O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
niedziela, 27 grudnia 2015

Nie mam pojęcia, kto personalnie stoi za nazwą dla tego biustonosza, ale jedno jest pewne. Tak jak w mitologii greckiej, tak i w polskim dopasowaniu stanika - czarno-beżowa Hera może (i powinna!) patronować kobietom. W szczególności biuściastym.

Producent tego biustonosza - marka Nessa z Dankowa, ostatnimi czasy stała się bardzo popularna dzięki rewelacyjnym softom (biustonoszom o nieusztywnianych miseczkach) na większe i bardzo duże biusty.

Śmiem twierdzić nawet, że tymi softami Nessa weszła mocno w paradę co niektórym uznanym już od dłuższego czasu na polskim rynku producentom staników w szerszej rozmiarówce. Bo dopóki produkowała sobie skromnie na uboczu (Danków to nie jest duża miejscowość), dopóki niewiele sklepów, a co za tym idzie - niewiele kobiet - wiedziało o istnieniu tej marki, dopóty było o Nessie względnie cicho.

Za sprawą softowej Seleny, a potem jej kolorowych sióstr i kuzynek (m.in. Toni, Rossy, Tatuaża, Naomi) a teraz -  semisoftowej Hery, Nessa konsekwentnie, acz bez pośpiechu - wypływa na coraz szersze wody.

Tak, tak, nie pomyliłyście się, drogie czytelniczki - dobrze napisałam - se-mi-sof-to-wej!

Kiedyś myślałam, że biłgorajska historia Hery będzie krótka, ponieważ dotychczasowe semisoftowe próby Nessy były w mojej ocenie średnie. Jednak dzisiaj, z perspektywy półtoramiesięcznej pracy z TYM modelem jestem pewna, że szykuje się u mnie swoista noszobiustonoszowa, semisoftowa neverending story :)

Bo to było tak:

Jak myślicie, co robi właścicielka sklepu ze stanikami, kiedy tylko kurier przyniesie paczkę z nowym modelem stanika?

Oczywiście rozpakowuje pudło z wypiekami na twarzy i nie zważając na nic - pędzi do przymierzalni z kilkoma sztukami (bo co ja tam będę ganiać, gdyby okazało się za ciasno/za luźno, mało/ dużomiskowo) staników.

W przymierzalnianym zaciszu rychło przekonałam się jednak, że Hera nie jest biustonoszem na nisko zawieszony biust. Ze zwieszoną głową, ustami wygiętymi w podkówkę i smętną miną schowałam od razu mój telefon komórkowy głęboko do szuflady, by nie przyszło mi przypadkiem do głowy zadzwonić do firmy i dać upust mojemu rozczarowaniu.

Humor popsuty, świat za oknem nagle poszarzał... Moje wewnętrzne dziecko zapłakało tak, jakby ktoś bez uprzedzenia powiedział mu, że NIE MA świętego Mikołaja a prezenty pod choinkę podkładają w nocy rodzice. 

I tak trwałam :(

Ale...do wizyty pierwszej klientki z (że tak napiszę obrazowo) wyższym zawieszeniem i słuszniejszym rozmiarem niż moje nessowe 75E.

Patrzyłyśmy w lustro obie jak zaczarowane! 

 

Ok, nie będę Waszej cierpliwości wystawiać dłużej na próbę.

Przed Wami pierwszy naprawdę dobrze dopracowany, półusztywniany model marki Nessa - Hera. Idealny na duże i naprawdę DUŻE biusty!

Zobaczcie same, jaki ten biustonosz ma potencjał:

 

 

Wspólnie z kolejnymi klientkami rychło doszłyśmy do następujących wniosków:

* Koronka w górnej części miski jest elastyczna i stabilizowana dodatkową warstwą materiału.

* Dolna część miseczki została lekko usztywniona i wyścielona miękkim, przyjemnym dla skóry materiałem z dodatkiem bawełny.

* Ramiączka - stabilne, wygodne i dobrze pracujące - nie za uciągliwe, ale też nie sznurkujące. Szerokość ramiączek stopniowana zależnie od rozmiaru.

* Obwód to mocna, dobrze opinająca, lekko elastyczna siatka powernetowa.

* Fiszbiny pionowe wbudowane w obwód na wysokości pachy nie uwierają i nie dźgają nawet krąglejszych pań.

* Fiszbiny w miskach nie są wysokie od strony pachy, jednak na tyle dobrze współpracujące, że razem ze zgrabnym podkrojem miseczki chowają nadmiar tkanki gromadzącej się często w tym miejscu (wiemy, że panie tego nie lubią ;) a ramiączko nie odcina w takim przypadku ręki co drobniejszej klientce,

* Biustonosz naprawdę dobrze zbiera biust. Mocno dźwiga go ku górze.

* Wygoda Hery oceniana jest najczęściej w skali od 1 do 10 na 9-10.

* Im większy rozmiar biustonosza, tym efekt jaki wypracowuje - jest bardziej spektakularny :)

* "Niewyględna" na wieszaku - na biuście nabiera życia i nawet, jeślli Pani przyszła po cielisty lub jasny - wychodzi z Herą, a często nawet - w Herze.

 

Rozmiarówka modelu:

65G 65H 65I 65J 65K 65L 65M 65N 65O 65P 65R 65S 70E 70F 70G 70H 70I 70J 70K 70L 70M 70N 70O 70P 75E 75F 75G 75H 75I 75J 75K 75L 75M 75N 75O 75P 80F 80G 80H 80I 80J 80K 80L 80M 80N 80O 85F 85G 85H 85I 85J 85K 85L 85M 85N 90F 90G 90H 90I 90J 90K 90L 90M

 

Większość elementów konstrukcyjnych Hery była konsultowana przez Nessę ze sklepami brafittingowymi.

Cieszy mnie niezmiernie, że pracuję z marką, która reaguje na uwagi swoich partnerów. W końcu przecież to my - kobiety pracujące w przymierzalniach salonów brafittingowych całej Polski - jesteśmy najcenniejszym, najbardziej wiarygodnym źródłem informacji dla producenta, który chce zdobyć zaufanie a co za tym idzie - biusty - kobiet, prawda? To my przekazujemy producentowi uwagi (często krytyczne, ale często też pozytywne i budujące) naszych klientek.

Uważam, że dzięki Herze polski rynek brafittingowy zyskał kolejną świetną konstrukcję. Ja i moje klientki żywimy nadzieję, że bliżej wiosny doczekamy się kolejnej greckiej bogini z Dankowa na tym kroju. Ciekawam, jak zostanie nazwana...Może Eos? :)

 

Za "nabiustne" zdjęcia Hery (prosto z przymierzalni naturalnie!) winnam podziękowania  Pani Agnieszce Kalinowskiej-Nowak z wrocławskich Boskich Biustów. Dziękuję pięknie Pani Agnieszko i serdecznie pozdrawiam! :* :* :* 

 

niedziela, 13 grudnia 2015

Ta witryna została uczyniona gdzieś w połowie listopada. Nie było wtedy jeszcze śniegu, ale teraz, choć święta za pasem - też jakoś go nie widać :(

Do aranżacji zostały użyte:

- 1 manekin całopostaciowy,

- 3 staniki (Konrad, Nessa, Alles), 1 para stringów i 1 pas do pończoch (Gossard),

- 1 krzesło,

- 2 torsy damskie,

- 1 stara choinka :D,

- 2 metry mocnego drutu,

- 2 pęki długich kijów leszczynowych,

- 1 duża skrzynka szyszek,

- 2 sznury parciane,

- 6 pudeł zakupionych onegdaj w Lidlu,

- kilka metrów białej satynowej wstążki,

-  rolka białej organzy,

- srebrne bombki,

- biała, matowa farba Śnieżka (mat),

- nieprzebrane pokłady mojej cierpliwości.

 

Od wewnątrz moja praca wygląda tak:

A z zewnątrz tak:

Mam nadzieję, że ożywiłam trochę biłgorajską ulicę. Wciąż widzę pojawiające się na twarzach przechodniów uśmiechy, gdy mijają Noszę Biustonosze i spoglądają w moje witryny.

A jak Wy oceniacie całość? Wybroniłam się?

 

Tagi do notki:

#visualmerchandising #Bilgoraj #bieliznabilgoraj #bilgorajcity #noszebiustonosze #witrynysklepowe #brafitting #dopasowaniestanika #displaywindowsbyme #bra #biustonoszebilgoraj

09:55, renulec
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 grudnia 2015

Jedna z moich ulubionych klientek, zafrasowana, z pewną nieśmiałością przyniosła do mnie biustonosz.

Stanik został kupiony rok wcześniej. Jego stan ogólnego zużycia oceniłam w skali 1-10 na 7. 

W trakcie użytkowania pękła V-fiszbina znajdująca się pomiędzy miseczkami, częściowo już wpuszczona w karczek stanika.

Stanik wysłałam naturalnie do reklamacji, licząc na dobrą wolę dystrybutora. Reklamacja została zgłoszona po upływie terminu, ale też wada była całkowicie nietypowa - gdzie naprawić takie "cudo"?

Nie ukrywam, że liczyłam na zrozumienie problemu i fakt, że była to moja PIERWSZA w ciągu 6-letniej naszej współpracy reklamacja odkonsumencka wysłana przeze mnie do tego dystrybutora. Zawsze starałam się, w imię dobrej, bezkonfliktowej współpracy, załatwiać reklamacje skierowane do niego bez zbędnej zwłoki, na miejscu, u siebie. ZAWSZE na korzyść klienta. Tym razem było inaczej - jak naprawić nietypową, złamaną fiszbinę w Biłgoraju? Żadną miarą nie znalazłam na to sposobu, postanowiłam więc odesłać biustonosz do mojego partnera biznesowego. Z głęboką wiarą, że "sześcioletnia współpraca", "sympatyczna atmosfera towarzysząca zamówieniom". "miły kontakt" itp...

Po stosunkowo krótkim czasie otrzymałam przesyłkę zwrotną z informacją, że "biustonosz został zakupiony rok temu, nosi wyraźne ślady intensywnego użytkowania, w związku z czym nie jest możliwe stwierdzenie, czy defekt powstał w wyniku wady ukrytej konstrukcji czy jest wynikiem użytkowania". Ponadto oczywiście wytknięto mi, że stanik wysłałam przekraczając ustawowy termin rozpatrzenia reklamacji Klienta.

Po wymianie kilku oschłych maili z przedstawicielem producenta doszłam do wniosku, że nie będę walić głową w mur, bo w końcu roztrzaskam sobie czaszkę. Rozczarowana, pełna gorzkich przemyśleń, podeszłam do sprawy honorowo.

Postanowiłam, że poruszę niebo i ziemię, a Klientka odzyska swój (naprawiony!) biustonosz. 

Konsultacji nie odmówiła mi Justyna Świątkowska - konstruktorka i producentka bielizny, a prywatnie - śliczna, drobna blondynka, która podchodzi do swojej pracy z AUTENTYCZNYM zaangażowaniem i pasją. Wada była pewnie dla Justyny nowym wyzwaniem, ponieważ na odpowiedź od niej - co z tym fantem zrobi -  musiałam dobrą chwilę poczekać. Stanik trafił na szczęście do niesłychanie ambitnej osóbki! Miałam nosa, że Jastin mnie nie opuści w potrzebie i nie zawiedzie :).

Niedawno otrzymałam paczuszkę. Znajdował się w niej biustonosz. Naprawiony po mistrzowsku. Radość moja (i mojej Klientki) nie miała granic.

Bo można?

Okazuje się, że MOŻNA! Trzeba tylko chcieć. Po raz kolejny w mojej brafitterskiej karierze przekonałam się, jak fajnie jest pracować z profesjonalistą. 

 

Konkluzja tej notki brzmi następująco - terminy i przepisy są ważne, ale ZAWSZE można osiągnąć porozumienie, gdy chęć rozwiązania problemu jest obustronna. Ja podchodzę tak do moich Klientek i nie ukrywam, że tego samego oczekuję od moich dostawców. Jak widać, to drugie wychodzi mi z różnym skutkiem.

Czy żałuję tego doświadczenia? Niekoniecznie, bo w tej chwili jestem bogatsza o pewną bezcenną wiedzę, którą wykorzystam, gdy będzie mi potrzebna np. do planowania kolejnych eventów mojego sklepu.

Justyno! Ofiarowałaś mi na Mikołaja piękną rzecz - przywróciłaś mi (nadwątloną) wiarę w to, że biznes ma jednak ludzką twarz.

Dziękuję

 

P.S.

 A tak wygląda biustonosz, który "posiada intensywne ślady użytkowania":

 

 

15:50, renulec
Link Komentarze (6) »