O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
piątek, 29 grudnia 2017

Wpadłam tu na chwilkę pomiędzy zaczątkami remanentu a brafitowaniem. Ale zmierzam do meritum, bo co ja się tam będę rozpisywać. Sami pomysłodawcy akcji napisali krótko i jasno:

 

Tak! Każdy może postawić!

Tak! Każdy może brać!

Tak! Stoi bez dozoru!

Tak! Możecie pobrać logo, plakat. Po to są :-)

Tak! Przyślecie info - dodamy do mapy!

Tak! Przyślecie zdjęcie -pokażemy!

Generalnie: Wszystko Tak!

 

Drugi raz powtarzać mi nie było trzeba.

Wieszak stoi.

#wymianaciepła #pozielsieciepłem #wymianaciepłabiłgoraj


O ile mi wiadomo - pierwszy na Lubelszczyźnie (owszem - ta pinezka poniżej Lublina to biłgorajski wieszak!) :


Nie mam u siebie w sklepie staników z futerkiem, więc pomagam dzielić się ciepłem w inny sposób :-)

 

Do siego roku!


13:32, renulec
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 grudnia 2017

Tytuł oczywiście jest przewrotny i zachęcający do klikania ;-). Choć nie ukrywam - zawiera on moje zbożne życzenie :D. 

Niestety, w chwili obecnej NIE FUNKCJONUJĄ  w polskim systemie prawnym żadne kary za retuszowanie zdjęć modelek. Ani finansowe, ani jakikolwiek, choćby społeczny - ban.

A wiecie, że we Francji od października 2017 roku wprowadzono USTAWOWY nakaz informowania widza o cyfrowej obróbce obrazu reklamowego? Ciekawostką jest fakt, że główny nacisk w tej regulacji położony został na zmiany sylwetki. Jeśli chodzi o zmiany koloru oczu, włosów czy kształtu poszczególnych części ciała - nie są one obłożone sankcjami. A te są dotkliwe - w przypadku braku oznaczenia fotografii reklamowej klauzulą "Photographie retouchee" i specjalnym znaczkiem,  autor reklamy może zapłacić karę w wysokości 30% budżetu danej kampanii reklamowej, przy czym kara nie może byc niższa niż 37,5 tysiąca EUR.

Jak twierdzi Marisol Touraine - francuska minister zdrowia "Zdjęcia w magazynach dla kobiet czy materiały reklamowe promują sylwetki kobiet, które są nienaturalnie szczupłe i piękne. W ten sposób normalne kobiety wpadają w kompleksy i pogarsza się im samoocena. Media czy agencje reklamowe kreują sztuczne ideały i na coś takiego nie ma naszej zgody. Musimy bronić praw kobiet." 

 

Jak mają się sprawy w Polsce?

Ano - nijak. Dzisiaj coraz więcej mówimy i piszemy o bodypositive, samoakceptacji itd. Jako blogerka nie mogę przemilczeć faktu, że w naszym kraju jest kilka świetnych dziewczyn pokazujących na swoich blogach bez "spiny" swoje niedoskonałe ciała, odsłonięte w mniejszym lub większym stopniu. Kobiece społeczności i organizacje (w szczególności te propagujące dobre dopasowanie bielizny) -  zaczynają coraz bardziej wkurzać się na bombardowanie odbiorców obrazami  wyfotoszopowanych modelek. Oczy tych "ulepszonych" kobiet patrzą na nas zewsząd - z przystanków autobusowych, tramwajów, ścian budynków, bilbordów, pudełek zapałek, gazet.

No i oczywiście, nad czym ubolewam najbardziej - często z reklam bielizny. Mniej odporne na tego typu wszechobecne reklamy panie wpadają w kompleksy, przestają akceptować swoje ciało, które przecież jest NORMALNE i nie poddane żadnemu retuszowi! Ileż to razy słyszałam w przymierzalni "nienawidzę tych wałków" lub "jestem taka tłusta"? Setki! I wierzcie mi - do dzisiaj, poza małymi wyjątkami (ale to akurat były dwie czy trzy historie związane z problemami zdrowotnymi) - nie potrafię pogodzić się z takim podejściem do własnej fizyczności. Zawsze na takie dictum odpowiadam, że nie ma ideałów i jeśli dana delikwentka, z którą akurat pracuję będzie dalej uprawiać koncert życzeń i zażaleń to obetnę lustro poniżej biustu i dopasowania stanika także  do sylwetki uskuteczniać nie będziemy. A przecież dopasowanie stanika do samego biustu, bez kontekstu sylwetkowego to tak jakby dopasować kobiecie Loboutiny i jednocześnie zakazać jej używać dobrych perfum ;-) !

Pomimo tego, że nasi rodzimi specjaliści od mediów i reklamy są sceptyczni, jeśli chodzi o skuteczność rozwiązania francuskiego - ja jestem przekonana, że podobne rozwiązanie mogłoby jednak u nas zdać egzamin. Należałoby dopracować szczegóły ustawy tak, by uniknąć nadinterpretacji przepisów oraz wykorzystywania luk. A wysokich kar pieniężnych Polacy płacić nie lubią, oj, nie lubią... 

No i oczywiście - KTO mógłby wykazać się taką inicjatywą? Komu byłybyście w stanie zaufać i powierzyć swój głos? Bo, że trzeba by jakąś inicjatywę społeczną przedsięwziąć (takie czasy; jak mawia moja ulubiona Joanna Kołaczkowska - ciągle coś trzeba "przedsięwziwać"!), opracować projekt/petycję (nie mam pojęcia, co byłoby właściwsze, powinien pewnie jakiś prawnik to skonsultowaćz), zebrać podpisy itp -  to bardziej niż pewne!

Mam jednego kandydata. Właściwie - kandydaciątko, ponieważ jest to ONO. Stowarzyrzenie Polskiego Brafittingu. Statut SPB mówi, że "Stowarzyszenie prowadzi także intensywną działalność edukacyjną w instytucjach edukacyjno-kulturalnych w zakresie profilaktyki raka piersi oraz prawidłowego brafittingu, na rzecz rozwoju, aktywizacji i integracji kobiet oraz podnoszenie jakości ich życia i świadomości społecznej.". Uważam, że taka inicjatywa wpisywałaby się cudnie w działalność Stowarzyszenia. Ku pokrzepieniu serc, ócz i biustów naszych!

Poglądowo pokażę Wam, jak nawet przy użyciu prostego edytora zdjęć, w przeciągu niecałej minuty można zmienić proporcje kobiecego ciała (wybaczcie brak wprawy, muszę jeszcze nad tym popracować ;) :

A Wy?

Jesteście przeciw czy za #wolneodretuszu?

14:21, renulec
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 11 grudnia 2017

Na różnych forach natykam się na ten temat. Kilkakrotnie zostałam też o to nagabnięta przez moje klientki. Im więc dedykuję tę notkę - dociekliwym kobietom, którym nie jest wszystko jedno, czy mierzą dany stanik jako pierwsze.

Do rzeczy.

Posługując się prywatnymi i służbowymi kontaktami oraz bywając w innych sklepach z bielizną ustaliłam, że w większości sklepów nie dezynfekuje się przymierzanych staników.

Jeśli nawet temat pojawiał się tu i tam w rozmowach branżowych, usychał rychło jak żaba bez dżdżu. No, bo jak? Prać taki stanik? Wywieszać na słońce? Poddawać strumieniowi gorącego powietrza, a może - brafitterskim egzorcyzmom ;) ?

A serio - uznałam, że przecież czasy "Stulecia chirurgów" na szczęście za nami. Z pewnością istnieją jakieś skuteczne metody odkażania odzieży, z aco za tym idzie - bielizny!

Z wiadomych względów (Noszę Biustonosze to miejsce sprzedażowe, więc niejako publiczne, ja zaś nie posiadam w salonie warunków do takich zabiegów) eliminowałam gotowanie w gorącej wodzie oraz dezynfekcję przy pomocy użycia specjalistycznych mieszanek gazowych ;).

Pozostało mi więc ozonowanie lub odkażanie przy pomocy promieniowania UV. Odpowienio przeprowadzone mogą zachować bieliznę w niezmienionej formie bez pasażerów na gapę (mam na myśli drobnoustroje wszelkiej maści) i nie powodują zminiejszenia jej wartości użytkowej. Nie umniejszają też jej walorów estetycznych. 

Na pierwszy ogień wzięłam ozonowanie. Niestety, nawet małe, domowe ozonatory w swoich instrukcjach użytkowania zawierają zalecenia, by po przeprowadzonym ozonowaniu dokładnie przewietrzyć pomieszczenie (czas rozkładu ozonu czyli O3 wynosi ok 2 godziny), w którym się ono odbywa. Trudno mi sobie wyobrazić, bym brafittingując, zakladając nawet wydzielenie specjalnego pomieszczenia do ozonowanie bielizny, biegała i wietrzyła wcześniej mierzone, poddane ozonowaniu staniki ;)

Tak więc, metodą eliminacji, pozostały mi promienie UV.

Jeśli chodzi o fizykę powyżej poziomu prawa Archimedesa - jestem zielona jak szczypiorek na wiosnę, zaś udawać, że pozjadałam wszystkie rozumy nie lubię. Istotę promieniowana UV oraz jego podział wyjaśni Wam  więc świetnie opracowanie, które znajduje się na stronie Centrum Nauki Kopernik:

N A D F I O L E T

Przy okazji nadmieniam, że ciekawie i konkretnie do tematu dezynfekcji (w tym przypadku interesuje nas dezynfekcja vel odkażanie), ale też sterylizacji i antyseptyki (warto przeczytać też o nich, by odróżniać pojęcia) podeszła pani doktor Małgorzata Fleischer z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Jej opracowanie równieżgorąco polecam, znajdziecie je na stronie uczelni:

DEZYNFEKCJA, STERYLIZACJA, ANTYSEPTYKA

Doszłam do wniosku, że jedynym skutecznym i niekłopotliwym dezynfekowaniem bielizny w warunkach mojego sklepu jest krótkotrwałe korzystanie z promieniowania UVA. 

 

Obecnie posiadam urządzenie wykorzystujące takie promienie. Wyposażone jest ono w cztery lampy o mocy 15W każda i promieniowaniu w zakresie 300-400nm. 

Znajduje się ono w pojemniku z tworzywa sztucznego zamykanym od góry. Pojemik jest przezroczysty (tworzywo i szkło przepuszczają promienie UVA), więc przykrywam go dodatkowo grubszą narzutką. Urządzenie włączam na 5 minut by każdorazowo zdezynfekować mierzone biustonosze. Czas działania urządzenia konsultowałam z zaprzyjaźnionym fachowcem naprawiającym na codzień sprzęt szpitalny, w tym lampy bakteriobójcze.

Najprawdopodobniej jestem jedną z pierwszych osób (ponoć w którymś z łódzkich sklepów też praktykuje się dezynfekcję promieniami UV) w naszym kraju, która czysto teoretyczne rozważania wcieliła w czyn.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje rozwiązanie jest zapewne niedoskonałe. Ale lepsze takie, jak żadne. Uważam, że nie należy zamiatać tematu pod sklepową ladę. Mamy teraz okres zimowo-wiosenny (wczoraj był mróz, dzisiaj pięknie świeci słońce i brak śniegu; temperatura 3 stonie na plusie), wszyscy jesteśmy podatni na różnego rodzaju bakterie i wirusy. Chcę tego oszczędzić moim klientkom i sobie, naturalnie - też.

Czy spotkałyście gdzieś jakieś "sklepowe" rozwiązania tematu dezynfekcji mierzonej bielizny? Chętnie dowiem się, jak robią to inni. 

A jeśli po lekturze tej notki podejmować będziecie gdziekolwiek ten temat - będzie mi niezmiernie miło, gdy mnie podlinkujecie.

Miejsce polecane do odkażania naturalnie ;)

 

 

P.S.

Dziękuję Kasicy ze Stanikomanii za zasygnalizowanie mi, że również według niej i kobiet, z którymi rozmawia - ten temat jest istotny. 

P.S.2.

W wyżej opisany sposób odkażam staniki już od jakiegoś czasu, ale notka raz odłożona dalej odkładała się sama, pardon ;) 

11:57, renulec
Link Komentarze (6) »