O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
czwartek, 30 listopada 2017

- Królewno kochana! – zakrzyknął rycerz. – Z całym szacunkiem, ale rzec muszę, że więcej szczęścia masz niż rozumu! Jestem ci ja bowiem wiedźminem ze specjalizacją brafitterską! Jestem gotów wesprzeć Cię mężnie w walce z potworem! Mam tylko jeden warunek - jeszcze dzisiaj przymierzysz i ocenisz nowego straplessa, którego w swoich sakwach wiozę.

Królewna z radością przystała na tę propozycję. Zamaszystym ruchem zgarnęła ze stołu pieczone przepiórki, sarninę, trufle i kawior. Poprosiła rycerza, by wyświadczył jej tę grzeczność i zaprezentował biustonosz.

Gdy w końcu jej oczom ukazał się biust-halter -  mina jej lekko zrzedła. Nie miał żadnych ozdób. Obwód nie posiadał ani centymetra koronki (nawet na karczku!), a miseczki wyglądały jak pękate, puste dwojaki służące jej poddanym do noszenia jadła.   Szczerze mówiąc, spodziewała się czegoś ekstra, przynajmniej choć jednego, frymuśnego dyndadełka! No, w końcu była królewną!

Żeby jednak nie rozgniewać Sławka, udała się do gotowalni, gdzie (sprawnie wygarniając biust do miseczek) założyła straplesika.

I nagle nastała jasność. W ciągu jednaj chwili świat wydał jej się piękny, zaś wrogi Niedopas - wcale nie taki straszny. Przeszło jej nawet przez myśl, że wręcz zaczyna rozumieć motywację potwora w porywaniu jej poddanek!

Bo jak tu zachować zimną krew, gdy widzi się białogłowę, która sama sobie czyni krzywdę? Przecie i święty by nie wytrzymał, gdyby patrzył wciąż na wylewające się z bielizny piersi, obwód pod łopatkami czy odstające miski! A te sukienki z odkrytymi ramionami i biustonosze, które, najczęściej przez niedobranie odpowiedniego kroju – wyskakiwały radośnie na świat w najmniej odpowiednich momentach!

Królewna zerknęła po raz kolejny w lustro. Tak! To było zdecydowanie TO, czego szukała!

Zapominając o skromności, wybiegła do salonu w samych pantalonach i biustonoszu.

Była tak szczęśliwa, że najpierw zaczęła kręcić piruety, a następnie robić gwiazdy. Straplesik zaś ani drgnął. Trzymał jej biust mocno, jak zaufana dwórka tajemnicę, że swą talię jej chlebodawczyni zawdzięcza pewnemu  wyszczuplającemu body od firmy Orchideja.

- Rycerzu! Ten strapless jest białym krukiem, na który czekałam wiele nocy i wiele dni! Nadaje okrągły kształt mojemu biustowi a obwód trzyma doskonale! A jak mi w nim wygodnie! Nie dusi! Gładkie miseczki nie będą odznaczać się pod moimi ubraniami i  jest leciutki jak piórko! Mówisz, że kosztuje mniej niż 100 złotych? Nie-sa-mo-wi-te! O czymś takim marzyłam i to mi przywiozłeś! Moje ego zostało podbudowane tak bardzo, że nie tylko nie boję się Niedopasa, ale skłonnam z nim pertraktować! Świat mi się odmienił!  Myślę teraz, że może jednak potwór ma jakieś powody, dla których porywa moje poddane? Może nie powinnam iść z nim na wojnę, a pertraktować? Zostaniesz moim posłańcem?

Sławko przyjął propozycję królewny. Wyruszył na wyprawę do niedalekiej Kipiolandii Dekoltowej, gdzie rezydował Niedopas. Obaj panowie szybko znaleźli wspólny język, bowiem okazało się, że pobierali nauki podstaw i historii brafittingu  w tym samym BraGwarcie. Potem każdy z nich poszedł w inną stronę. Sławko zawodowo zajął się kupiectwem bieliźnianym a po godzinach walczył z wszelkimi patologiami świata brafittingowego, zaś Niedopas, po burzliwym konflikcie spowodowanym różnicą zdań na temat ściśliwości obwodu (i związanej z nią pracy fiszbin) z jednym z profesorów – postanowił zbawiać brafittingowy świat po swojemu – przemocą.

Jednak, podczas wspólnych wspominek starego, poczciwego BraGwartu ( „a pamiętasz, jak podczas próby wytrzymałościowej jeden z waszego rocznika rozgotował w pralce całą rozmiarówkę biodegradowalnych biustonoszy do karmienia?”, „te ramiączka z laserowymi zapięciami, to był odlot, prawda?”) odżyły dawne szlachetne założenia i nauki starych profesorów. Znów, jak młodzi adepci idealnego dopasowania zatęsknili do niesienia w świat kaganka brafittingowej oświaty.

W ciągu jednej nocy zaplanowali szereg kampanii i eventów społecznych, podczas których Niedopas miał uwalniać porwane wcześniej białogłowy, które w międzyczasie zostały zbrafittingowane przez jego służki. Kobiety te miały dzielić się świadectwem, że życie w stanikowym nieuświadomieniu nie jest do końca pełne i że każda – czy to młoda dziewka czy stateczna matrona – powinna choć raz spróbować dopasować sobie biustonosz. Oczywiście świetlanym przykładem miała służyć Królewna.

Po zapoznaniu się z planami obu panów, a będąc wciąż pod wrażeniem nowego, polskiego, niedrogiego straplessa -  przyklasnęła ich pomysłom i dołączyła do teamu. Odtąd we trójkę pilnowali brafittingowego ładu i porządku w królestwie – królewna nadzorowała dopasowanie w salonie , zaś  Sławko zajmował się dystrybucją i handlem.  A Niedopas? - zapytacie.

Owszem, miał coraz mniej pracy i świat zapomniał prawie o tym, jak wygląda, tak rzadko opuszczał swoją pieczarę. Jednak wciąż żył w ustnych przekazach. Napiszę więcej - nawet dzisiaj usłyszycie, jak przyjaciółki mówią czasem do siebie „musisz iść po dobry biustonosz, bo w przeciwnym razie porwie cię Niedopas!”.

Jak widzicie, moi drodzy, bajka zakończyła się szczęśliwie. A wszystko to wydarzyło się za sprawą jednego, skromnego biustonosza od białostockiej Veny…

Zaś morał z bajki płynie taki, że nie trzeba mieć królestwa ani nie trzeba wydawać fortuny. Nie trzeba też wcale czekać na rycerza by  dopasować sobie biustonosz. Wystarczy dobra przyjaciółka, która potrafi Cię dobrze postraszyć. Lub...inny smok ;)

 

K O N I E C

 

Uwaga!

BAJKA ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU!

 

Sponsorem  bajki jest Salon Noszę Biustonosze Biłgoraj, posiadajacy w swojej ofercie lokowany produkt, utrzymujacy staly kontakt z Królewną, Rycerzem Sławkiem i (sporadycznie) Niedopasem.

P.S.

Jako osoba niezwykle spolegliwa - autorka bajki, ulegając prośbom czytelniczek, dorzuca niniejszym dokładne zdjęcia straplessa dobrego, polskiego, taniego. Saute. Czyli biustonosz bez  Królewny (bo gdzieżby tam Królewna bez biustonosza ;) !

 

 

13:26, renulec
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 listopada 2017

 

Królewna jak powiedziała tak zrobiła – słudzy otrzymali polecenie, by przygotować dla Sławka salon do odpoczynku (co prawda na poczesnym miejscu wisiały tam staniki różnych marek, ale pod ścianą stała także wygodna kanapa; lektury bieliźnianej zaś było w bród).

Niezależnie od swojej decyzji – czy przypadnie jej do biustu coś z oferowanych przez rycerza desusów – postanowiła zaprosić go na sutą wieczerzę i bieliźnianą pogawędkę. Bo choć jej poszukiwania straplessa dobrego, polskiego, niedrogiego stały się jak widać głośne w świecie – wciąż spełzały na niczym i królewna chciała dopytać – może robi coś nie tak, może posłańcy nie przekazują jej sugestii producentom, a może po prostu opowieść o straplessie dobrym, polskim, niedrogim powinna włożyć między inne bajki?

Ku jej zaskoczeniu – w trakcie uczty nabierała coraz większego przekonania, że rycerz, którego po niefortunnym przywitaniu określiła w myślach jako gbura to doskonały kompan. Co więcej – Sławko okazał się świetnym materiałoznawcą i posiadał gruntowną wiedzę na temat konkretnych konstrukcji biustonoszy. W połowie wieczerzy królewna omal się w nim nie zakochała, bowiem…Okazało się, że dobry, polski, niedrogi strapless od bardzo długiego czasu także jemu spędzał sen z powiek!

Zaś skromny Sławko, w odróżnieniu od innych rycerzy wychwalających pod niebiosa WSZYSTKIE bez wyjątku swoje sample – okazał się realistą. W mgnieniu oka zorientował się, że nie kupi królewny ani fraszkami o tematyce brafittingowej, ani hymnem materiałoznawczym, ani tym bardziej - sonetem konstrukcyjnym. Postawił więc na wielce ryzykowne  rozwiązanie – przyrzekł sobie rzetelnie przedstawić królewnie realne zalety i wady każdego z samplowych biustonoszy. Czyli, co nadzwyczaj rzadko w bajkach się zdarza – nie obiecywał gruszek na wierzbie, latania na dywanie tudzież że zamieni leciwą królewnę w nastoletnią Roszpunkę ;)

Jednym słowem – postanowił mówić prawdę na temat próbek bielizny, które ze sobą zwykł wozić.

Zanim jednak nasza para zjadła leguminę i skoncentrowała się na bieliźnianych konkretach – królewna wyjawiła Sławkowi przyczynę swej determinacji w poszukiwaniu straplessa dobrego,polskiego, niedrogiego.

Otóż jej królestwo było nękane przez straszliwego Niedopasa. Potwór ten porywał WSZYSTKIE białogłowy, które nosiły niedopasowane biustonosze. Królewna, odkąd tylko zasiadła na tronie – nie mogła udawać, że nie widzi tysięcy rąk swoich poddanych, wyciągniętych do niej  w błagalnym geście…

15:21, renulec
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 listopada 2017

Sławko, siedząc wciąż na białym rumaku, zakrzyknął gromko:

- królewno, w świecie prawią, że bardzo wybredna jesteś! Bułkami białymi gardzisz, po pierwszym-drugim gryzie grymasisz, a straplesa dobrego, polskiego i niedrogiego nadal nie masz! Prostakiem nie jestem, maniery dworskie znam, ale nie wiem, czy z wierzchowca mego fatygować mi się chce, jeśli być może lewą nogą wstałaś i mnie również natychmiast oddalić raczysz po obejrzeniu sampelków moich!

Królewna zafrasowała się wielce. Nikt dotychczas, starając się o jej względy, nie zwracał się do niej w tak impertynencki sposób! Co robić z takim drabem, któremu w zasadzie średnio zależy na tym, by wkraść się w jej łaski? Coś on jest zbyt pewny siebie! Niech idzie jej z oczu, do stu złamanych fiszbin i nie wraca tu więcej! Ale…jeśli ten jego rezon jest spowodowan wyjątkowością staników, które w swoich sakwach wiezie? Ajajaj! „Jak wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji, by nie ucierpiał królewski majestat, niesforny rycerz karku zgiął, a ja - bym obejrzała sobie bezstresowo próbniki?” myślała w popłochu.

- Wiesz co, rycerzu? Ani ty, ani zapewne staniki twoje atrakcyjnymi mi pewnie nie będą, ale rumaka masz przedniego! Sprzedasz mi go? – I tu królewna zaproponowała rycerzowi sumę będącą równowartością dwóch nowych Maserati (w sumie jesteśmy w bajce, a kogo stać, jak nie królewnę, prawda?). Rezolutnie nie dodała, że w promieniu 200 km żadnego innego konia trudno było uświadczyć, ponieważ wszystkie wierzchowce pognano właśnie na coroczny spis powszechny do sąsiedniego królestwa.

Tak więc, gawędząc o najnowszych modelach aut sportowych (rycerz zdradził, że, aczkolwiek ich wielkim entuzjastą jest, ale prawa jazdy nie ma) rycerz i królewna dobili targu. Biały ogier (z matki Balkonetki - stadnina w Janowie Podlaskim i ojca Panasza - stadnina Tarka w Wólce Wieprzeckiej) wkroczył dumnie na dziedziniec zamkowy, a rycerz otrzymał…dwa ciężkie worki wypełnione po brzegi talarami.

- Królewno? A jakże mam teraz w dalsze peregrynacje się udać, skoro ani wierzchowca nie mam, ani sakwy moje lżejszymi się nie zrobiły? Może będziesz tak łaskawa i jednak przenocujesz w królewskim zajeździe kolegę pasjonata koni (w tym mechanicznych) oraz brafittingu? 

Zbliżał się wieczór, więc Sławko w obliczu pożarcia go przez wilki lub nieostanikowane strzygi z nieodległej Puszczy Solskiej nagle zmienił front.

„Ha! I tu cię mam, rycerzyku!” – ucieszyła się w myślach królewna. Zaś, zachowując powagę monarszego oblicza, odrzekła łaskawie:

- Zadysponuję, by udostępniono ci salon. Przypadkowo przechowuję tam bieliznę, ale przecież z tematem jesteś zaznajomiony…cdn.

14:01, renulec
Link Dodaj komentarz »