznam się z Waszymi ustaleniami. Wszak brafitting to wiedza, która wciąż ulega ewolucji!

Konkrety na temat podwieszenia więzadłowego piersi:

By zapoznać się bliżej z zagadnieniem korzystałam oczywiście z opracowań i artykułów wspomnianej doktor Elisabeth Würinger polecanej mi przez doktora Jankowskiego. Wyszczególnienie tych pozycji znajdziecie na końcu notki (jeśli zadacie sobie trud i dotrzecie do tych artykułów - zwróćcie proszę uwagę na fakt, że w niektórych autorzy przypisują podwieszeniu więzadłowemu sutka rolę ważniejszą od roli jaką odgrywają w piersi więzadła Coopera. Oczywiście mam na myśli w tym przypadku uniesienie piersi a nie np. diagnostykę onkologiczną). Autorami opracowań, z których korzystałam są chirurdzy estetyczni posiadający długoletnią praktykę oraz bogaty dorobek naukowy. 

                                                                                      ***

Podwieszenie więzadłowe piersi (sutka) jest regularnie rozmieszczoną strukturą włóknistą. Składa się ono z przegrody poziomej wychodzącej z powięzi mięśnia piersiowego wzdłuż piatego żebra, wygiętej do góry, przekształcającej się w pionowe więzadła przy jej przyśrodkowej i bocznej granicy:

17101712_10208847066398405_1057271211_n

 Pozioma przegroda włóknista jest cienką blaszką gęstej tkanki łącznej, która wychodzi z powięzi mięśnia piersiowego na poziomie piątego żebra i przecina pierś w okolicy przyśrodkowej. W ten sposób dzieli pierś na częśc dogłowową (górną) i doogonową (dolną):17124597_10208847066678412_2087103447_n

Uwaga "popublikacyjna" - zamiast "zmarszczka podpiersiowa" powinno być "fałd podpiersiowy" (wielkie dzięki za czujność rewolucyjną, Panie Doktorze!).

 W ten sposób, jak na pewno zauważyliście - przegroda pozioma rozdziela dwie anatomiczne jednostki tkanki piersi. Podział tkanki następuje w pewnych ustalonych proporcjach. Warstwa dogłowowa tkanki piersi w piersiach o róznym rozmiarze ma od ok 2 do ok 7 cm grubości, a warstw doogonowa zawsze ma stałą grubość ok 2 cm. Z punktu widzenia chirurgii estetycznej - przegroda pozioma może w ten sposób stanowić istotny element w osiąganiu symetrii biustu.

Przy swoich środkowych i bocznych granicach przegroda pozioma staje sie jeszcze gęstsza i wygina się w górę przechodząc w więzadła skierowane w kierunku pionowym. Więzadło przyśrodkowe to silna struktura wychodząca z mostka na poziomie od drugiego do piątego żebra. Więzadła pionowe boczne to słabsze struktury włókniste, wyłaniające się z powięzi mięśnia piersiowego przy bocznej krawędzi mięśnia piersiowego mniejszego. Przegroda pozioma i więzadła pionowe razem tworzą pas gęstej tkanki łącznej, która łączy gruczoł piersiowy  ze ścianą klatki piersiowej:

17105606_10208847066278402_1871957357_n

Uwaga "popublikacyjna" jak wyżej - zamiast "zmarszczka podpiersiowa" powinno być "fałd podpiersiowy".

Ten podwieszający "hamak" tkanki łącznej ma również swoją część powierzchniową, która znajduje się w skórze przyśrodkowej, doogonowej i bocznej części piersi, określając tym samym zakres granic piersi:

17124851_10208847065878392_1404565947_n

Więzadło przyśrodkowe powierzchniowe jest raczej słabe i rozciąga się z więzadła przyśrodkowego głębokiego do skóry. Więzadło powierzchniowe boczne jest mocne i pełni ważną funkcję podwieszającą - łączy boczne głębokie więzadło boczne z powięzią pachową wzdłuż linii pachowej. Przegroda pozioma przejmuje niejako na siebie ciężar piersi i tym samym zapobiega opadaniu jej podstawy. 

Jako element humorystyczny, na koniec pozostawiłam

Ad.5. - Bez odpowiednio dobranego biustonosza kobieta narażona jest nawet na ZERWANIE więzadeł Coopera

Po konsultacjach z chirurgiem potwierdzam.

Tak. Kobieta jest zdecydowanie narażona na ZERWANIE wyżej wspomnianych więzadeł - jeśli dana kobieta będzie poruszać się na motocyklu, z prędkością ok. 240km/h ;)

 

Bibliografia, z której korzystałam (dziękuję Bartłomiejowi K. za nieocenioną pomoc translatorską!) :

1. "Improving the longevity and results of mastopexy and breast reduction procedures:reconstructing an internal breast support system with biocompatible mesh to replace thesupporting function of the ligamentous suspension." Petrus V. van Deventer, Frank R. Graewe, Elisabeth Wuringer Aesthetic Plastic Surgery, , Tom 36, wydanie 3 , str 578-589;

2. "Vertical Scar Mammaplasty" Moustapha Hamdi,Dennis C. Hammond, Foad Nahai, Springer, 2005 (z tej książki pochodzą też zdjęcia, które znajdują sie w treści notki);

3. "Breast Augmentation" Melvin A. Shiffman, Springer Science & Business Media, 2008.

 

Mam nadzieję, że moja dzisiejsza notka nie namiesza Wam w głowach, bo nie takie było moje zamierzenie. 

Jednak nie ukrywam, że ciekawi mnie okrutnie, czy może ktoś inny przede mną w środowisku brafitterskim zgłębiał już temat  więzadła Würinger w piersiach, a jeśli tak - do jakich doszedł wniosków. Jeśli coś Wam na ten temat wiadomo - podrzućcie mi linka proszę, będę dozgonnie wdzięczna.

 

Postanowiłam podzielić się z Wami moimi wątpliwościami co do niepodzielnego panowania więzadeł Coopera w Krainie Uniesionego Biustu. Pomyślałam sobie, że po prostu muszę i że (jak już nieraz tu pisałam) -  inaczej się uduszę ;).

Jak to dobrze, że mogę na tym blogu się wywnętrzyć! Uf!

No, to już mi ulżyło :D

Dziękuję serdecznie Panu Doktorowi Markowi Jankowskiemu za pomoc. Nie zignorował moich dramatycznych maili. Cenne wskazówki oraz nieprzebrane pokłady cierpliwości w odpowiadaniu na moje (nie zawsze mądre) pytania utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest świetnym, choć zapewne wymagającym wykładowcą.

 

Z niecierpliwością czekam na Wasze przemyślenia i wyniki ewentualnych prywatnych dochodzeń i śledztw w sprawie ;)

Niezmiennie Wasza

- R.

15:33, renulec
Link Komentarze (10) »
wtorek, 07 marca 2017

Mogę śmiało powiedzieć, że w marce Cleo by Panache już wiosna!

Jej pierwsze oznaki pojawiły się już w połowie stycznia 2017 w postaci:

Marcie Navy vel Sztormowe Morze

Tę miękką balkonetkę znacie nie od dziś. Dla wielu pań jest to ukochany model w każdej kolekcji. Czemu? Ja mówię o niej, że jest to stanik, który nie patyczkuje się z biustem - unosi go stanowczo, nie pozwalając rozglądać się na boki a do tego formuje piersi w dwie regularne kule. Posiada też dość twardą fiszbinę. Dla niejednej pani są to same zalety, ale pamiętajmy, że nie każda z nas ma takie oczekiwania jeśli chodzi o kształt oraz wrażliwość na "drucik". Z tych powodów nie podam Marcie każdej kobiecie. Za to marciowe hafty urzekają mnie niezmiennie dziewczęcą figlarnością. Kokardek i kropek (kropek! kropki u-wiel-biam!) nigdy dość :D ! Ciemnogranatowy kolor powinien stanowić fajną alternatywę dla czerni.

Rozmiarówka

UK 28 E-H, 30-38 D-J

 

Morgan Raspberry vel W Malinowym Chruśniaku

Ten stanik z termicznie formowaną miską sprawdzi się pod t-shirtami i przylegającymi do ciała ubraniami. Jeśli uwielbiasz gładź miski - szybko zaprzyjaźnisz się z Morgan.

Rozmiarówka

UK 28-38 D-H

 

Hettie Blue/Teal vel Turkusowe Niebiańskości 

Panie cenią Hettie za "okrągłorobność" i elastyczną koronkę w górnej części miseczki. Jest to kolejny model, który świetnie radzi sobie z pełnymi biustami. Jesli jesteś po karmieniu piersią, masz niewielką asymetrię biustu lub schudłaś w ostatnim czasie dobrych kilka kilogramów - Hettie pomoże Ci w odzyskaniu regularnego kształtu biustu.

Rozmiarówka

UK 28 E-H, 30-38 D-J

 

Pod koniec lutego 2017 swój debiut miały:

Skye Violet/Mix vel Bladofiolet z Fuksjowym Uśmiechem

O ile mnie pamięć nie myli - ta balkonetka jest już trzecią wersją kolorystyczną modelu Skye. 

Kolor jest trafiony - wiosenno-letni, pastelowy, Kontrastowe wykończenia dodają stanikowi figlarnego charakteru. Jednak, pomimo tego, że Skye jest typową "cleową: balkonetką, czyli świetnie zbiera i unosi biust - nie obdarzyłam jej głębszym uczuciem. Może koronkę u góry miseczki oceniłam zbyt surowo i uznałam, że jest zbyt mało elastyczna? Być może to moja intuicja spłatała mi psikusa, trudno, będę z tym jakoś żyć ;)

Rozmiarówka 

UK 28 F-H 30-38 D-J

 

Breeze Floral Print vel Oszalałam w Powodzi Kwiatów!

Bryzia jest frontmanką tego wiosenno-letniego teamu. Rzuca się w oczy dzięki krojowi long line (wydłużona baskinka) połączonemu z kwiatowym printem. Lekko usztywniana miska o halfcupowym kroju nadaje biustowi efektowny kształt "jabłuszek w koszyczku". Z tyłu Breeze zapinana jest na rząd haftek (konia z rzędem temu, kto zapnie Bryzię w przeciągu 20 sekund jedną ręką!) i posiada trzystopniową regulację zapięcia.

Gdyby nie jednoznacznie bieliźniany tył - można by Bryzię nosić sote, nie tylko pod bluzkami.  Biustonosz jest bowiem tak "charakterny", że w moim skromnym zdaniem mógłby zastępować letnią bluzkę (np do długich, powiewnych spódnic do ziemi). Tymczasem sprawa ma się następująco:

Więc klops. Jednak te z Was, które lubią krój halfcupowy (ja nazywam go często barokowym ;) i "kręci" je styl retro - gorąco na Breeze namawiam, bo stanik jest bardzo efektowny.

Rozmiarówka

UK 28 DD-H

 

Koko Muse Denim vel Dżinsowe Love

Ten termicznie formowany plunge jest moim osobistym faworytem. Zarówno pod względem konstrukcyjnym jak i w doborze materiałów. Jeśli jakiś czas temu nabyłaś biustonosz Panache Porcelain plunge - efekt dekoltowy jest identyczny. Koko Muse świetnie sprawdzi się więc nie tylko pod przylegającymi do ciała, elastycznymi ubraniami, ale też zapewni świetny efekt V-dekoltowy.

Jako, że przed nami lato - przydatnym "dinksem" jest dodatkowy mini-haczyk do łączenia ramiączek. Do bokserek - jak znalazł!

Rozmiarówka 

UK 28 E-GG, 30-38 D-H

 

W połowie marca (czyli już za chwilkę) pojawią się:

Piper Acid Coral vel Koralowy Halun ;)

To kolejny long line, jednak tym razem, jak widzicie - w wersji soft, czyli nieusztywnianej. Kolor to podkręcony aż do granic oczopląsnych neonów - koral. Tył zapinany na rząd haftek. Trzystopniowa regulacja zapięcia.

Rozmiarówka 

UK 28 E-H, 30-38 D-J

 

Kayla White-Multi vel Letnie Maziaje

Softowy balkon o kroju zapożyczonym z modelu Hettie. U góry lubiana przeze mnie elastyczna koronka (bardzo miła w dotyku). Kayla urzekła mnie też zestawieniem kolorów na białym tle. Mniej urzekło mnie białe ramiączko, ale ojtam ;)

Rozmiarówka

UK 28 E-H, 30-36 D-J

 

Marcowe nowalijki zamyka Mimi Spot Print vel Tupot BiaŁych Kropek

Jest to usztywniany halfcup, nadający biustowi krągły, pożądany przez wiele pań kształt.  

Ja w towarzystwie kropek czuję się cudnie. Z pewnością postaram się zaprzyjaźnić z kropkową Mimi.

Rozmiarówka 

UK 28-38 D-H

 

W połowie kwietnia zawitają do polski:

Kali Neon Pink vel Jeśli Nie Chcesz Mojej Zguby Pink Neona Daj Mi Luby

Kali wpisała się w markę Cleo już kilka sezonów temu wstecz. Jest ona następczynią nieodżałowanej przez niektóre panie Lucy, która również miała bandlessową fiszbinę (czyli taką poprowadzoną poniżej linii obwodu biustonosza). Ja akurat bandlessy toleruję, ale wiem, że niektóre panie mocno narzekają bo ta autonomiczna, niewszyta w obwód fiszbina sprawia im duży dyskomfort, a czasem wręcz ociera żebra. 

Rozmiarówka 

UK 28 E-H, 30-38 D-J

 

Minnie Navy Multi vel Wstrząśnięta i Zmieszana

W tym biustonoszu praktycznie producent co sezon zmienia jedynie kolor materiału lub kropek ;) Tutaj postarano się trochę bardziej - biustonosz ma wzór w, jak to określiła Kasica_k (której notkę na temat tej kolekcji serdecznie Wam polecam choć szczerze mówiąc a właściwie - pisząc, nie wierzę, że jeszcze jej nie czytaliście ;) ) - maziajki.

Rozmiarówka

UK 28 E-H, 30-38 D-J

 

Koko Spirit Fuchsia vel Fuksjowo Mi

Ponoć fuksja będzie kolorystycznym hitem sezonu wiosenno-letniego. Pamiętajcie o tym, choć ja uważam, że nigdy niczego nie należy robić wbrew sobie. Jeśli komuś ten kolor po prostu "nie leży" to nie będę go do niego przekonywać. Wyznaję bowiem zasadę, że o gustach nie dyskutuje. Przeważnie ;) Na obronę Koko napiszę tylko, że gładki, termicznie formowany plunge, niezależnie od koloru - zawsze się obroni.

Ramiączka (w kropki!) spinane haczykiem:

No i ten...Kropki również na obwodzie ma :D .

Rozmiarówka

UK 28 E-GG, 30-38 D-H

 

Generalnie kolekcję postrzegam jako udaną, choć, jeśli mam być szczera - nic mnie w niej nie zaskoczyło. Cleo przyzwyczaiło mnie do szczypty szaleństwa. Uwielbiam to uczucie zachwytu i myśl, że "a jednak można i w ten sposób!" - wyciągając z ogromnego pudła kolejny model samplowego biustonosza. Może wpływ na moją powściągliwość ma zjawisko "ubrytyjskowienia" designu polskich marek bieliźnianych, które postrzegam jako coraz odważniejsze, jeśli chodzi o printy i kolory?

Co sądzicie na ten temat? Czy którykolwiek polski producent lub jego produkt da porównać  się w tej chwili z Cleo by Panache? Oczywiście nie mam na myśli jakości, bo wszyscy wiemy, że tutaj sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i póki co - Cleo  może spać spokojnie ;) .

 

#brafitting #noszebiustonosze #SS2017 #CleobyPanache #nowakolekcja #lovepanache #dopasujstanik #biłgoraj #sample #wiosnalato2017 #zdrowybiust 

11:48, renulec
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 135