O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
piątek, 24 maja 2013

Jedno serce, które mam

A w tym sercu róży kwiat

Mamo, mamo żyj sto lat!

Taki wierszyk mówiła mi przed laty na Dzień Matki (zapominalskim przypominam, że to już pojutrze! macie czas, by się nauczyć ;), sepleniąc przez co drugi ząb, moja mała córka.

Zanim Wy, kochane czytelniczki, zostaniecie mamami, zanim będziecie wysłuchiwać podobnej, wysokich lotów poezji, na notkę tę życzliwym okiem proszę zerknijcie, bo wprost nawiązuje do spełnionego, szczęśliwego macierzyństwa. 

Jak wspominałam w jednym z poprzednich wpisów - wsparłam bra-fittingowo biłgorajską edycję Akademii MamaPyta.pl.



Dzień wcześniej spotkałam się z dziewczynami z Akademii, sprawnie doprecyzowałyśmy szczegóły organizacyjne. 

Następnego ranka pojawiłam się w Biłgorajskim Centrum Kultury jeszcze przed uczestniczkami eventu:

Organizatorki dopinały (dosłownie i w przenośni ;) ostatnie guziki:



Ja zaś miałam krótką chwilę na rozwieszenie staników na transporterkach, poprawienie makijażu oraz, na rozgrzewkę, ekspresowe zdiagnozowanie rozmiaru dwóch pań.

W dowód wdzięczności otrzymałam taki oto zabawny gadżecik:

Zaczęli pojawiać się pierwsi uczestnicy. Wśród nich, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, znalazlo się kilku panów:



Jednak stanowczą większość stanowiły panie:

W torbach reklamowych każdy otrzymał nie tylko spory pakiet wszelkiej maści próbek, ale także porcję "stanikowej" wiedzy :D

 

Pojawili się i prelegenci. Kolejno poruszali ważne dla młodych mam kwestie, czyli:

- przebieg porodu

- pomoc doświadczonej douli 



- karmienie piersią



- mleko matki i jego zalety



Przez cały czas trwania konferencji każda chętna pani mogła otrzymać bra-fittingową diagnozę, poradę i zmierzyć biustonosz w odpowiednim dla siebie rozmiarze:

Młodzi rodzice mogli także nauczyć się, jak nosić w chuście swoje potomstwo:



lub dowiedzieć się, jak należy zadbać o odpowiedni poziom składników odżywczych u mamy i dziecka:

Jednak prawdziwą gwiazdą tego wydarzenia, jego czarnym koniem, główną atrakcją, clou oraz gwoździem programu w jednym był charyzmatczny fizjoterapeuta, "zaklinacz dzieci" - Paweł Zawitkowski. Prawdę mówiły mi organizatorki przed spotkaniem, że oczaruje on wszystkich uczestników.

Faktycznie. Z zapartym tchem słuchaliśmy jego opowieści. Z humorem przeprowadził nas od etapu noworodkowego do raczkowania. W celach warsztatowych trafnie kojarzył pary z widowni i obdarowywał je potomstwem ;)



Podczas swojego wystąpienia wielokrotnie zwracał uwagę na istotne elementy w kontakcie z dzieckiem - prostą, jednoznaczną mowę ciała, bliskość, fizyczne poczucie bezpieczeństwa.

Pan Paweł stanowczo przeciwstawia się utartym schematom, przestarzałym metodom pielęgnacji niemowląt. Uważa, że każde dziecko jest inne, do każdego, tak jak i do dorosłego człowieka - należy odszukać właściwą ścieżkę. Nie istnieje bowiem przepis na dziecko doskonałe, więc indywidualne podejście to według niego połowa wychowawczego sukcesu. Docenia rolę instynktu macierzyńskiego, deprecjonuje PRL-owskie metody pielęgnacji i żywienia dzieci. Z szacunkiem odnosi się do autorytetów babć, cioć, starszych kuzynek, zastrzegając jednak, by w tym rodzinnym bobo-zamieszaniu nie tracić zdrowego rozsądku. Nie popiera wybudzania dziecka z głębokiego snu na posiłki czy kąpiele. Jest zdecydowanym przeciwnikiem chodzików.

Postuluje o szacunek i poszanowanie małego człowieka, zaleca, by wsłuchiwać się w to, co dziecko chce nam przekazać mimiką, gestami, całą swoją osobą. Czasem bowiem wystarczająca porcja uwagi poświęcona naszej latorośli a nie sucha wiedza poradnikowa jest w stanie doprowadzić nas do rozwiązania sygnalizowanego przez dziecko problemu.

Zainteresował, porwał nas wszystkich bez wyjątku, od tych najstarszych do najmłodszych uczestników spotkania włącznie:

Po skończonej konferencji podeszłam do pana Pawła i powiedziałam mu, że ja, "stara matka" uważałam dotychczas, że wychowywałam prawidłowo moje potomstwo. Dopiero on uświadomił mi ogrom popełnianych przeze mnie błędów, tym bardziej, że były to czasy, kiedy internet nie zabłądził jeszcze pod strzechy, poradników na ten temat było jak na lekarstwo za to doświadczonych kuzynek, babć i cioć Dobra Rada- całe zastępy ;)

Nie zmienię jednak przeszłości, nie jestem w stanie nadrobić pewnych rzeczy, zresztą moje potomstwo jest już na to zbyt duże.

Wam jednak, drogie Czytelniczki, szczególnie tym, które planują zostać mamami lub mają już w domu swój "drobiazg"  serdecznie polecam udział w kolejnych konferencjach Akademii. Nie ma nic lepszego dla młodej mamy niż porcja konkretów i zdystansowany mentoring. 

Przy okazji wszystkim Mamom składam serdeczne życzenia, by Wasze latorośle rosły ku Waszej radości zdrowo i na Waszą pociechę :)

Na koniec notki wrzucam moje ulubione zdjęcie z tego spotkania. Jest to naturalnie przypadkowy kadr, ale musicie przyznać, że chyba dość udany :D?

piątek, 17 maja 2013

Drogi Pamiętniczku!

Marka Charnos nie jest w naszym kraju szczególnie popularna. Prawdopodobnie dlatego, że dopiero od niedawna posiada polskiego dystrybutora.

Kiedy na naszym rynku pojawiły się pierwsze modele Charnosa - żaden nie porwał z miejsca ani mojego serca, ani mojego biustu. Praktycznie do każdej konstrukcji mogłam o coś się "przyczepić". Za to, jeśli chodzi o kwestie wizualno-estetyczne -  nigdy nie miałam Charnosowi  wiele do zarzucenia. Jestem istotą, którą łatwo "kupić" ciekawym detalem, haftem, koronką no i oczywiście i świetną jakością materiałów. A tych u Charnosa przecież "jak mrówków".

Do tej pory, moim skromnym zdaniem, charnosowa elegancja i wysoka jakość materiałów nie przekładała się jednak niestety wprost proporcjonalnie na ilość dobrych, funkcjonalnych konstrukcji. 

Kiedy więc jakiś czas temu zagościły u mnie sample na sezon AW 2013, nie spodziewałam się rewelacji, oczekiwałam  sprawdzonego Cheruba w nowym kolorze i kolejnych, pięknych, ale nie do końca doskonałych konstrukcyjnie - nowych modeli.

Tymczasem zostałam mile rozczarowana.

Rozmiarówka nie uległa o prawda poszerzeniu, nad czym ubolewam, ale na kilka modeli z tej kolekcji  naprawdę warto będzie zwrócić uwagę.

Mój faworyt to Deco Lily.

Biustonosz posiada co prawda dość twarde fiszbiny i dość szeroki mostek, ale wypracowuje, jak na full-cupa,  zaskakująco krągły kształt. 

 

Stanik naprawdę przyzwoicie zbiera biust do środka dzięki rozwiązaniu znanemu nam już z biustonoszy Panache. Taśmy przebiegające u dołu misek krzyżują się na mostku i stabilizują fiszbiny w tym miejscu.

 

Miseczki wykończone są miękką, elastyczną koronką, która uszczęśliwi zapewne niejeden asymetryczny biust  (potrafi zgrabnie dopasować się zarówno do większej, jak i do mniejszej piersi).



Pomiędzy miseczkami i przy ramiączkach znajdują się kokardki z aksamitu. Może i niepraktyczne, ale za to jakie piękne:

Bardzo podoba mi się wzór nadrukowany na materiale. Motyw lilii jest rzadko spotykany w bieliźniarstwie, może też dlatego przypadł mi go gustu?



Zakres rozmiarowy mojej ulubienicy: 32/70C-G; 34/75-38/85B-G

Drugim biustonoszem, który mnie zainteresował jest Rosalind.

Producent określił ten stanik jako half padded bra. Dodam od siebie, że koronka użyta do jego produkcji jest miękka i dość elastyczna, zaś wkładka usztywniająco-profilująca nadaje biustowi od dołu ładny, krągły kształt. Dobra wiadomość dla drobnych Pań -  Rosalind ma ramiączka wszyte bardziej ku środkowi, więc nie obawiajcie się podcinania Waszych rąk i piłowania pach :)! Ucieszą się też te, które chcą pozbyć się bułeczek z okolic pach - ramiączko łączy się z miseczką dość szerokim pasem koronki. Skrywa więc sprytnie to i owo ;)



Rosalind half padded (32-36A-F, 38B-F) to model bazowy. Wystąpi także jako full cup (32C-G, 34-38B-G, 40D-F) oraz miękki bezfiszbinowiec _32-38C-F, 40-42D-F). Dostępna będzie nadal w kolorach White, Natural, Brulee, Blush oraz Black.

 Eva w kolorze black-nude to "charakterna" piękność, która dzięki tasiemce u góry miski z miejsca skojarzyła mi się z modelem Paris marki Miss Mandalay. Tasiemka jest cieniutka, ale może się wbijać w bardziej "budyniowate" biusty. Biustonosz ten nadaje ładny, kulisty kształt,  więc warto poznać się z nim bliżej. Eva jest poza tym seksowna, ponieważ uszyta została z przeźroczystej, ozdobionej haftami siateczki.

Przypadł mi do gustu nietypowy mostek. Rozcięcie pomiędzy dwiema fiszbinami na nim to zabieg dość ryzykowny konstrukcyjnie, ale trzeba przyznać, że bardzo efektowny:



Rozmiarówka 32-38B-F.

Kiedy ujrzałam Destiny, w mrocznym kolorze Twilight, w pierwszej chwili pomyślałam sobie, że pomiędzy Charnosami zaplątał się jakiś zagubiony model Audelle. Stylistycznie bowiem stanik ten bardziej pasował mi do tej linii. Sprawdziłm więc (niedowiarek!) nawet wszyte metki. Okazało się jednak, że mam do czynienia z najcharnosowszym Charnosem. W poprzedniej kolekcji (właściwie obecnej, ponieważ króluje nam wciąż kolekcja SS2013) model ten wystąpił w kolorze Wisteria (wielbicielki serialu o pewnych paniach gotowych na wszystko już wiedzą jaki to kolor) i nie zwrócił na siebie jakoś mojej uwagi. Teraz jednak nie sposób było nie zauważyć tego stanika:

Jak widać na pierwszy rzut oka - Destiny to typowy full-cup. Oprócz lekko "dżinsowego", mrocznego charakterku biustonosz posiada miękką fiszbinę oraz panel boczny wewnątrz miseczki:



Destiny uszyta zostanie w rozmiarach 32C-G, 34-38B-G.

Dość ciekawa wydała mi się fioletowa Ally - termicznie formowana balkonetka o wysokim mostku:

 

Jako typowa przedstawicielka charnosowego nurtu stylistycznego - dopieszczona i elegancka w każdym calu.

Uszyta zostanie jednak niestety w typowo charnosowym zakresie rozmiarów 32-38B-F.



Jak wiadomo - dobrych, gładkich bezramiączkowców nigdy dość, z radością przywitałam więc model Embrace w jasnym odcieniu koloru blush (blady róż).

 

Embrace to kolejny model bazowy, który w sezonie SS2013 wystąpił w kolorze czarnym i chyba nienajgorzej się spisał, skoro producent zdecydował wprowadzić ten model właśnie już w tej chwili na rynek.

Embrace ma na obwodzie od wewnątrz silikonowe stabilizatory. Ma też lekko obniżony tył i (co bardzo przypadło mi do gustu) - wszyte w obwód PO TRZY fiszbiny boczne z każdej strony:



 Rozmiarówka (32B-F, 34B-F, 36B-F, 38B-F). Model ten, z tego co zauważyłam, jest dużomiskowy i szerokofiszbinowy.

Także i tutaj zastosowano "namostkowo" krzyżujące się taśmy:

 

Nie dasz wiary, Drogi Pamiętniczku, co sprawiło mi największą frajdę i niespodziankę.

Nigdy w życiu nie podejrzewałabym siebie, zwolenniczki fiszbinowych rządów w mojej bieliźniarce, o niemal natychmiastowe zauroczenie totalnym miękusem!

A tu proszę - kolejna nauczka od biustu ;)

Bo New Cherub robi to, co większość z kobiet lubi - nie rozstawia biustu go na boki, nieźle unosi, zapewnia całkiem zgrabny profil. Jest zabudowany, więc nie jest szczegolnie seksowny, ale proszę mi wierzyć - grupa pań, która potrzebuje dobrze skonstruowanych, bezfiszbinowych full-cupów jest naprawdę dość liczna.



Zakres rozmiarowy 32-40C-F, 42D-F.

Za to Cherub w nowym kroju half padded nie polubił się ze mną. Biust patrzył dość smętnie w dół, ponieważ lekko usztywniona połówka miski pod koronką sprawiała wrażenie źle skrojonej. Pomimo tego, że stanik ma piękny kolor (Claret Red), odłożyłam go z żalem do pudła.

Ciekawa rzecz, że Rosalind w tym samym kroju leży na mnie wyśmienicie, więc może to nie jest kwestia szycia miski a raczej koronki? Ta "rosalindowa", lekko uciągliwa i elastyczna jest według mnie bardziej odpowiednia do tego typu konstrukcji. 



 

Niespecjalnie przypadła mi do biustu Sienna (będzie też wersja czarna):



ale z uwagi na fakt, że jest to chyba pierwszy model Charnosa szyty do miski H (30D-H, 32-38B-H) - daję Siennie spory kredyt zaufania. Aha, biustonosz ten ma twarde fiszbiny i (co widać zresztą na zdjęciu) - boczny panel zbierający. 

Nie powalił mnie na kolana kolejny full-cup z panelem bocznym - Fleurktóry ma lekko zamkniętą miseczkę. Jednak urody odmówić temu stanikowi nie sposób:



Fleur zostanie uszyta do miski G (32C-G, 34-38B-G).

 

Ogólne moje podsumowanie kolekcji AW2013 tego producenta jest następujące:

Charnos zaczyna się "wyrabiać" konstrukcyjnie. Aż strach pomyśleć, co będzie za 3-4 lata, kiedy przybędzie mu udanych, sprawdzonych modeli.

Nie wiem, jak marka zapatruje się na zagadnienie poszerzenia rozmiarówki, ale myślę, że jeśli idea bra-fittingu będzie krzewiła się z takim impetem jak dotchczas a firmy szyjące biustonosze zdobywały dzięki tej idei nowe rynki (a z tego co widzimy tak właśnie się dzieje) - jest to tylko kwestia czasu :)

I to byłoby na dzisiaj, Drogi Pamiętniczku, tyle. Spieszę teraz (korzystając z tego, że jeszcze nikogo w salonie nie ma) do przymierzalni "zrobić sobie oko" i mogę zaczynać pracowity piątek :)