O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
czwartek, 31 marca 2011

 

Tydzień temu zerwałam się na nogi o 5-ej rano. Bus wyjeżdżał z Biłgoraja równo o 6-ej.

Doprowadziłam się szybko do ładu, coś tam przegryzłam i pozwoliłam w swej łaskawości zawieźć  na busownię. Jestem przyzwyczajona do porannego wstawania, ale monotonne kołysanie busika szybko mnie uśpiło. Aha, i para polsko-włoska, która przez cały czas po cichutku  o czymś z tyłu rozmawiała.

Śniła mi się Sofia Loren, która narzekała, że nie pasują na nią  żadne staniki i dlatego często chodzi bez biustonosza. Trochę się na nią zezłościłam, ale udobruchała mnie parą oryginalnych, włoskich szpilek w kolorze zielonego groszku.

Nie wiem, czy dyskutowałam z nią po włoskiu ( czyli głośno i sugestywnie), jednak kiedy się ocknęłam, moi sąsiedzi patrzyli na mnie lekko podejrzliwie, więc możliwe, że tak było ;)

Dotarłszy do Stolicy (szaleństwo! To już DRUGI wyjazd do Warszawy w tym roku, a mamy dopiero kwiecień ;)  -  ruszyłam oczywiście do TK Maxxa, żeby  napaść oczy wielkimi markami w małych cenach. Na bieliźnianym posucha – ze sportowców ze  dwa białe Shock Absorbery  (rozmiar 80B), a reszta to przykurzone Triumphy Triaction i kilka staników SassaMode.  Obok – normalne, niesportowe staniki w przecenach ( ściśnięte do niemożliwości)  -  Elle Macpherson, Rosy, Dimity So, trochę O!Lingerie i Mimi Holliday. Wszystko przebrane, choć... jedną Mimi to bym chętnie przymierzyła i nawet przygarnęła. Gdybym miała czas.

Gdybym.

Lubię bowiem, oprócz bielizny, oglądać także ładne buty. Żeby była jasność - "oglądać" nie jest u mnie tożsame z "kupować". Platonicznie kocham niebotyczne, niepraktyczne szpile, w których chodzenia zaniechałam wieki temu.  Mimo to - wlazłam do „butowego” i przepadłam…

Nic więc dziwnego, że do „Abovów” dotarłam "z poślizgiem".  Wina jednak nie leżała wyłącznie  po mojej stronie. Uroczy, starszy pan, który najwyraźniej przez przypadek pracował w tym dniu jako taksówkarz ( a nie, jak zwykle - Wujek-Gawęda ;), zabawiał mnie przemiłą, kulturalną rozmową przez całą drogę na ulicę Sabały. Przy płaceniu za kurs  - równie miło i kulturalnie zdarł ze mnie skórę, i rozpłynął się we mgle (UWAGA, przybysze z prowincji! nigdy, ale przenigdy nie przyznawajcie się starszemu, warszawskiemu taksówkarzowi, który wygląda jak angielski lord na wczasach, że jedziecie tą trasą pierwszy raz! ;).

Nie w sosie, wymięta, zmęczona i wygłodzona kilkugodzinną  podróżą busikiem ( oraz tym szalonym stanikowo-butowym biegiem przez TK Maxxa),  dotarłam w końcu do celu.

Moje spotkanie z firmą Ab Ovo - dystrybutorem marki Pour Moi? i z panią Denise Elliott – przedstawicielką  PM, trwało ok. 2,5 godziny. Niestety, pomimo tego, że usiadłam dosłownie na chwileczkę, by wypić szybko kawę i wymienić grzeczności, nie zdołałam obejrzeć wszystkiego, na co miałam chęć. Bo oprócz Pour Moi? Ab Ovo dystrybuuje marki Adore, Cake Lingerie i Shock Absorber.  Adore i SA widziałam, dotykałam, podziwiałam.  O Cake Lingerie zapomniałam na śmierć, przepadło:(

Ogólnie  eskapadę uważam za udaną, choć  niestety męczącą . Na przyszły raz nie będę taka ambitna i nie będę gnać na złamanie karku, byle tylko przed północą karnie zameldować się w Biłgoraju TŻ-owi ;)

Kolekcja  AW 2011 ...

Są nowości, są żywe kolory, nowe kroje. Zdecydowanie jest na czym zawiesić oko. Zdjęcia wrzuciłam już co prawda do noszobioustonoszowego profilu na Facebooku, ale nie każdy ma potrzebę posiadania konta na tym portalu, więc podzielę się nimi i tutaj. Może nawet dodam coś jeszcze ;)

Z całej kolekcji najbardziej przypadł mi do gustu miękki, purpurowy Tropez. Jest to chyba, jak do tej pory, najładniejsza wersja kolorystyczna tego stanika:

A tak wygląda usztywniany plunge:

Do kompletu szorty i stringi.

Sztywniaczki będą miały miseczki do G, full-cupy do J :) Cena  - w obu przypadkach okolice 100zł. Pojawią się u nas w lipcu.

Z nowości na pewno warto poświęcić uwagę modelowi Secrets.

Pod tą nazwą kryją się:  t-shirt bra, miękki plunge, strapless, koszulka  modelująca, pas do pończoch typu girdle oraz szorty i stringi.

T-shirt bra jest lekko usztywniany, na zdjęciu nadał pełnemu biustowi modelki fajny, kulisty kształt:

Modelująco – wyszczuplający pas do pończoch (też na zdjęciu powyżej). W katalogu pokazany jest model zapinany z przodu na (chyba) haftki. Widocznie pomysł okazał się w tym przypadku nie najlepszy i w efekcie zmian podziwiałam ten, wciągany na pupę i nierozpinany. Pas posiada chyba ze sześć modelujących fiszbin z miękkiego tworzywa, co w połączeniu ze ścisłym i trzymającym ciało w ryzach materiałem, daje świetny efekt modelujący. Jednkak w zestawieniu z bardzo dobrymi właściwościami modelującymi tego pasa  - cztery wąskie podwiązki zdają się mówić „my tu tylko na chwilę wpadłyśmy, tak trochę dla żartu” ;).

Pas jest świetny, a podwiązki…dobrze, że są odpinane. Krótkie, modelujące spódniczki też są dziś poszukiwane, heh.

Zawlekłam w ustronne miejsce panią Edytę (opiekunę marki) i zmusiłam ją bezczelnie, by mi zrobiła zdjęcie w t-shirt bra i w TYM pasie. Ona grzeczna dziewczyna jest, więc nie odmówiła klientce, tym bardziej, że w oku klientki pojawiła się iskierka lekkiego szaleństwa ;)

Na bloga tych fot nie wstawię, o, nie, ale proszę uwierzyć mi na słowo – efekt wyszczuplający jest świetny; talię miałam w nim jak Królewna Śnieżka,  a brzuszka zero. Zdjęcia na tle dystrybutorskich przesyłek powędrowały zaś do domowego archiwum, dla potomności ;)

Miękki stanik szału nie robi, fakt, to model dla zwolenniczek naturalnego kształtu. Ma odpinane z przodu ramiączka, z tyłu regulowane do połowy. Doszłyśmy do wniosku, że nadałby się może na karmnik? No i szorty proszę podziwiać, bo są urocze:

Koszulka – gdyby miała wbudowany stanik, byłaby strzałem w dziesiątkę. Wyszczupla autentycznie, nie symbolicznie. Jest uszyta z bardzo  ścisłej dzianiny ( z tej samej, co pas), na wysokości piersi  ma wszyte elastyczne  wkładki profilująco-maskujące.

Z tyłu dość głęboki dekolt.

U dołu, od wewnątrz, wszyta została szeroka guma bieliźniana, którą od spodu pokryto  flokiem lub czymś podobnym, żeby nie obcierała ud.

Strapless i gorset  jakoś mi uciekły, sorry. Na pocieszenie fotki katalogowe serwuję (przy okazji zobaczycie ten "stary" wzór pasa) :

 

Opulence -  każda szanująca się stanikomaniaczka wie, jak wygląda. A przynajmniej coś słyszała o tym modelu. Zresztą jedna z poprzednich notek o nim traktuje, rozpisywać się więc nie będę. Przypomnę tylko, że po czarno-purpurowej, nadejdą rządy Opulencji w kolorze cranberry:

Opulence w realu. Miękki i żelowy plunge:

 

Kolejny model z kolekcji AW 2011 to Amour. Bardzo udane połączenie różu z czernią. W ramach tego modelu Pour Moi? proponuje stanik miękki, usztywniany, stringi, szorty, pas do pończoch, gorset i koszulkę.

 

Najmniej z całej kolekcji podobał mi się model Desire (usztywniany plunge, szorty, stringi, pas do pończoch).  Generalnie nie przepadam za pudrowym różem w takiej ilości.

 

Model New Prowence ma inną konstrukcję niż Provence z poprzednich kolekcji – z przodu ma trzy pionowe szwy profilujące miseczkę (bij, zabij, nie wiem, czy miska jest tak samo cięta od wewnątrz, stawiałabym na to, że tak) i inne mocowanie ramiączek z przodu. Mnie się podoba bardziej niż poprzednia wersja:

Essensia

Żelek Essensia to poważny konkurent żelowej Opluence. Miseczkę ma bardzo miękka, miłą w dotyku, bardzo ładnie zbiera no i...robi kreseczkę :)

Miękki stanik jest przepiękny. Miałam trochę obawy, ponieważ pomysł plisowania miseczki wydał mi się dość ryzykowny, ale materiał (właściwie siateczka) jest miękki i pod bluzkami nie powinno się nic odznaczać. Kolor ciemnoszary, przywodzący mi na myśl kosmiczne, rozległe połacie Księżyca, w połączeniu z czarnym haftem, to dla mnie majstersztyk.

Będę czekać na tę kolekcję. Mam nadzieję, że zdążę środki zgromadzić. Już wiem, co najbardziej chciałabym u siebie mieć :)

środa, 30 marca 2011

 

Nie będzie o kształtach, a, nie! Jeśli ktokolwiek spodziewał się, że ja dziś o skoczniach, jabłuszkach, zadartych noskach ( tak w "stanikomaniackim narzeczu" określane są biustokształty)  itp, to niestety - nie tym razem.

Będzie o Adamie.

Porwał w moim otoczeniu wszystkich - sąsiadów, znajomych, kuzynów i kuzynki, TŻ-a, dzieciory, nawet teściową. Ba, teściową, całą Polskę porwał!

Jako jednostka będąca ostatnimi czasy ze sportem letko na bakier ( ale w sumie -  kiedy siedzę przed kompem, to napinam mięśnie brzucha, liczy się, prawda?) oraz jednostka, która SAMA lubi dochodzić do pewnych prawd - z zasady nie ulegam owczemu pędowi.  Przyglądałam się temu drobnemu chłopczynie przez te wszystkie lata z aprobatą, ale bez zachwytów. Wszyscy rozpływali się w pochwałach, a ja nic. Jak skała. Nie dam się małyszomanii!

I tak trzymałam się dzielnie przez dłuuugi czas. Adam kończy karierę a ja przeczytałam w ostatnim Przeglądzie Sportowym (PS numer 67; syn kopie gałę, więc jestem na bieżąco)

"Nie wyobrażam sobie, by - jak niektórzy ludzie - iść do pracy, bo muszę. To straszne."

 

Z ust mi to wyjął!

No i wpadłam.

On mądry facet jest, ten Adam. Bardzo go lubię :D

 

 

Kto by pomyślał, ile wspólnego może mieć Małysz i brafitting...

 

 

 

 

poniedziałek, 28 marca 2011

Czy nigdy nie nasunęło Wam się takie skojarzenie?

Że model Opulence z Pour Moi:

jest analogiczny do frejowej Arabelli?

 

 

Wiem, że za jedną i za drugą stoją zastępy zarówno zwolenniczek, jak i sceptyczek. Pozytywów jest jednak zdecydowanie więcej, więc obie weszły na stałe do "menu" obu marek i co sezon cieszą swoje fanki coraz to nowymi kolorami.

Zwolenniczki Opulencji i Arabelki wychwalają pod niebiosa:

- świetne kształtowanie (oba modele),

- rewelacyjnie podtrzymanie i uniesienie (oba modele),

- bardzo dobrą stabilizację (oba modele),

- sexy design (oba modele),

- stabilny, „niesznurkujący”, wygodny obwód (oba modele)

- spore wycięcie pod pachami  (Opulence),

- węższy rozstaw ramiączek (Opulence).

 

Zaś najczęściej spotykanym zarzutem, jaki jest stawiany obu stanikom  to  zbyt duża transparentność miseczek  (oba modele), zbyt szerokie ramiączka (Arabella) oraz niestety – cena ( w przypadku Arabelli, która kosztuje średnio 160-180zł).

Jedna z klientek napisała mi kiedyś, że transparentność  to według niej największa zaleta tych staników, ponieważ zawsze widzi, w jaki sposób układa się pierś w miseczce w ciągu dnia  i w razie potrzeby może reagować regulując lepiej ramiączka lub wygarniając/poprawiając  biust .

Na forum Lobby Biuściastych, portalu Balkonetka, w komentarzach Stanikomanii czytelniczki dzielą się swoimi doświadczeniami dotyczącymi  tych modeli. Są one, przede wszystkim z uwagi na szereg wymienionych wcześniej zalet i wysokich not u koneserek,  polecane często na „uświadomiony stanikowy debiut”.

 

 

pees 1.

Uwaga!

W przypadku idealnego dopasowana któregokolwiek z tych modeli istnieje realne zagrożenie uzależnieniem kolekcjonerskim ;)

 

pees 2.

Wkrótce grono kolorowych Opulencji zostanie powiększone o tego miękuska (żelek opulencjowy w tym kolorze będzie do nabycia w Polsce od września), w apetycznym kolorze cranberry.

W zasadzie jest ona już dostępna u producenta, więc pewnie niebawem pojawi się w naszych sklepach, tralala:

 
1 , 2 , 3 , 4