O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
środa, 27 stycznia 2010

 

Może to ta zima, której nienawidzę (z wzajemnością zresztą - właśnie dostałam od niej w upominku ból gardła i ekstra - katar), może tęsknota za latem? Szukam wzrokiem kolorowych fatałaszków. Wiem, że to nie sezon, by epatować kolorową bielizną. Na zimę wypadałoby może do sklepu jakieś ciepłe reformy, lub co najmniej szorty z kieszonką na mini-termofor?

Co pocznę, kiedy wzrok mój padł na staniki FLOOZIE Frost & French dla Debenhamsa.
I przepadłam.

Obudziła się we mnie niegrzeczna dziewczynka - też chcę TAKIE biustonosze!

Jakby to brzmiało: FLOOZIE Frost & French dla  Noszebiustonosze ;) Ale nad rozmiarówką to musiałyby dziewczyny jednak popracować. Stanowczo. Póki co, nie przeszkadza mi to wgapiać się jak lis w ser, cielę w malowane wrota, ewentualnie jak sroka w kość. Ciekawe, co o mojej fascynacji powiedziałby Freud, ja twierdzę, że TĘSKNIĘ ZA LATEM i świeżymi owocami:

 

Nigdy też nie miałam przy staniku matrioszki:

 

Skoro młodzież może sobie nosić dziś jako ozdoby mini-czaszki i mini-kości (ostatnio pewna młoda dama nosi kolczyki w ształcie mini-zamka błyskawicznego), to ja, jako bad girl chcę taką mini-matrioszkę. Natentychmiast. Moje życie bez matrioszki jest smutne.

"Muszę mieć, muszę ją mieeć..." - nucę, trwając przed monitorem w zachwycie.

 

To o czym ten blog? Aaa, o bra-bizie...

 

 

 

 

zdjęcia pochodzą ze strony www.debenhams.com

 

piątek, 22 stycznia 2010

 

Przegrzebując biurko w celu uzyskania pozornego choć porządku, natrafiłam na archiwalny numer "Sitarza Biłgorajskiego", jednodniówkę z maja 2007. W nim niewielki objętościowo, ale jakże cenny z uwagi na treść, potwierdzającą moje przypuszczenia, iż Biłgorajanki były prototypem polskich emancypantek, artykulik "O Biłgorajankach słów kilka".

 Tekst, pióra J. Waszkiewicza przytaczam w całości (poświęcę się, bo jest tego wart):

Bardzo interesujące są oceny dokonywane przez współcześnie żyjących a dotyczące portretu biłgorajanek. Wskutek wspomnianych wyżej wyjazdów (zarobkowych ich mężów - przyp. renulca), często pozostawały przez długi okres w domu same. Zajmując się pracami o charakterze męskim (handel, stróże nocne itp.) szybko się wyemancypowały i to na długo, przed pojawieniem się tego ruchu w Europie i na ziemiach polskich. I to właśnie "swoiste wyzwolenie się" nie podobało się niektórym współczesnym. Jeden z nich pisał: "To zostawianie żon samych prawie ciągle, przy ich wielkiej urodzie, wpływa ujemnie na moralność biłgorajanek. Więcej czują się one wspólniczkami handlu niż żonami i częste są dowody lekceważenia". Inny zaś dodawał: "Pijaństwo jest tu bardzio rozpowszechnione. Żony bowiem bez mężów (którzy chodzą wciąż za dorobkiem) pozostawione same w domu oddać się mogą swym namiętnościom; jeżeli są młode szukają sobie kochanków (jednak zepsucie to nie jest bynajmniej powszechne); jeśli stare, chodzą na wódkę z kumoszkami".

Jednak na szczęście już w 1902 roku zaprzeczono tym opiniom pisząc: "O rozwiązłości
i pijaństwie kobiet biłgorajskich wspominają dawniej w kronikach i opisach, nic obecnie nie słyszałem i sam stale mieszkając w tych stronach czegoś podobnego, aż do uogólnienia nie widziałem. Natomiast o oszczędności, zapobiegliwości i samodzielności czysto męskiej u kobiet (...)wspomnieć należy".

W zakładce "O nas" mojego e-sklepu (http://www.noszebiustonosze.pl/docs/250) wysunęłam tezę, iż Biłgorajanki to kobiety pewne siebie, twardo stąpające po ziemi, nie ustępujące zaradnością i zmysłem biznesowym mężczyznom i że najprawdopodobniej stan ten jest uwarunkowany kulturowo na przestrzeni wieków. Ten tekst jest dowodem na to, iż tak było naprawdę, nie odkryłam więc Ameryki!

Niech no się tylko ociepli, przyszturmujemy Muzeum Ziemi Biłgorajskiej, trzeba iść za tropem!

Ciekawe, czy one wtedy nosiły staniki? Gorsety, to wiem, w końcu tańczyło się tu
i ówdzie, ale stanik miałam swój, prywatny, i współczesny (niestety, nieuświadomiony w rozmiarze 75B).

 

 

 

14:50, renulec
Link
środa, 20 stycznia 2010

Długo myślałam, od czego zacząć tę notkę…

W świetle ostatniej wymiany poglądów Lobbystek na LB w wątku „Ceny w polskich sklepach” – lekko opadły mi skrzydła. Dopiero TERAZ zdałam sobie bowiem sprawę z tego, że jestem sklepem, a nie „normalną” Lobbystką… Albo raczej – jestem Lobbystką, którą inicjatywa ostanikowania Polek porwała na tyle skutecznie, że sama postanowiła się wziąć do rzeczonego stanikowania.

 I tym samym ustawiła się na takiej, a nie innej pozycji. Niemniej „my blog is my castle”, więc tu będę sobie uprawiać prywatę, pisząc (bądź przemilczając) co myślę  ;)

Do zainteresowania się marką „by Caprice” skłoniła mnie oczywiście rozmiarówka (obwody od 65cm). Zdjęcia kolekcji uznałam bowiem za średnio zachęcające, przede wszystkim z uwagi na fakt, że większa ich część prezentuje, oględnie mówiąc, sprzeczny z moim pogląd na idealne dopasowanie.

-Nic to – pomyślałam – w końcu bielizna uznanych „probiuściastych” marek też niejednokrotnie jest prezentowana  w dyskusyjny sposób.

Jestem osobą, która podejmuje decyzje po rozważeniu szeregu „za”  i „przeciw”. W przypadku „by Caprice” rozważania swoje zaczęłam właśnie od wizerunku marki. Na pierwszy rzut oka, po wrzuceniu nazwy marki  w Google  – była modelka, seksbomba prezentuje dość ciekawą, kolorową bieliznę; niejeden pan z pewnością przygląda się z przyjemnością tej kolekcji.

Ale JA nie jestem panem. To po pierwsze.

Jestem „uświadomiona” stanikowo. To po drugie.

No i mam tą bielizną handlować, to po trzecie!

Z natłoku internetowego bełkotu wyłowiłam najpierw tę reklamę:

http://www.youtube.com/watch?v=Ruvt72dqqF4

 Wiem, że Debenhams, wiem, że kilka lat wstecz, ale jest świetna, nie mogę się napatrzeć wprost.
 I TEN obraz Caprice mam przed oczami.

Potem ten wywiad:

http://link.brightcove.com/services/player/bcpid9153862001?bctid=46024954001

Słowniki, translator oraz (mea culpa, biję się w piersi) przemoc w rodzinie w postaci przymuszenia małoletniej córki do przetłumaczenia co trudniejszych fragmentów.

W moich oczach Caprice to nie tylko top-modelka, była twarz  (i ciało;)  marki Wonderbra, skandalizująca celebrytka, ale odważna kobieta, która potrafiła przewartościować w swoim życiu istotne sprawy i podjęła  decyzję – własny biz, własna firma! Wiem, w tym miejscu sobie pochlebiam, ale  w końcu czemu mam nie szukać „pozytywnych” analogii?  

I tego postanowiłam się trzymać :)

Ale do rzeczy:

Prezentuję wyniki mojego  ożywionego kontaktu z  „by Caprice”.  Podkreślam, że nie jestem angielskojęzyczna, a sumienie nie pozwalało mi eksploatować ponad miarę moją zaprzyjaźnioną stanikomaniaczkę – Panią Izę, więc dawałam sobie radę, jak tylko mogłam, wspomagając  się słownikami, translatorem oraz niejednokrotnie własną intuicją.

W sumie nieważne, grunt, że „tamta strona” bezbłędnie domyślała się, o co mi chodzi :))

 Przyszła przesyłka, na widok której oniemiałam:

 

Po zdjęciu wieka

moim oczom ukazały się kolorowe, damskie dessous:

 

Oględziny były długie. Dociekliwie oglądałam otrzymany towar. Nie ukrywam, że przymierzałam :)

Wbrew powszechnej opinii - aktualna kolekcja to nie same  push-upy.  Jedynie Can Can w mojej ocenie zasługuje na tę nazwę, ponieważ ma miseczkę wyprofilowaną w ten sposób, iż na dole posiada sporą  warstwę pianki. Jednak takie było zamierzenie konstruktorów, ponieważ stanik jest otwarty od góry (jak bardzo przydają się odwiedziny na blogu Avy! „otwarty od góry” jak to profesjonalnie brzmi!) a pomiędzy miseczkami znajduje się sznurowanie umożliwiające kontrolę nad „kreseczką” między piersiami.  Obwód z elastycznej koronki, ale nie bardzo rozciągliwy. Taki stanik-kłamczuszek,  pod ciuszki wymagające pokazanie naturalnej, górnej partii biustu :)

Na drugi ogień poszły satynki – Electra i Roxy. Ramiączka Roxy spowodowały, że z miejca stanik został postawiony na straconej pozycji. Oględnie mówiąc - są nieładne. Koniec  dyskusji.

Electra zaś, pomimo tego, że w dotyku przypominała mi do złudzenia  Tiffany z Panache – z uwagi na krój misek została przeze mnie wzgardzona i również podzieliła los Roxy (czyli do pudła). Pierwszy raz widziałam na własne oczy stanik, który NAMAWIAŁ  piersi do rozchodzenia się na boki!

Kolejny biusthalter – Animal. Przyznaję, że z nim mam najwięcej problemów, ponieważ biustonosz jest w mojej ocenie REWELACYJNY! Producent określa go jako multiway, co plasuje  go z założenia w gronie  biustonoszy do tzw.  zadań specjalnych.  Ja jednak z pełnym przekonaniem, po tygodniowym użytkowaniu twierdzę, że biustonosz może być „spokojnie”  noszony na co dzień.

Posiada usztywniane, profilowane, niezbyt grube miseczki (pianka , ok.  2mm grubości). Koronka znajdująca  odznacza się jedynie pod bardzo obcisłymi bluzkami. Ramiączka są odpinane. Biustonosz posiada od wewnątrz, na całej długości boczków (u góry i u dołu) oraz pod miseczkami silikonowe paseczki zapobiegające obsuwaniu. Obwód ścisły, w przypadku tego modelu nie ma konieczności zaniżania go. Jest dużomiskowy,  szerokofiszbinowy.  Zdjęcia na Figleaves dość wiernie odzwierciedlają jego urodę:

http://www.figleaves.com/uk/product.asp?product=By-Caprice-Animal-multiway-balconette-bra-for-larger-cups&product_id=CAP-52975LC&size=&colour=Multicoloured

Właśnie. Jeśli chodzi o „Listki”… Tej ceny nie przeskoczę. W tym sęk, że ”duży” może sobie pozwolić na sprzedaż towarów nawet poniżej kosztów zakupu. A ja jednak chciałabym coś zarobić, choćby symbolicznie. Z bólem serca –odkładam. Może na jakiś czas, ale póki co – odkładam. Choć ładny jest, skubaniec, wygodny, funkcjonalny:

 

 

 

 

 

 

 

Został „żelek” – Primavera.  

 

No, tutaj nie mam do czego się przyczepić – miseczki  „padded”, ale bez przesady, akurat tyle ile powinien mieć usztywniany stanik, w dolnej, profilowanej  części posiadają one wszytą  wewnątrz żelową poduszeczkę. Ładnie zbierają z boków i eksponują ku górze biust. Obwód dość  ścisły. Stanik produkowany od obwodu 30 do 38, miska od A do G, kolory dostępne: różowy-ecru, turkus, biało-czarny. W marcu pojawi się  biała wersja kolorystyczna:

 

Jedna marka, kilka modeli.

Najprawdopodobniej – jeden „zwycięzca” (oczywiście na nobilitującym, biłgorajskim sitku:)…

 

Aha, skoro już o konkursach mowa – a głosować mi tam proszę na nasze probiuściaste blogi!

Głosowanie tylko do jutra!

STANIKOMANIA - http://www.blogroku.pl/stanikomania,gw6xp,blog.html

STANIKARNIA - http://www.blogroku.pl/stanikarnia,gw7l6,blog.html

 

 
1 , 2