O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2012

 

Klientki robią właśnie ostatnie, przedsylwestrowe zakupy. Donoszą mi, że na biłgorajskich ulicach nadzwyczajny dzisiaj ruch. To tak jak w moim salonie! - odpowiadam mrużąc oko i podając im do przymierzenia kolejne staniki.

Nie znaczy to jednak, że nie znajdę kilku chwil na życzenia.

Ostatniego dnia i w ostatniej notce 2012 roku będę jednak źle wychowaną egoistką i najpierw życzenia złożę sobie.

Bardzo, bardzo, baaardzo chciałabym, by w ciągu następnych 12 miesięcy:

-  biustonosz w odpowiednim rozmiarze i fasonie był wreszcie dla kobiet równie ważny jak  dobre auto, ciuch i wygodne buty,

-  wizja kryzysu nie odcięła nam dopływu rozsądnych myśli do głowy, bo jednymi z ostatnich rzeczy, na których kobieta powinna oszczędzać są prawdziwe przyjaźnie i biustonosze :),

- wszystkie modele naszych biusthalterów miały świetne konstrukcje, wysoką jakość wykonania i niskie ceny,

- do mojego sklepu internetowego nie wrócił żaden stanik ;),

-  każda klientka, która przechodzi przez próg stacjonarnego Noszę Biustonosze wychodziła ode mnie z uśmiechem na twarzy i dobrze dopasowanym biustonoszem;

-  niektóre panie przestały łapać się za głowę widząc na wieszaczkach z bielizną cenę powyżej 100 złotych ;)

- udało mi się poznać osobiście wszystkie czytelniczki mojego bloga :)

 

Wam zaś, moje drogie siostry w stanikomaniactwie życzę zrealizowania wszyściuteńkich, nawet najbardziej szalonych i ryzykownych zamierzeń i planów. Przecież trzeba tylko mocno w nie wierzyć i mocno się uprzeć! I naturalnie - konsekwentnie robić swoje. Bo wszystko jest trudne nim stanie się proste!

No i oczywiście życzę Wam na ten nowy rok...

 

poniedziałek, 24 grudnia 2012
czwartek, 13 grudnia 2012

Podczas pokazów bielizny zapowiadających nowy sezon niektóre modele przemykają przed moimi oczami bez specjalnego wrażenia. Są też jednak takie, które zapadają w pamięć na długo. Wiem, że wcześniej czy później będę chciała w miarę możliwości do nich wrócić.

Czy jesteście zatem gotowe, drogie czytelniki, na mały przegląd tego, co w sezonie wiosenno-letnim szykuje swoim fankom marka Masquerade? Co prawda większa część z Was przeczytała już dawno zapewne zajmującą notkę Kasicy_K, przepowiadającą te nowości, jednak skromna autorka noszobiustonoszowego bloga postara się dorzucić także swoje subiektywne trzy grosze oraz kilka zdjęć.

Teoretycznie kolekcja powinna wejść do sklepów w przeciągu jednego miesiąca - od połowy lutego do połowy marca 2013. Wyjątki jednak potwierdzają regułę, więc nie zdziwcie się, gdy w swoich ulubionych bra-przybytkach otrzymacie informację o późniejszych dostawach tych oto pięknotek:



 

W okolicy 15. lutego możecie więc czujnie zaczynać rozglądać się za wieszaczkami, na których swoje uroki roztaczać będzie ALICE (UK 28/60-38/85 D-G) w kolorze Mineral Blue. Jeśli któraś z Was zakrzyknie "ależ Alice na pierwszy rzut oka kojarzy mi się z wiosenno-letnią Illsą!".  Odpowiem "I słusznie, ponieważ oba te staniki swoją konstrukcję zawdzięczają osławionemu modelowi Tiffany" :)!

Jednak w mojej ocenie to Alice bardziej przyciąga wzrok:

 

Być może jest to kwestia pokrycia miski od zewnątrz wyższym haftem (wyraźnie przebija spod niego kształt typowo "tiffankowych" miseczek), być może moje subiektywne odczucia, ale ja właśnie w Alice, a nie w Illsie widzę spadkobierczynię plunga Tiffany. Poza tym zawsze bardziej od geometrycznych wzorów przemawiały do mnie w bieliźnie miękkie linie i kwiatowe hafty:

 

Alice posiada obwód (podszyty siateczką) z włoskiej, streczowej satyny oraz satynowe ramiączka (niskie czytelniczki zasmuci zapewne wieść, że i w tym przypadku są regulowane do połowy).

Jak zapewnia producent - stanik zapewni idealny kształt do głębszego dekoltu :)

Aha, pomiędzy miseczkami tego biustonosza znajduje się kokardka w kontrastowym, waniliowym kolorze. Uważam, że gdyby była mniejsza i miała doczepiony jakiś biżuteryjny detal - stanik tylko by na tym zyskał (wiem, wiem, marudzę...).

Kolejna "sezonówka" to ARQUETTE (UK 28/60-38/85 D-H). Ha!  Ten biustonosz nie pozostawi żadnej pani obojętną! Wszystko można w jego przypadku powiedzieć, tylko nie to, że szybko o nim się zapomina ;) Ma bardzo wyrazisty, bogaty, wachlarzowaty haft, który przykuwa wzrok jak magnes. Kiedy zobaczyłam Arquette pomyślałam , że to właśnie ten stanik oddaje charakter całej sesji fotograficznej kolekcji SS2013. Sesję tę można nazwać w skrócie "Magia teatru" a obejrzycie ją na niezawodnej Stanikomanii.

 

Gdyby dla którejś z pań ten biustonosz był za mało "strojny" - na mostku znajdzie się jeszcze dla niej ozdobny chwościk:

 

Kolory Arquette to morski granat i wanilia. Trzeba przyznać, że w sztucznym świetle wyglądają pysznie - granat nabiera życia, a   satynowy obwód odbija światło. Chętnie widziałabym podobny model w Showgirlsach (Curvy Kate).

Znana nam już z sezonu wiosennego PERSIA (UK 28/60-38/85 D-H) wystąpi na wiosnę w kolorze czarnym:



Niestety, najprawdopodobniej nie będzie dane nam poznać bliżej modelu KORA (UK 28/60-38/85 D-H):



Został wycofany z produkcji z nieznanych mi przyczyn.


Powitamy za to kolejną wersję kolorystyczną modelu AMOR (UK 28/60-38/85 D-G). Zdjęcie niestety posiada przekłamany kolor.

Powinna wyjść jagoda, a wyszedł jakiś "zimny lilak" :(



Za to mam nadzieję, że zdjęcie profilu, jaki robi ten biustonosz wynagrodzi Wam przekłamanie koloru. Bo zacny jest ten profil, prawda?

 



 Do ORLI (UK 28/60-38/85 D-H) będą wzdychać zapewne wszystkie panny młode. Bo trzeba uczciwie przyznać, że jest do czego wzdychać. Ten model jest idealny pod ślubne suknie z bardziej śmiałym dekoltem:



 Profil Orla robi o, taki:

 

 

Czy zagości ona na dłużej w maskaradkowym gronie (tym bardziej, że miękkich biustonoszy w tej marce jest jak na lekarstwo)? Zobaczymy. Podsycając Waszą tęskontę za tym stanikiem podrzucam jeszcze zbliżenie na gustowną łezkę znajdującą się na mostku:

Na sam koniec przeglądu modeli sezonowych mam dobrą (co ja tam piszę dobrą, świetną!) wiadomość dla wielbicielek modelu ANTOINETTE (UK 30/65-38/85 D-G). Wydawało się, że Antonina opuściła nas na dobre bodajże zimą 2010. Decyzja  producenta o zaniechaniu produkcji tej ślicznotki wywołała wielki, długotrwały  smutek w wielu biuściastych sercach. "Po Antosi długo nic!" rzekły nawet niektóre z tych nieutulonych w żalu niewiast, zastygając w geście rozpaczy.  Wyobrażam więc sobie, z jaką radością znów odnajdą one na sklepowych wieszaczkach swoją sprawdzoną przyjaciółkę w kolorach Berry/Blush, powracając jednocześnie tym samym w radosnych podskokach na łono stanikomaniackiej społeczności :D

 



I to już wszystkie nowinki od Masquerade.

Dla urozmaicenia notki dodam jeszcze, że dzisiaj znalazłam na Balkonetce wymianę zdań z 2009 roku pod zdjęciem jednej z Maskaradek, gdzie padło stwierdzenie, że Masquerade raczej nigdy bazówki się nie doczeka, że marne szanse.

A tymczasem proszę - minęły trzy lata i mamy maskaradkową bazówkę :)! Są to co prawda na razie tylko trzy modele, ale myślę, że nie ma co marudzić i trzeba tej bazie dać dobrze okrzepnąć.

Bazę zaś na wiosnę i lato 2013 stanowić będą modele:

- Deity strapless, plunge, body  (Ivory),

- Rhea (Black, Antique),

- Harem (Nude, black).

 

Kolekcję Masquerade SS2013 uważam za udaną, choć nie tak bogatą w ozdoby, nie tak widowiskową, jak to bywało w poprzednich sezonach. Myślę, że w dobie kryzysu Masquerade zmierza w kierunku subtelnej elegancji i czystej formy. Hm, trzeba przyznać, że jest to sprytny sposób na przetrwanie tego niesprzyjającego handlowi bieliźnie czasu i wyjście z niego obronną ręką. Nie jestem tylko pewna, czy spotka się to z akceptacją i pełnym zrozumieniem dotychczasowych fanek marki ;)

Z tego, co wiem, u producenta można jeszcze zamówić sprawdzone i lubiane modele Masquerade - Hestię i Tiffany.  Niestety, nie są one dostępne już w pełnej rozmiarówce, ponieważ postanowiono więcej ich nie doszywać.

O ile Hestię jestem w stanie przeboleć - decyzji "uśmiercenia" Tiffanka absolutnie nie rozumiem i nie popieram. Napiszę więcej - jestem zdecydowanie "na nie"! Uwielbiam szczególnie model plunge, ponieważ naprawdę potrafi sprawić, by biust wyglądał w nim jak milion dolarów. Szkoda więc, że ten biustonosz nie "załapał się" do kolekcji bazowej, chlip... :(


Żyję jednak cichą nadzieją, że może kiedyś (za rok? dwa? trzy?) powstanie jak Antoinette...ekhm, przepraszam - jak Feniks z popiołów!

:)

Najprawdopodobniej w przedświątecznym rozgardiaszu nie będę miała głowy do pisania notek, więc już teraz życzę Wam pogodnych i fajnych świąt.

Trzymajcie się ciepło! Wy i staniki Wasze :*

 
1 , 2