O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
piątek, 30 kwietnia 2010

 

Co by nie mówić - był niesamowity. A na dokładkę posiadał dar przewidywania przyszłości:

No, bo skąd Freddie wiedział, że za jakiś czas Tutti Frutti będzie aż tak popularny? No, skąd?  Na upartego, można by twierdzić, że kontynuował wizję Elvisa ;))

 

Zgodnie z przewidywaniami - Potomka rzuciła się chciwie na Słodziaka. Po serii radosnych posapywań, ochów i achów zobaczyłam, że jednak mam nie najgorsze oko, choć marka w sklepie nowa. 30E jak na nią szyte:

Zakręciwszy się parę razy wokół swej osi, wyprosiwszy wykonanie retro kreski  na jej oku, tradycyjne "co łaska" z portfela, popsikawszy się moim Dieslem, pomknęła nadrabiać zaległości towarzyskie. Naturalnie w Tutti Frutti - Słodziaku.

Do moich uszu dobiegło jeszcze zza okna "Tutti frutti, oh Rudy.."

 

 

czwartek, 29 kwietnia 2010

 

Naczytawszy się entuzjastycznych recenzji na temat gossardowego Esprita (balkonetki) – zapragnęłam mieć to cudo u siebie w sklepie. „Przy okazji obejrzę sobie na żywo Miraża, na fotkach wygląda ok, a opinie ma też niezłe”- pomyślałam wypełniając zamówienie, choć, nie ukrywam, miałam co do niego lekkie obawy. Czemu? Nie przekonywał mnie mostek, który na fotkach producenta wyglądał jednak na dość szeroki.

 

W końcu przyszły. Esprity (w kolorze scarlet), Miraże i jeden różowy Tutti Frutti.

 

Tutti Frutti, nazwany przeze mnie z mety Słodziakiem, powędrował z powrotem do pudła. Nie z powodu złej konstrukcji, Boże broń, czy innych przykrych niespodzianek, ale raczej z powodu znajomości życia. Jak mam go potem „zdejmować” ze sklepu, to wolę go tam w ogóle nie wrzucać. Wiem, że Aga, jak go zobaczy, to będzie mi wiercić dziurę w brzuchu dopóty, dopóki nie chwyci go w swe szponki. Tak więc Słodziak nazad. Siedź w pudle i czekaj, najprawdopodobniej od jutra będziesz miał swoją Panią i być może nowe imię.

Potem zmierzyłam się z Espritem. Ok. Bardzo, bardzo ok. Ścisły obwód, super profil, ładna dolinka. Podszyta od spodu cienka warstewka pianki, w przypadku mojego „podzieciowego” biustu to rewelacyjne rozwiązanie – biust czy chce, czy nie – patrzy przed siebie, a czasem nawet zerka w górę :)

 

Na koniec zostawiłam sobie czarno-białego i turkusowo-różowego Miraża.

Nic nie poradzę. Czasem tak mam. Miłość od pierwszego wejrzenia. Od materiału, poprzez konstrukcję, skończywszy na gotyckim rysunku koronki – przepadłam na wieki.

  

 

 

 

 

środa, 21 kwietnia 2010

 

- Jesteś niemożliwa! - stwierdził ze śmiechem syn, kiedy zdałam relację ze spotkania z jego Wychowawczynią.

Przebiegało ono według następującego planu:

1. Zagajenie.

2. Zapoznanie (Młody przeniósł się od półrocza, więc było to pierwsze face to face z panią profesor).

3. Pobranie wyników Młodego w formie pisemnej.

4. Ekspresowy wykład na temat brafittingu.

5. Pytania i odpowiedzi (raczej nie na temat Młodego ;).

5. Wręczenie wizytówki.

6. Serdeczne pożegnanie w atmosferze wzajemnego zrozumienia.

 

Kurde... Nie przegięłam aby?

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4