O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
niedziela, 25 maja 2014

Przychodzi do mojego salonu sama. Albo z córką/koleżanką/znajomą. Rzadziej - z mężem/ synem.

Mówi - przytyłam/schudłam tej zimy, powinnam schudnąć/przytyć co najmniej jakies 5 kilogramów. 

Często opowiada o swoich radościach/smutkach. Że dzieci żwawo wspinają się po kolejnych szczeblach kariery, że wnuki przejawiają niesamowite talenty, że chemia, że stwardnienie rozsiane, że posadziła róże (wie pani? już będą kwitły tej jesieni).

Młodsza. Starsza. Z buzią po liftingu lub pooraną zmarszczkami. Promiennie uśmiechnięta lub strapiona.

Generalnie - po biustonosz, ale szczerze mówiąc - różnie to bywa, w końcu przecież najłatwiej otworzyć się przed całkowicie obcą osobą.

 

Życzenia są nieważne, blablabla, przecież jakoś trzeba zagaić, szczególnie wtedy, gdy już razem nie mieszkacie.

Nie zapomnij jednak koniecznie powiedzieć Jej jutro rano (nie po południu, nie wieczorem i nie w nocy!), że ją kochasz. Jestem pewna, że nawet, gdy właśnie wtedy będzie padał deszcz - w Jej sercu dzięki temu przez kolejny rok będzie świeciło słońce. Potem być może przyjdzie do mnie i pomiędzy przymiarkami kolejnych staników powie - wie pani, a moje dziecko jest tak bardzo zajęte/zapracowane, a mimo to w Dzień Matki przybiegło/przyjechalo/zadzwoniło do mnie z samego rana...

wtorek, 20 maja 2014

Jak zapewne większość z Was zauważyła - nie mogę jakoś ostatnio uwolnić się od muzycznych skojarzeń. Niestety, nic na to nie poradzę, że gdy zakładam rano Marilou - zawsze nucę pod nosem tę piosenkę. Bo jak tu nie śpiewać i nie witać z uśmiechem kogoś, do kogo ma się po prostu słabość ?

Z Marilou jesteśmy blisko już miesiąc z okładem. Nasz związek określiłabym związkiem funkcjonalno-emocjonalnym. Funkcjonalność - owszem, to każdy zrozumie, a co mają tu do rzeczy emocje? Już wyjaśniam. Marilou należy do tych staników, w których albo z miejsca się zakochujesz, albo żywisz do nich irracjonalną urazę. Powodem takich zachowań jest jej uroda i nietuzinkowy kolor. Ja należę do pierwszej grupy. Zdecydowanie. Zakochałam się w niej bezkrytycznie, gdy tylko ją ujrzałam. I od razu zadeklarowałam swoje płomienne uczucia - Żadna niekompatybilna miska, żadne pijące ramiączko ani dźgająca fiszbina nas nie rozdzieli, Marilou! Będę Cię prać w rękach i płukać bez zmiękczaczy! Będziemy razem czytać najpiękniejsze książki, pić najlepsze wytrawne wino i zwiedzać najciekawsze miejsca na lubelszczyźnie! Będziesz ze mną szczęśliwa!

Rozsądek podpowiadał mi, że żółty nie pasuje do mojej karnacji, że od dziecięctwa nie mam w szafie ani jednego żółtego ciuszka i że, co tu kryć - zdecydowanie nie jest to mój kolor. Argumenty te nie przemawiały jednak do mojego serca. Na jego porywy spowodowane nagłymi skokami stanikowej dopaminy nie wynalazłam dotąd żadnego sposobu.  Mówię Wam - umarł w butach! Być może dopadł mnie żeński kryzys wieku średniego i zamiast diety-cud czy botoksu wstrzykniętego tu i ówdzie - zapragnęłam namiętnie żółtego stanika ;) ? Mniejsza z tym, bo jeśli czegoś byłam wtedy bardziej pewna niż swojego peselu to tego, że po prostu MUSIAŁAM mieć ten stanik!

Na szczęście już pierwsze przymiarki dowiodły, że naprawdę warto zaprzyjaźnić się z Marilou, a co za tym idzie -  nową krisową konstrukcją biustonosza nazwaną przez producenta deco plunge.

Ten krój pojawił się w kolekcji wiosenno-letniej i oparty jest na gładkiej, termicznie formowanej miseczce i dość niskim mostku. Biustonosz posiadający te cechy to świetne rozwiązanie nie tylko przy głębszych v-dekoltach, ale też przy t-shirtach czy elastycznych, bardziej dopasowanych bluzkach/sukienkach.

Jeśli chodzi o Marilou deco plunge - termicznie kształtowana miseczka jest dość sztywna, jednak nie na tyle, by nadać jej miano skorupki. Po za tym dobrze pracuje - ugina się łatwo pod naciskiem, lecz zaraz wraca na swoje miejsce. Nie odkształca się, nie załamuje. Pojedynczy obwód biustonosza, uszyty z niezbyt grubej dzianiny, jest ścisły.

Mostek - niewysoki i wąski. Fiszbiny szerokie i trzymające, dające się ułożyć w okolicy "zapierśnej" do pozycji lekko pochylonej w kierunku pachy. Zapięcie - czterostopniowe, co akurat lubię i bardzo sobie w Krisie chwalę (proszę zwrócić przy okazji uwagę na fakt, że nie tylko regulatory i zaczepy, ale także haftki zapięcia posiadają kolor żółty :) ):

 

Zachwyca mnie w tym staniku kolor koronki na karczku (szaro-żółty):

Wraz z żółtoszarą ozdobną taśmą, którą naszyto na ramiączka stanowią idealny duet, który ożywia gładką (praktyczną, ale jednak, nie waham się użyć tego określenia - nudną) miseczkę, dodając biustonoszowi nie tylko urody, ale też charakteru. Gdyby ten stanik miał gładki obwód i ramiączka - z pewnością tak mnie by nie oczarował już na pierwszym etapie naszej znajomości ;)

Konserwacja stanika jest prosta - należy stosować się do zaleceń producenta. Przypominam przy okazji, że małą ściągawkę wyjaśniającą symbole poniżej macie tutaj: klik

 

Ja swojego dekoplandża dodatkowo namaczam na jakieś 2-3 godziny przed praniem w letniej wodzie z niewielką ilością proszku do prania. Po upraniu suszę go w pozycji rozłożonej lub wiszącej. Aha, zapomniałam dodać, że materiał, którym pokryta jest miska, materiał obwodu, oraz ramiączka "trzymają" kolor i żadne z pięciokrotnych prań nie spowodowało zmian nasycenia koloru choćby o ton.

Marilou spusuje się chwacko - zakładam ją pod jaśniejsze, nieprześwitujące bluzki z v-dekoltami, ale też pod jasne t-shirty czy koszule. Wypracowuje regularny, kulisty, niezakłócony żadnym wypukłym haftem kształt biustu. Nie krępuje (a nawet, przyznaję się bez bicia - cieszy) mnie fakt, że gdy czasem jej ramiączko ujrzy światło dzienne - klientki zachwycają się jego urodą.

Właściwie w tym miejscu mogłabym napisać - żyły sobie odtąd długo i szczęśliwie. 

Tymczasem, jak w każdym związku - i my miałyśmy mały kryzys. Otóż moja promienna Marilou co jakiś czas dźgała mnie boleśnie prawą, pionową fiszbiną wszytą w obwód. Nie miałam na początku do niej o to wielkich pretensji. Lekko odginałam koniec fiszbiny, a gdy to nie pomagało - podkładałam pod niego płatek kosmetyczny licząc po cichu na to, że obwód po prostu się rozciągnie, a co za tym idzie - fiszbina przestanie mi dokuczać. Moje nadzieje okazały się niestety płonne. Kiedy więc (po ok. 2 tygodniach) pewnego dnia wieczorem zauważyłam, że w okolicy fiszbiny pojawił się nieatrakcyjny siniak - bez wyrzutów sumienia dokonałam impulsywnej, gwałtownej ingerencji w konstrukcję obwodu. Z międzynarodówką na ustach, przy pomocy nożyczek do manicuru -  usunęłam oba pionowe paski z tworzywa.

Możecie więc sobie wyobrazić jak się ucieszyłam, gdy w ubiegłym tygodniu dotarła do mnie niewielka partia tego stanika. Okazało się bowiem, że...produkt właściwy nie posiada w obwodzie tych pionowych dręczycieli! Co ciekawe - w modelu deco plunge Diamond te fiszbiny zupełnie mi nie przeszkadzały. Dyskomfort pojawiał się jedynie w przypadku Marilou. Czyżby producent miał zamiar zastosować do niej jakiś inny rodzaj fiszbiny? Nie mam pojęcia, ponieważ nie zawracałam mu głowy swoim problemem. Świadczy to jednak o tym, że zmiany w konstrukcji stanika są w Kris Line jak najbardziej możliwe nie tylko na etapie wzorcowni :).

Wszystko zapewne po to, by biustonosz zapewniał kobietom nie tylko odpowiedni kształt i podtrzymanienie, ale także komfort.

Teraz mogę śmiało napisać:

THE END

 

P.S.

Aaa! Zakres rozmiarowy Marilou:

30/65DD-K

32/70D-JJ

34/75C-J

36/80C-I

38/85C-HH

40/90C-H

42/95C-GG

niedziela, 04 maja 2014

Hitową piosenkę Maryli Rodowicz o Małgośce zna w naszym kraju niemal każdy. Ja nucę ją sobie właśnie w majowy poranek, napawając się jednocześnie słodkim zapachem białego bzu i widokiem Estelle - biustonosza ze ślubnej kolekcji marki Twin Lingerie:

Estelle to strapless; posiada odpinane ramiączka, a na obwodzie od wewnątrz - silikonowe paski zapobiegające jego obsuwaniu. Formowane, lekko usztywnione miseczki typu kopa zostały wypełnione u dołu pojedynczą warstwą miękkiej pianki. Taki sam strapless, jednak z podwójnym push-upem, otrzymał imię Guess. Staniki te pasują idealnie do sukien z dekoltem w kształcie serduszka - mają obniżony mostek a miski mają wykrojone u góry koliście. Oba modele przeznaczone są dla drobniejszych biustów, choć zdarza się, że z uwagi na urodę - na Estelle  decydują się także panie noszące miseczki DD+. 

Biustonosze nie są białe, jak być może sugerują moje zdjęcia, a jasnokremowe:

Pochodzą one z kolekcji wiosna/lato 2013, więc dostępność ich jest już niestety ograniczona, 

jednak te z Was, które "załapią" się w rozmiarówkę poniżej, mają jeszcze szansę na udane zakupy, więc radzę się pospieszyć, jeśli chcecie iść do ślubu w staniku ze złotym serduszkiem! 

Obecnie w sklepach znajdziecie prawdopodobnie następujące rozmiary:

Estelle (symbol katalogowy S2519)

65D, E, F

70C, D, F

75B, C, D

80C

 

Guess (symbol katalogowy S2520)

65E

70B

70D

75B, C 

 

Ich cena wynosi ok. 200zł

Twin Lingerie to hiszpańska marka bielizny. Na polski rynek weszła bez fanfar i fajerwerków w roku bodajże 2007, z dość ograniczoną gamą rozmiarów (obwody do 80, miseczki do C). Od tego czasu, dzięki staraniom polskiego dystrybutora, oferta rozmiarowa staników ślubnych z wypełnieniem skierowana do Polek została poszerzona w zakresie miseczek do G (podwójne wypełnienie) i H (pojedyncze wypełnienie). Np. z nowych modeli, które w kolekcji wiosna/lato 2014 proponuje Twin polecam Waszej uwadze Davinię (S2611) z pojedynczym wypełnieniem (65C-G, 70B-F, 75B-E, 80B-D, 85B-C) oraz Donellę (S2612) z wypełnieniem podwójnym. Te staniki oferowane są w chwili obecnej w powyższej rozmiarówce a ich dostępność jest większa niż Estelle czy Guess. Wyglądają zaś tak:

Cena - również ok 200zł.

Biustonosze ślubne Twina to propozycja dla pań, które chcą założyć tego bardzo ważnego dnia wyjątkową bieliznę. Przyznaję, że chwyciły mnie za serce od pierwszej chwili, kiedy je ujrzałam. I nie tylko mnie. Jedna z ubiegłorocznych panien młodych, gdy ujrzała Estelkę rzekła do mnie z wyrzutem w głosie - dlaczego dopiero TERAZ pokazujesz mi mój wymarzony ślubny biustonosz?

Naprawiam więc ten błąd, by za jakiś czas nie powiedziała/napisała do mnie tak któraś z Was ;)

Aha, przypominam przy okazji, że na przymiarkę sukni ślubnej udajemy się wyłącznie z dobrze dopasowanym biustonoszem! I błagam, bła-gam! Salon sukien ślubnych, czy panią krawcową, które nie wspominają nawet mimochodem o konieczności uprzedniego dopasowania odpowiedniego stanika - omijamy z daleka, szerokim łukiem! Uwierzcie mi, oszczędzi Wam to czasu, pieniędzy, nerwów i (niestety, już parę razy miałam okazję się o tym przekonać) - łez.

Tymczasem samych zachwytnych ślubnych bra-nabytków wszystkim Młodym Pannom życzę.

Naturalnie nieustannie zapraszam do Noszę Biustonosze :)