O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
piątek, 25 stycznia 2013

Kochani, po raz kolejny zgłosiłam bloga (dziękuję Kasicy_k za przypomnienie, że na to czas :*) do konkursu

Jeśli lubicie tu wpadać, to będzie mi niezmiernie miło, gdy na mnie zagłosujecie.

Blog startuje w kategorii "Moje pasje i zainteresowania" ponieważ mam to szczęście, że, jak wiecie, udało mi się połączyć coś, co od dłuższego już czasu mi w duszy gra z wykonywaną przeze mnie pracą. Tak więc mogę śmiało powiedzieć, że pasjami dobieram staniki ;D

 

Jak zagłosować na noszobiustonoszowy blog?

To proste!

Trzeba wysłać SMS na numer 7122, w treści podając numer bloga G00881
Koszt SMS to 1,23zł (czyli ułamkowy koszt stanika ;) a dochód zostanie przeznaczony na obozy integracyjno-rehabilitacyjne dla potrzebujących dzieciaków.

Uwaga! W numerze bloga znak 0, to cyfra zero. Pamiętajcie, także, aby nie wstawiać w sms spacji!


Głosowanie trwa do 31. stycznia.

Z góry Wam dziękuję :)

 

 

Dodane 26.01.2013:

Założycielka Lobby Biuściastych - Butters77 uczyniła taką grafikę wspierającą udział bloga w konkursie:

Puchnę z radości i dumy, że to, co robię spotkało się z tak fajnym poparciem kobiety, która rozpoczęła właściwie cały ten bra-fittingowy zawrót głowy ;)

Bo bez Lobby nie byłoby przecież niczego, prawda?

Dziękuję Ci, Butters77!

czwartek, 24 stycznia 2013

Uważnie śledzę "stanikowe" wydarzenia, w niektórych nawet biorę udział.

Zaglądam często  do sklepów internetowych, podpatruję, co też mają nowego, czytuję blogi, wchodzę na fanpejdże osób i firm związanych z bra-fittingiem. Jednym słowem - chcę, ale też przede wszystkim - lubię być na bieżąco (myślę zresztą, że każda osoba, która poważnie podchodzi do tego co robi, też ma taki wewnętrzny imperatyw). 

Roza_am wciąż niestrudzenie umieszcza na wirtualnej, Stanikowej Mapie coraz to nowe szpilki, które oznaczają sklepy z bra-fittingiem.

Bra-fitting stał się modny. Częściej się o nim pisze, coraz więcej mówi. Śmiało i z rozmachem wkroczył w nasze życie. Prelekcje i wykłady z tej dziedziny są niejednokrotnie ważnym punktem programu podczas kobiecych spotkań i imprez.

I to jest fajne, to mnie cieszy. Może niejedna z właścicielek sklepu z bielizną patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń uzna to, co teraz napiszę, za hipokryzję, ale w zasadzie nie dbam o to. To mój blog, więc wolnoć Tomku... ;)

Uwaga, wyznaję !

Cieszą mnie sukcesy innych kobiet prowadzących podobne mojemu bra-bizy. Niewątpliwym sukcesem jest według mnie nie tylko zysk finansowy, ale także rzeczowy wywiad, udział w dużej imprezie lub nawet  programie telewizyjnym. Nie kryję jednak, że największą sympatią darzę osoby, które są w stanie wykrzesać z siebie odrobinę inwencji i raz na jakiś czas samodzielnie organizują stanikowe eventy. Jeśli są to na dokładkę wydarzenia wyjazdowe, które angażują nie tylko bra-fitterkę, ale i towar - chapeau bas!

Wiem z doświadczenia, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w "sensowne" spakowanie większej ilości staników. Do tego dochodzi dojazd na miejsce oraz niejednokrotnie kilkugodzinna praca na najwyższych obrotach (owszem, często po godzinie 20.00). I nie chodzi mi wcale dzisiaj o to, by uzmysłowić Wam, że ktoś pracuje ponad siły, ale o to, by podkreślić wagę pracy u podstaw. Często ta praca polega na dosłownym dotarciu z towarem do klientki, ponieważ ta z różnych powodów do naszego sklepu sama nie przyjdzie. Przyczyny tej absencji są różne (od prozaicznego "nieuświadomienia" począwszy, przez wychowywanie potomstwa, sztywne godziny pracy aż po niepełnosprawność).

Dlatego uważam, że inicjatywa pewnej Poznanianki warta jest uwagi i co za tym idzie - notki :)

Pani Agnieszka napisała do mnie maila jeszcze we wrześniu. Nie mam pojęcia, z jakiego powodu wybrała moją skromną osobę jako powierniczkę swoich bra-sekretów, nie uważam się za autorytet dla początkujących bra-bizów. Najpewniej na jej decyzję o napisaniu do mnie miała wpływ moja własna historia, którą od trzech z okładem lat opisuję na tym blogu. 

Na początku wymieniłyśmy parę grzecznościowych maili na temat akcji Dotykam-Wygrywam. Rychło dowiedziałam się jednak od niej, że bra-fitting zafascynował ją na tyle, iż została słuchaczką Akademii Bra-fittingu prowadzonej przez Marię Dastych i Agnieszkę Sochę. Kurs ukończyła z wynikiem celującym. Obie właścicielki Akademii i styl ich pracy znam na tyle, że wiem iż są bardzo wymagające wobec siebie, ale także wobec innych. Nic więc dziwnego, że not celujących nie wystawiają zbyt rozrzutnie ;).  W sumie przecież to ich podpisy widnieją na certyfikatach ukończenia kursu, więc panie czują się z pewnością odpowiedzialne za zawodowe poczynania swoich absolwentek.

Bodajże w październiku/listopadzie 2012' otrzymałam nowego maila.

Dowiedziałam się z niego, że rychło powstanie nowa, bra-fittingowa firma w Poznaniu. Formuła firmy - bra-fitting mobilny (z uwagi na ograniczone możliwości lokalowe, za to auto w nieograniczonej dyspozycji). I ta pierwsza wiadomość zyskała moją aprobatę. "Przecież Poznań jest wielki, z pewnością mieszkają w nim zastępy kobiet, które cierpią na chroniczny niedoczas i nie są w stanie w ciągu tygodnia zrobić prostych zakupów spożywczych, a co dopiero - udać się na co najmniej półgodzinną sesję bra-fittingową do sklepu położonego na drugim końcu miasta! Dziewczyno, znalazłaś swoją niszę rynkową!" pomyślałam.

Plan pozyskiwania towaru, który przedstawiła w swoim mailu Pani Agnieszka wydał mi się jednak dość osobliwy, by nie napisać - kontrowersyjny, a przy tym na dokładkę - czasochłonny.

Po bra-fittingu właściwym, czyli pobraniu wymiarów miał następować zakup w jednym lub w kilku sklepach internetowych.

Napisałam wtedy do niej szczerze, jak oceniam ten pomysł. Poddałam w wątpliwość jego celowość i zyskowność całego przedsięwzięcia. Może nie brzmiało to dosłownie w ten sposób, ale sens był mniej więcej taki:  "W mojej ocenie nawet jeden-dwa modele WŁASNEGO biustonosza o dobrej konstrukcji, które miałaby Pani do dyspozycji to lepsze rozwiązanie niż bra-fitting mobilny plus  e-zakupy". Rozstałyśmy się w przyjacielskich nastrojach, jednak nasza korespondencja  urwała się. Szczerze mówiąc myślałam, że postawiono na mnie i moim doradztwie krzyżyk (winszowałam sobie nawet w myślach "doradca z ciebie, Renulec, jak z koziej...ekhm...trąba"), a tu nagle taka niespodzianka!

Kilka dni temu otrzymałam maila o znamiennym tytule:

Pani Renato wystartowałam :-)

Pani Renato,

Zgodnie z wcześniejszą obietnicą spieszę donieść, że wystartowałam z własną firmą brafittingową. Od wczoraj mam już pełną wersję strony internetowej więc wreszcie jest się czym pochwalić :-) Serdecznie zapraszam: www.ko-bra.pl 

 Bardzo Pani dziękuję za słowa zachęty sprzed kilku miesięcy. Ostatecznie odważyłam się i będę sprzedawać własny towar. Oprócz tego mam nadzieję trochę szkolić innych. Na razie wygłosiłam kilka prelekcji i wszystkie spotkały się z dobrym przyjęciem. Jestem więc pozytywnej myśli :-)

 

[Tutaj umieszczono treści czysto prywatne, które ze zrozumiałych względów zostały pominięte]

 

Tymczasem serdecznie pozdrawiam z Poznania! 

 ---------------

 Agnieszka Linnik

 tel. 516 070 076

 www.ko-bra.pl




Naturalnie z miejsca pognałam na stronkę. No i napiszę Wam tylko, że jestem naprawdę pod wrażeniem. Profesjonalnie wykonane zdjęcia, czytelny, jasny opis  usługi (m.in. elastyczne godziny pracy, punkty konsultacyjne na terenie miasta) oraz rozwijalna oferta jedenastu marek bielizny natchnęły mnie otuchą.

Layout strony jest nieprzeładowany, spójny, przejrzysty. Logo - pomysłowe i sugestywne (brawo!).

Uśmiechnęłam się do siebie, przeczytawszy przesłanie ze strony głównej:

 Biustonosz jest najbliższym przyjacielem kobiety.

Przyjaciół dobiera się z rozmysłem

 

Wygląda na to, że teraz Pani Agnieszka jest już gotowa. Czy na wszystko? Czas pokaże, w jakim tempie wykorzysta swój potencjał, wiedzę i narzędzia, którymi dysponuje. Podjęła się niełatwego zadania ale nie ukrywam, że "kupiła" mnie swoją konsekwentną postawą i entuzjazmem. Za tę swoistą bra-desperację dostaje ode mnie kredyt zaufania i mentalne wsparcie.

Życzę jej z całego serca wielu owocnych, satysfakcjonujących obie strony, bra-fittingowych spotkań z klientkami. Nieustannego rozwoju, samozaparcia, niesłabnących sił i zapału do bra-fittingowej pracy. I baaardzo  pojemnej niszy :)

Oraz tego, by z jej twarzy nie schodził ten szeroki uśmiech:


Panie z Poznania (i okolic) zachęcam naturalnie do praktycznej weryfikacji wiedzy i umiejętności Pani Agnieszki oraz do podzielenia się z nami wrażeniami ze spotkania z Kobrą :)


wtorek, 22 stycznia 2013

Streszczać się muszę, ponieważ Alter Id pokazuje już z Paryża zdjęcia bielizny  na  sezon AW2013, a ja jeszcze tegorocznej wiosny na blogu nie pokazałam!

Na swoją obronę napiszę tylko, że mój ukochany przenośny dysk zdradził mnie niespodziewanie (nasze pożycie układało się, wysoki sądzie, doskonale, nie podejrzewałam, że bez uprzedzenia zostanę narażona na tak dotkliwe straty, w tym moralne). Na szczęście niejaki Pan Piotr, który oficjalnie jest informatykiem zaś nieoficjalnie zapewne niedalekim kuzynem Mary Poppins - odzyskał w czarodziejski sposób sporą część moich materiałów, więc nadganiam ile tylko fabryka mi w noszobiustonoszowym motorku dała ;)

Czym więc zaskoczy nas na wiosnę 2013. marka Audelle?

Hm... Niczym, kochani! Nie chcę oczywiście powiedzieć przez to, że kolekcja jest totalnie nieciekawa, ale prawda jest taka, że bywały lepsze.

Hej, hej! Co to za smutne miny? Nie zwyginajcie od razu ust w podkówkę! Na szczęście będzie parę fajnych modeli :)

Przypadła mi do gustu na przykład wintydżowa Lucille:



Ramiączko tego plandża składa się z dwóch części - elastycznej, ale "niesznurkowej" gumki pod spodem oraz rulonika z siateczki na wierzchu. Wygląda to oryginalnie i dodaje stanikowi smaczku:

 

Biustonosz wypracowuje taki oto dekolt:

 

Rozmiarówka UK:

30B-E, 32A-E, 34A-E, 36A-E, 38B-DD.

 

Gwiazdą tej kolekcji zostanie zapewne Honeysuckle, lekko usztywniana, half-cupowata balkonetka. Na miseczkach pysznią się iście wiosenne klimaty -całe stado motylków i feeria kwiatowych printów.



Pomiędzy miseczkami jeszcze jeden motylek (hm...a może to pszczółka? jak myślicie?):



Biust w tym staniku może wyglądać tak:

Rozmiarówka UK:

30B-E, 32A-E, 34A-E, 36A-E, 38B-DD.

Nie oszołomiła mnie Georgette - miękka balkonetka. Jestem zdecydowaną przeciwniczką ozdabiania staników detalami, które po kilku praniach mają szansę zwisać smętnie i stanowić dyskusyjną ozdobę. Motylek przyszyty do jednej z miseczek jest może zabawny i dla niektórych słodki, ale został umieszczony w miejscu, w gdzie będzie często poszturchiwany przez zakładane i zdejmowane bluzki. Nie wieszczę mu długiego życia.



Zdjęcie na modelce pokazuję Wam tylko i wyłącznie po to, byście przekonały się, że ten stanik to właściwie mgiełka (spora część pań poszukuje tego typu biustonoszy na lato). Powinien leżeć dobrze na biustach, które "dogadują się" z halfcupami. Model pokazowy nie jest w rozmiarze modelki, więc nie leży tu idealnie:

Rozmiarówka UK:

30B-DD, 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD.

Bardzo spodobała mi się Iris w wersji full-cup. Miękka koronka dopasowuje się u góry do biustu. Stanik jest przyjemny w dotyku i jako jeden z nielicznych "sezonowców" zostanie uszyty do miski G. Kolor - pudrowoniebieski, podoba mi się jednak o wiele mniej. Wolałabym coś bardziej zdecydowanego, niechby już nawet modny w poprzednim sezonie turkus. No, ale jeśli się nie ma co się lubi, to  marudzenie jest jedynie bezproduktywną stratą energii, prawda ;)







Stanik powinien leżeć dobrze na biustach pokarmieniowych, zniszczonych i z asymetrią. Ja umieszczam go w kategorii wygodnych codzienniaków.

Rozmiarówka UK:

30D-G, 32C-G, 34C-G, 36C-G, 38C-G.

A tutaj wersja plunge:





Rozmiarówka UK:

30B-F, 32A-F, 34A-F, 36A-F, 38B-F.

 

Nie zabraknie też w tej kolekcji sezonowych kolorów (Sky/Blue oraz Sweet Lemonade) znanego nam dobrze modelu Fiore (plunge i full-cup w tradycyjnej rozmiarówce). Biustonoszy w próbkach nie dostałam, ale chętnie pokażę Wam materiał:



Rozmiarówka UK:

Usztywniany plunge 30B-F, 32A-F, 34A-F, 36A-F, 38B-F.

Fullcup 30D-G, 32C-G, 34C-G, 36C-G, 38C-G.

 

Podsumowując - odnoszę wrażenie, że wbrew hasłu przewodniemu katalogu na sezon SS2013 ("Każdy jest gwiazdą i zasługuje na to, by błyszczeć" - Marilyn Monroe) Audelle nie sprawiło nam tym razem, poza Honeysuckle, żadnej "strojnej" niespodzianki. Trzeba jednak przyznać, że po Fifi, Delilah (SS2012), Victorii i Josephine (AW 2012) niełatwo było zapewne o coś równie glamour, na dokładkę z dobrą konstrukcją. W ciągu tej wiosny i lata marka postanowiła chyba trochę odpocząć. Kolekcja nie jest zła, ale niczym mnie nie zaskoczyła, nic nie złapało mocno za serce. Nie upadajmy jednak na duchu, bo alteridowe wieści przepowiadające sezon AW 2013 są optymistyczne i obiecujęce. Będzie np. taki longlinek w kropeczki:

Wróci też Victoria:


No, ale o tym to z pewnością już nie dziś ;)

 

W kolekcji bazowej na sezon wiosna/lato 2013 pozostają modele Jessica (popularny, pogrubiany plunge oraz fullcup w kolorze białoróżowym),  usztywniany plunge Bella (jasny krem), Athena (t-shirt bra, multiway bra oraz miękusek w kolorach białym, czarnym, cielistym) oraz Fiore (usztywniany plunge, balkonetka i fullcup w kolorach białym, czarnym, cielistym). Do bazy mają wejść prawdopodobnie jeszcze dwa modele - strapless (zupełnie nowa konstrukcja, system przepinanych ramiączek podobny jak w DB-973 od Agio) oraz t-shirt bra na konstrukcji modelu Honeysuckle. Nie było ich w próbkach, ale jak tylko wejdę w posiadanie zdjęć, zaraz tu dodam.

Firmie Alter Id - dystrybutorowi marki Audelle dziękuję  pięknie za udostępnienie modeli pokazowych celem dokonania oględzin, obfocin  i obmiarek  :* :D

 

Pozdrawiam Was serdecznie z zimowej krainy, gdzie samochody w przeciągu jednej chwili pokrywają się lodową glazurą, a psy podczas spacerów zdumione obserwują swoje rozjeżdżające się łapy...


 
1 , 2