O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
wtorek, 22 listopada 2016

Klientka przytargała mi lidlową gazetkę. Z wypiekami na twarzy wskazała zdjęcie:

Zadumałam się...Biustonosz wyglądał jak jeden z modeli marki, na ktorej pracuję. Wiem, że Wonderbra (bo o niej mowa) miewa stockowe romanse ze sklepami outletowymi, ale żeby z Lidlem - pierwsze słyszałam.

Gazetka informowała, że biustonosz pokazany na fotce kosztuje jedynie 29,99zł i dostępny jest w czterech rozmiarach: 75B, 75C, 80B i 80C od poniedziałku 21.11.2016 do niedzieli 27.11.2016.

Zaintrygowana postanowiłam sprawdzić, jak daleko posunęła się marka Esmara (ona to bowiem stoi za lidlowym produktem) w czerpaniu inspiracji. Bo, że designersko posunęła się aż po horyzont - widać ;).

Przyznaję się Wam bez bicia - jadąc wczoraj po niego do sklepu miałam najszczerszy zamiar "zjechać" esmarową produkcję. Odsądzić od czci i wiary esmarowych konstruktorów, lidlowych kupców itd. Bo przecież im się należy! - myślałam.  Jak można społeczeństwu wciskać coś, co nie leżało nawet koło Najlepszego Straplessa Świata?

Tymczasem rychło przekonałam się po raz kolejny, że wszystkich rozumów to ja nie pozjadałam. Oj, nie!

I dzisiaj na pytanie zaprzyjaźnionej osoby "z branży" - czy nie boję się napisać, że Lidl zaproponował kobietom "niegłupiego" strapka - mogę odpowiedzieć  z uśmiechem - nie!

Bo ten strapek, jak na swoją cenę - naprawdę nie jest zły. Ma się co prawda nijak do Wonderbry, ale na jedną noc, jeden bal - przynajmniej trafnie dopełni stylizację. W każdym razie zrobi to o wiele lepiej niż osławione biustonosze-naklejki ;)

Jak zapewne już zauważyłyście - widać na pierwszy rzut oka, że jest to tańsz produkcja. Miseczka powleczona lycrą świeci się dość mało ekskluzywnie. Taka sama historia powtarza się przy obwodzie:

Na obronę Esmarki dodam, że od wewnątrz została podklejona szczodrze silikonem. Nie powinna się obsuwać:

Przy okazji macie podgląd na wnętrze miseczki. Słynne wonderbrowe "łapki" zostały tu zastąpione jednym elementem:

 

Fakt zbieżności i analogii obu modeli nie jest być może przypadkowy. Nie mnie to osądzać. Uznałam go jednak na tyle ciekawy, a przy tym zabawny i godny uwagi, że postanowiłam opisać to zjawisko. Nie jest to nowość w bieliźniarskim światku, że ktoś-komuś-od kogoś itp. Nie bez powodu na poważnych międzynarodowych targach czy pokazach bielizny zabrania się robienia zdjęć.

Jak mawia przysłowie - piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami. Czy polegać to będzie też na tym, że dobre chęci producentów w zaspokajaniu rynku (w przypadku Esmary, jak widać - rynku czterorozmiarowego ;) wkraczają dzisiaj nawet do spożyczwych dyskontów? Na przykładzie Tchibo widzimy, że można. Ja jednak uważam, że tak ważny element kobiecej garderoby jak biustonosz i jego dopasowanie wymaga nie tylko odpowiedniej oprawy i atmosfery, ale też odpowiedniego miejsca. I nie jest to z pewnością przejście pomiędzy drucianymi koszami w Lidlu ;) 

Żywię głęboką nadzieję, że za niniejszą notkę nie zostanę przez nikogo i nigdzie wezwana/wyzwana/pozwana*  ;)

 

 

- Wasza Renulec Tropiąca

 

 

*niepotrzebne skreślić

 

16:03, renulec
Link Komentarze (6) »
piątek, 11 listopada 2016

Prototypy mogłam oglądać już w listopadzie 2015, jednak na produkt finalny Kris Line kazał czekać dłuuugo. Z zapowiadanego czerwca 2016 zrobił się listopad.

"Cóż, pewnie dopracowują, dopieszczają"-myślałam. A im częściej natrafiałam na zdjęcia katalogowe czy "nabiustne" modeli pokazowych w sieci - tym większa była moja niecierpliwość.

Nie miałam złudzeń, że jakość krisowego sportowca będzie inna niż jakość produktu Panache Sport, który, jak zapewne same przyznacie - był prawdopodobnie jego inspiracją. W końcu, jeśli produkt jest tańszy o ok 100zł - nie oczekujmy, że zostaną dołączone do niego certyfikaty ze znakiem jakości Q (choć w zasadzie - czemu nie?) ;).

Większe moje nadzieje budziła konstrukcja, bo w końcu Polak potrafi, jeśli tylko chce, prawda? A w tym przypadku nie miałam zbyt wielu zastrzeżeń - biustonosz bardzo dobrze (może nawet aż za dobrze) zbierał z boków, fiszbiny przylegały idealnie i nie były ani za niskie, ani za wysokie. Kształt był do zaakceptowania, wygoda też.

Mierząc model próbny usłyszałam, że zauważone przeze mnie mankamenty jak nieprzekonująco trzymające na szwach nici czy dłuuugie ramiączka zostaną na mur-beton poprawione. Bo małomiskowość wielkodusznie z góry mu wybaczyłam, mając w perspektywie pracowanie na całej rozmiarówce. Zaufanie to podstawa wzajemnej współpracy a w końcu marce zależy na tym, by nowy produkt wypuścić na rynek z przytupem i z dobrą opinią. Zamówiłam. Co prawda bardzo asekuracyjnie, bo w obwodzie 75 do miski HH, 70 do GG i 65 do H, ale - zamówiłam.

Nie będę się długo rozpisywać. Nie chciałabym bowiem ani popaść w hurraoptymizm ani wypracować stanikowi złej sławy. Odnoszę jednak wrażenie, że, o ile nici na szwach trzymają mocno, ramiączka mimo wszystko mogłyby JEDNAK być krótsze. Ale co ja tam będę marudzić - w tym momencie mam co podać paniom, które patrząc na inne "sportowce" mówią "co? 250zł za sportowy biustonosz? Pani chyba żartuje?" :). Tańsza alternatywa nie znaczy przecież w każdym przypadku - gorsza. Uważam, że każdy towar ma swojego klienta a ja jestem jedynie skromną "dopasowywaczką", której absolutnie nie wypada w portfel klientkom zaglądać ;) .

Poza tym myślę, że rynek szybko zweryfikuje produkt i niezaleznie od tego - jakie jest zdanie materiałoznawców czy branżystów - udzieli nam precyzyjnej odpowiedzi na temat tego biustonosza w przeciągu najbliższych 8-10 miesięcy.

Ja pokładam w nim spore nadzieje. Kris Line to marka z tradycjami i bardzo dużymi zasługami dla polskiego brafittingu. Wierzę, że (jednak po drobnych poprawkach) krisowy "sportowiec" ma szanse zostać stałym elementem oferty tej marki. 

Poniżej Cindy w rozmiarze 75HH i ze spiętymi z tyłu ramiączkami:

Biustonosz sportowy CINDY marki Kris Line

Profil wypracowuje zaś taki:

Zapraszam Was do dzieleniem się swoimi uwagami na temat krisowego produktu, jesli gdzieś się z nim już spotkałyście. I jeśli naprawdę wszystkim nam zależy (a zakładam, że zależy) na tym, by hasło "Dobre, bo polskie" nie było jedynie marketingowym chwytem - róbmy to z obiektywną życzliwością. Jeśli biustonosz zasługuje na pochwały - chwalmy, jeśli potrzebuje poprawek - śmiało je sugerujmy. W końcu najbardziej cenimy sobie te firmy, które z uwagą słuchają swoich klientek i z ich postulatów oraz uwag wyciągają wnioski.

Obiecuję, że wszyściuteńkie Wasze komentarze przekażę Producentowi. 

Podaję też rozmiarówkę modelu Cindy:

 65 A-S

70 A-P

75 A-N

80 A-L

85 A-J

90 A-H

95 A-F

100 A-D

105 A-B

A jeśli ktoraś z Was przejeżdżałaby przez Biłgoraj i jest ciekawa polskiej myśli konstrukcyjnej w dziedzinie biustonoszy sportowych- niech wpada koniecznie do mnie na przymiarki :) !

14:26, renulec
Link Komentarze (2) »