O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
czwartek, 29 marca 2012

Dopiero co pożegnałam się z wielkim pudłem od Alter Id, które to pudło zawierało próbki Bestforma, Charnosa i Audelle na sezon AW2012. Dziewczyny sporo tego napakowały i pewnie musiały nieźle się przy tym zmęczyć, ale jaką ja miałam za to uciechę, kiedy już całe towarzystwo zawisło u mnie na transporterku! Naprawdę miałam czym ucieszyć oko:)

Wiem, że bardzo "próbkowo" ostatnimi czasy się zrobiło na blogu, ale:

- nic nie poradzę na to, że jestem kąpana w gorącej wodzie i szybko chcę się podzielić wrażeniami,

- po prostu lepiej idzie mi opisywanie czegokolwiek "na gorąco" . Tak samo mam, jeśli chodzi o koncerty, przedstawienia teatralne, filmy i książki (znajomi o tym dobrze wiedzą, potrafię czasem ględzić niemożliwie ;)

- taki czas, proszę państwa, taki czas! Wzornikowy! Właśnie teraz ważą się decyzje - co sobie "zaklepać"? Jakie modele? Co jest naj-naj-naj-lepsze i oczywiście - co się sprzeda ;)?

Nie obawiajcie się jednak, wiedzę (i, mam nadzieję - pozytywnych emocji) pochodzącą z tego wielkiego pudła będę Wam stopniować , więc może Was w związku z tym nie zanudzę:)

 

Na pierwszy ogień idzie marka Bestform.

W sezonie jesienno-zimowym będziemy miały szansę poznać nowy model o znamiennej nazwie BEAUTY PERFECT :). Ten biustonosz to mój estetyczny numer jeden w tej kolekcji. Cieliste podbicie pod czarną siateczką w drobny rzucik, a do tego czarna koronka o pięknym, wyraźnym rysunku. Analogicznie do określenia "niebo w gębie", w tym przypadku aż chciałoby się napisać "niebo w oczach"...

Biustonosz uszyty jest z miękkiego, trochę uciągliwego materiału, miska powleczona takąż (uciągliwą) siateczką. Dość wąski mostek, z boku miseczki panel zbierający. Model określony jako side shapping, czyli generalnie - zbierająco-modelujący. W mojej ocenie ma sporo cech full-cupa - ładnie mieści całą pierś wraz z ewentualnymi bułeczkami podpachowymi. Szkoda, że (wygodne, choć dość wąskie) ramiączka tego stanika są regulowane tylko do połowy. Do kompletu będziemy mogły zakupić figi lub wysokie, wyszczuplające majtki z obwodem wykończonym u góry od wewnątrz dwoma paskami silikonu (zapobiegną ześlizgiwaniu się).

Kolejny model, czyli JERSEY. Materiał w odcieniu rozbielonej szarości. Na tym tle ktoś, jakby z nudów, narysował czarnym cienkopisem gałązki obsypane drobnymi listkami i kwieciem ;)

Koronka u góry miseczki jest elastyczna, powinna ładnie dopasować się do biustu. Stanik posiada dość szeroki mostek i łagodny obwód.

HARVARD w kolorze blackberry zapowiada się na "większomiskowca". Ma pojedynczy obwód z dość zwartej siateczki i ramiączka regulowane na całej długości. Pomimo dość szerokiego mostka ładnie kształtuje, nadając biustowi lekko zadziorny kształt. Martwi trochę nieelastyczna, przezroczysta siateczka wykańczająca miseczkę - lekko się marszczy i myślę, że nie z każdym biustem dojdzie do porozumienia.

A czy wzór na miseczkach nie przypomina Wam stylistycznie trochę przedstawicielki innej marki, z którą nie było dane nam się spotkać?

Na uznanie zasługują też ramiączka - ozdobne, ale pomimo to łatwe w regulacji:

CHELSEA to kolejny biustonosz utrzymany w odcieniach szarości, ale tym razem bardziej pochmurnych. Na mój gust - stanik ten uszyty został na bazie modelu Bengali oraz Carlton. Ma szersze, bardzo wygodne ramiączka regulowane na całej długości. Niestety, zamknięte od góry miseczki zapowiadają, że nie będą tolerowały biustów o kształcie stożkowym :(

Tak jak jej starsze siostry - Chelsea posiadać będzie w komplecie genialne - wygodne, a jednocześnie przepiękne i kryte z tyłu (hura! ja tam nie jestem zwolenniczką świecenia pupą;) "doły":

Aaaa! Chelsea posiada co prawda podwójny obwód, ale jak w przypadku większości Bestformów - nie jest on dusicielem :)

LUGANO to model o wąskim mostku. Miseczki nadają piersiom regularny, kulisty kształt oraz wypracowują okrągły profil. Na lekko uciągliwym materiale - iście jesienny nadruk, przypominający liście i śliwki:

Przyszło mi też do głowy, że ten wzór może także zostać bieliźnianym uosobieniem utworu "Na jagody" Marii Konopnickiej ;)

Ostatnia nowość to MOULDED CONVERTIBLE. Bezszwowy, termicznie profilowany stanik bezfiszbinowy. Z góry ostrzegam, że tutaj będę się pilnować, by nie wpadać w zachwyty i dlatego na samym początku ujawnię Wam jego największą, podstawową, okropną, niewybaczalną wadę - ograniczona rozmiarówka!

Jak tak można? No? Jak? Biustonosz nie jest specjalnie urodziwy. Ot, taki sobie "zwyklak":

Robi jednak (jak na bezfiszbinowca) bardzo ładny kształt biustu i nadaje mu okrągły profil. Jest baardzo wygodny - obwód od wewnątrz podszyto dość szeroką taśmą, bardzo przyjemną w kontakcie ze skórą. Ramiączka regulowane co prawda tylko do połowy, ale za to można z tyłu przepinać je na krzyż. Zabieg ten zdecydowanie i zaskakująco zmniejsza bauns. Biustonosz zostanie z pewnością ulubieńcem pań, które z różnych względów nie tolerują fiszbin (no i naturalnie będą miały szczęście "załapać się" w rozmiarówkę). Ja już teraz, na etapie "próbkowym" postuluję poszerzenie rozmiarówki tego modelu.

Moulded Convertible wystąpi w wersji cielistej oraz białej i "z marszu" wskakuje do kolekcji bazowej.


Po tej lekko gorzkiej pigułce czas na osłodę:

Owszem, dobrze widzą Wasze piękne oczy ;)! To nasza stara znajoma SOFIA, zwana przeze mnie Sophie tudzież swojsko - Zośką. Sezonowo oblecze się ona dodatkowo (obok bieli i mocha) w kolor określony przez producenta jako "charcoal" (węgiel drzewny). W rzeczywistości kolor materiału to bardzo ciemna stal lub "przeprana" czerń, zaś hafty są w kolorze szarym:

Nad zaletami Zofii rozwodzić się nie będę, bo pisałam już o niej swojego czasu, a powtarzać się nie lubię ;) W każdym razie moje ówczesne uwagi i spostrzeżenia nie straciły na aktualności. Co więcej - dochodzą mnie słuchy, że Sofia jest jednym z lepiej sprzedających się modeli marki Bestform w Polsce! Cóż, jakoś mnie to nie dziwi :)

Ostatni sezonowy kolor zaprezentuje znany nam od sezonu SS2012 model VIENNE (a właściwie majtki Vienne, ponieważ stanika nie dostałam. Są jednak tak urodziwe, że nie mogłam sobie odmówić pokazania Wam ich). Vienne dostaniemy w sezonie AW2012 w kolorze ivory (bazówka) oraz czarnym z jasnoszarym haftem. Rozmiarówka, zgodnie z moimi zbożnymi życzeniami, od następnego sezonu zostanie poszerzona o miseczkę F (32-38 C, D, DD, E, F). 



 

W kolekcji bazowej pozostaną wciąż modele Nicole, Panama, Bilbao i Salina (rozmiarówka i parę słów o nich znajduje się tutaj).

 

Podsumowując - kolekcja zawierać będzie aż osiem nowości, co w porównaniu do aktualnej kolekcji (SS2012) daje nam stuprocentowy przyrost nowinek :). Zauważam przewagę kolorów ciemnych, lekko zgaszonych, sporo szarości, czerni, cielistości i fioletu. Zresztą, jak zapewne większość z Was zauważyła - Bestform to nie jest multikolorowy, szalony brand będący bieliźnianym ulubieńcem nastolatek ;).

W mojej ocenie tutaj wciąż rządzić będzie nadal Sofia i raczej nie zanosi się na to, by miała zostać zdetronizowana ;). Tylko patrzeć, a do Polski przybędzie jej bladoróżowa (limitowana) wersja kolorystyczna, która nie była ujęta w katalogach. Została pomyślana specjalnie pod kątem zbliżającej się wiosny i jesieni. Ciekawa jestem bardzo, jak zostanie przyjęta :)

 

I to by było na tyle przed weekendem. Zmykam stąd, bo notka wyszła ciut długaśna, a i klikaniem mając obrzękłe prawice rozprostować je trochę trzeba ;)


piątek, 23 marca 2012

 

 

Od dłuższego czasu wkurzają mnie telefony od firm, które pragną udowodnić mi, że jestem sierotą i to, co robię - robię nieudolnie. Oni zaś - profesjonaliści pełną gębą, zaraz zrobią porządek z tym bałaganem, com go sobie sama narozczyniała.

W zależności od tego, jaką usługę che mi zaproponować mój rozmówca - psuję sobie i mojemu biznesowi reputację ok-rut-nie a to mało dopracowaną stroną sklepu, a to źle prowadzonym profilem na Facebook-u, a to z kolei niechęcią do skorzystania z funduszy unijnych lub też szkoleń typu "jak bez ryzyka i skutecznie sprzedawać w sieci".

Dzisiaj, na przykład, dzwoniła do mnie pani (bodajże trzecia w przeciągu ostatnich dwóch tygodni) z propozycją, że jej firma stworzy PROFESJONALNY wizerunek mojego sklepu na Facebook-u.

"Bo jeśli nawet ma pani już tam swój profil, to my chętnie go przejmiemy i poprowadzimy tak, by nie musiała się pani go wstydzić! Będzie to panią kosztować jedynie 200 złotych netto miesięcznie".

Odrzekłam więc grzecznie, że dziękuję i że akurat ja należę do osób, które pod każdą wykonywaną rzeczą i działaniem - chcą i mogą podpisać się z imienia i nazwiska. I że jakoś wcale nie jest mi wcale wstyd za ten profil. Poza tym - nie interesują mnie na noszobiustonoszowym profilu posty typu "Kochane, życzymy Wam miłego dzionka", które na zasadzie kopiuj-wklej umieszczane są z rana w profilach "zaopiekowanych" firm i stron.

Wiem, nie byłam pewnie uprzedzająco uprzejma podczas tej rozmowy. Z moim sklepem jestem związana bowiem nie tylko finansowo, ale też emocjonalnie. Potrafię czasem w nocy włączyć laptopa, by poprawić jakieś zdjęcie czy opis. Kiedy komuś tak lekko i niemal bez zastanowienia przychodzi negatywna ocena i określenie "nieprofesjonalnie" w stosunku do mojej pracy, to mój wewnętrzny agresor zaczyna migać na czerwono i wymyka się spod kontroli. Bo może i "nieprofesjonalnie", ale po mojemu. A w rozmowie nakłaniającej do skorzystania z usługi profesjonalista powinien  użyć bardziej oględnych sformułowań w stosunku do potencjalnego klienta, prawda? No, chyba, że to miał być dla mnie - partacza, szok uświadamiająco-motywujący ;)

A trzy dni temu? Otrzymałam maila pod tytułem "Uwagi do sklepu internetowego". Przeczytałam w nim, co następuje:

Dzień dobry.

Zdecydowałem się do Państwa napisać, ponieważ mamy doświadczenie w pracy przy sklepach internetowych w Państwa branży. Nasze dotychczasowe doświadczenie, dane i wnioski będą dla Państwa użyteczne.

Przeglądając Państwa serwis, zauważyłem wiele niedociągnięć, które z pewnością skutkują zmniejszonym wspólczynnikiem konwersji, a więc mniejszym dochodem. Uważam również, że można zoptymalizować prowadzone przez Państwa działania z zakresu marketingu internetowego - pozwoli to zwiększyć sprzedaż i zracjonalizować wydatki. To właśnie jest główny powód, dla którego zdecydowałem się na podjęcie kontaktu.

Chciałbym Państwa zainteresować profesjonalnym audytem sklepu internetowego, w którym odpowiemy sobie na szereg istotnych pytań. Dzięki uzyskanej wiedzy będziemy mogli zaproponować takie rozwiązania, aby Państwa serwis był dla Państwa źródłem większych przychodów.

Jeżeli wyrażą Państwo zgodę, prześlemy ofertę wraz ze szczegółowymi informacjami.



Pozdrawiam
XXX XXX

 

Nazwę firmy oraz linka do jej strony litościwie pomijam (uwierzcie mi, strona była tak  profesjonalna jak składnia pierwszego zdania tego listu)...

 

Podsumowując - nie czepiam się. Ja wiem, że ci Państwo wykonują tylko swoją pracę, która polega na tym, by nakłonić mnie do zakupów (nadmieniam przy okazji, iż niejednokrotnie zdarzyło się zresztą tak, iż konsultant po moim stanowczym "dziękuję, nie skorzystam" rozłączył się nie mówiąc nawet "do widzenia").

Ja wolę sobie jednak po swojemu, nieprofesjonalnie, czasem "na czuja",  popełniając błędy i ucząc się na nich. Na dokładkę nie jestem przekonana, czy większość proponowanych mi rewelacyjnych rozwiązań, które mają wpłynąć na to by "mój serwis był dla mnie źródłem większych dochodów", jest w pełni uzasadniona i naprawdę potrzebna sklepowi na tym etapie rozwoju. Wiem, że podliczając nakłady i zyski autorski styl prowadzenia biznesu jest często nieopłacalny, ale za to wiem też, że każda wypracowana złotówka jest wyłącznie moją zasługą i przynosi mi satysfakcję, jakiej nie dała mi żadna dotychczasowa praca.

I będę do upadłego bronić się rękami i nogami przed tym, by moje klientki, znalazłszy się na fanpage-u mojego sklepu, rozmawiając ze mną przez telefon czy otwierając przesyłkę ode mnie - miały wrażenie, że w noszebiustonosze jest tak jak wszędzie. Więc dzielnie i niezłomnie ćwiczę wciąż asertywność na Bogu ducha winnych konsultantach ;)

 

P.S.

I ten..."miłego dzionka Wam życzę, Kochaniutkie" ;)

Mój będzie z pewnością miły, bo właśnie namierzam kuriera, który taszczy do mnie sample audelkowo-bestformowo-charnosowe :D

 

 

 

piątek, 16 marca 2012

Niedawno miałam okazję zapoznać się z ofertą bielizny kąpielowej Panache na przyszłe lato, jednak uznałam, że nie godzi się pomijać milczeniem tego, co dosłownie za chwilę przed nami.

A przed nami kanikuła, która w kolekcji SS2012 Panache Swimwear będzie według mnie należała do Page. Zdecydowanie!

Na moje płomienne uczucie do tego kostiumu miał wpływ przede wszystkim jego look, na który ostatnimi czasy jestem bardzo łasa ;)

Obawiałam się co prawda, czy cudny i klimatyczny wygląd tej ślicznotki:

 

będzie miał pokrycie w dopasowaniu, ponieważ czasem jest niestety tak, że nie wszystko złoto, co się świeci a nie wszystko, co jest ładne i trafia do kobiecego serduszka - spełnia nasze oczekiwania w sferze bra fittingu ;)

Jednak moja modelka, kiedy ukazała mi się w tym komplecie, szybko mnie uspokoiła:

Page to nowa konstrukcja stanika w Panache Swimwear. Materiał jest dość mięsisty ale zarazem lekko elastyczny, więc ładnie dopasowuje się do biustu. Majtki mają wywijany pas, dzięki któremu można zakryć (lub odkryć;) więcej brzucha. 

Mnie jednak wizualnie zachwycił strój jednoczęściowy:

 

 

 

Jak widać, jest to właściwie króciuteńka sukienka :)

Majtki są połączone z resztą stroju zwartą i mocną, ale przewiewną tkaniną, która oprócz funkcji ochronnej, pełni jednocześnie rolę strażnika i korektora damskiego brzuszka:

Nie chcę tu "przechwalić" mojej modelki, bo wiem, że przecież ładnemu we wszystkim ładnie ;)

Ale proszę spojrzeć tylko na ten uśmiech. Wierzcie mi, nie schodził jej z buzi do końca sesji z Page:

Na koniec mała uwaga - nadruk na stroju samplowym (czyli na zdjęciach mojego autorstwa) jest poziomy. Właściwy nadruk (czyli ten, który znajduje się na zdjęciach katalogowych oraz na strojach, które właśnie docierają do sklepów) jest pionowy.

Rozmiarówkę Page znajdziecie na stronie producenta.

Moje refleksje?

Jak wielokrotnie powtarzał dystrybutor - sample to "aż" i "tylko" sample. Nie powinnyśmy na ich podstawie wysuwać daleko idących wniosków, ponieważ modele pokazowe służą jedynie wizualizacji tego, co ma trafić do sklepów. Skupię się więc na kwestii subiektywnych odczuć estetycznych -  w mojej ocenie Page  bije na głowę resztę kąpielowej kolekcji.  A wiarygodne i pełne recenzje tego stroju napisane przez jego szczęśliwe, pierwsze nabywczynie pojawią się zapewne rychło na zaprzyjaźnionych forach (czyli na Lobby Biuściastych i Lobby Małobiuściastych), portalach (Balkonetka) a może nawet blogach (Stanikomania, Smallcup)?

Ja za Page trzymam mocno kciuki w każdym razie :)

Czuj duch więc, drogie czytelniczki, czuj duch oraz...stopy wody pod kilem! :D

 

 

 

Zdjęcia katalogowe pochodzą z materiałów udostępnionych przez firmę So Chic! - wyłącznego dystrybutora marki Panache Swimwear

 
1 , 2