O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
sobota, 30 czerwca 2012

 

Jeszcze nie zdążyło rozpanoszyć się u nas na całego lato, a kolekcje jesienno-zimowe zaczynają nas już czarować nowymi modelami bielizny.

Z premedytacją użyłam określenia "czarować", ponieważ gdy patrzę na bieliznę Gossarda - ciężko mi oderwać od niej wzrok i wpatruję się, jakby ktoś rzucił na mnie urok

Bo jak tu nie przypuszczać, że będziemy w takiej bieliźnie czuć się bajecznie? Popatrzcie choćby tylko na model FLORAL EXPLOSION:

 

FE jest uszyty na bazie modelu Fleur  z sezonu AW2011, nie mam więc większych obaw o jego podtrzymująco-kształtujące zdolności. Te z Was, które mają blisko sklepy z szerszą ofertą Gossarda mogą już tam zaglądać lub podpytywać o Kwiatową Eksplozję, ponieważ miała wejść do sprzedaży w czerwcu :)

 



Oprócz usztywnianego plandża Gossard postanowił uszyć nam także MIĘKKI biustonosz Floral Explosion. Będzie to balkonetka:

 

Zakres rozmiarowy obu modeli:

 

Kolejna nowinka to usztywniany model GLOSSIES. Niektóre z Was zakrzykną: Nareszcie! ;)

Owszem, trochę musiałyśmy na niego poczekać, ale myślę, że było warto. Bo dla każdego w Glossies  znajdzie się teraz coś miłego. Dla "modniś" będzie to sezonowy kolor mocha:



Zaś dla zwolenniczek klasyki i "bezpiecznej bazy" kolory czarny, biały oraz cielisty. Tak samo jak Autorce bloga Small Cup najbardziej przypadła mi do gustu wersja cielista. Uczta dla oczu, proszę drogich Pań :D! Czy dla biustu? Dowiemy się zapewne wkrótce od pierwszych nabywczyń, które (żywię głęboką nadzieję) podzielą się swoimi opiniami o tym biustonoszu na zaprzyjaźnionych internetowych forach czy portalach. Jeśli któraś będzie miała chęć wystawić mu cenzurkę w komentarzach pod tą notką - także serdecznie zapraszam.

Tymczasem cieszmy wzrok:



Przy okazji dodam, że o ile prawie wszystkie majtki gossardowe uważam za przebłysk konstruktorskiego i designerskiego geniuszu - szorty Glossies są po prostu boskie. Jeśli wcelujecie się dobrze w rozmiar (warto w tym celu poświęcić uwagę tabeli rozmiarowej producenta) - macie szansę zapomnieć o tym, że cokolwiek nosicie na pupie (tylko proszę, bez podtekstów! ;).

Miękki plunge Glossies wciąż pozostaje w ofercie bazowej.

Obie wersje tego stanika (usztywniana i miękka) są już w polskich sklepach.

Ich zakres rozmiarowy:

 

Jeden z moich ulubionych modeli - SUPERBOOST LACE w sezonie AW 2012 wystąpi w kolorze jagodowym:

 

w następującej rozmiarówce:

 

Uwaga! Ten model już jest w sprzedaży!

Rodzina Superboostów powiększy się od września także o biustonosz typu t-shirt w kolorze czarnym i białym.

Zasmuciła mnie trochę jego rozmiarówka:

 

Ale ok, pierwsze koty za płoty, niech Gossardowi będzie - nowy model, może obawiali się większych miseczek?

Tył widelcowaty, taki jak we Floral Explosion i Ego. Miseczka zgrabnie wyprofilowana, usztywniona, ale niezbyt gruba. Te z Was, które będą miały szczęście i "załapią" się w rozmiarówkę nie powinny być zawiedzione.

Zwróćcie uwagę na taśmę obwodu, która krzyżuje się na mostku. Takie rozwiązanie widziałyśmy od niedawna w niektórych "ulepszonych"  modelach biustonoszy marki Panache, w Gossardzie spotykam je chyba po raz pierwszy (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę):



 

Zaś EGO BOOST będzie przypominał nam już od września słodkie, sierpniowe maliny (taką barwę zresztą też przybierze - malinową):

 

Model ten wciąż wzbudza sporo emocji. Ma na to wpływ zapewne spore wypełnienie miski jak i widoczne na zdjęciu u góry wyjmowane wkładki. Realne zdjęcia oraz kilka przydatnych recenzji Ego Boosta znajdziecie u niezawodnych Małych Miseczek :), ja tymczasem podrzucam jeszcze zakres rozmiarowy:

W kolekcji bazowej dostępne będą nadal kolory biały i czarny.

Nowością będzie egoboostowy STRAPLESS w kolorze cielistym i czarnym. Wydłużony karczek powoduje, że stanik kojarzy się trochę z modelami longline (ma w obwodzie wbudowane dwie pionowe, boczne fiszbiny).





Szeroki, obwód, wzbogacony o cztery (!) paski silikonu powinien trzymać solidnie.



Niepokoi mnie jednak trochę ta nowa konstrukcja. Założeniem jej twórcy było zapewne maksymalne zebranie biustu w celu stworzenia "dolinki". Czy jednak ktoś tu nie przedobrzył? Czy biustonosz poradzi sobie ze wszystkimi biustami, których dotyczy zestawienie rozmiarowe?

Dowiemy się tego z pewnością w listopadzie, kiedy pierwsze egzemplarze tego biustonosza dotrą do Polski :)

Kto gustuje w stylu retro i motywach zwierzęcych z pewnością zwróci uwagę na ON THE PROWL:

Zarówno miękka balkonetka:



jak i usztywniany plunge:

a także koszulka z podwiązkami:

mogą zachwycić. Do tego dodatkowo będą jeszcze świetne, wysokie majtki:



 A skoro już jesteśmy przy klimatach retro. Jesień i zima A.D. 2012 to wielki powrót bielizny w tym stylu.

Moi drodzy, już we wrześniu w Gossardzie nastąpi prawdziwa RETROLUCJA

 



Coraz modniejszy (także i w Polsce, z czego ogromnie się cieszę) trend vintage, retro, pin-up znalazł sprzymierzeńca w modelu RETROLUTION.

W biustonoszu półusztywnianym szczyt biustu będzie najprawdopodobniej bardzo wyraźnie zaznaczony i nasze popiersie zyska prawdziwy retro look, ale tym razem jest to świadomy zabieg konstruktora :)



Usztywniany plunge o głębokim rozcięciu pomiędzy miskami i z wydłużonym karczkiem wygląda także baaardzo stylowo:

W obwodzie znajdują się dwie pionowe fiszbiny boczne, zaś w miseczkach - wyjmowane wkładki (nie dopytałam dokładnie do jakiej miski, ale najprawdopodobniej, jak to w Gossardzie - do D).

Do kompletu świetne, piękne, wysokie majtki z mocnej dzianiny (myślę, że będą nieźle wyszczuplać talię i spłaszczać brzuch):

oraz halka (również posiada właściwości modelujące) z wbudowanym stanikiem:

Retrolucja będzie dostępna w wersji black (powyżej) oraz blush (delikatny, blady róż):



Same powiedzcie - jak tu nie lubić Gossarda za jego dbałość o zaspokajanie kobiecych ciągot  estetycznych? Ja mówię zdecydowane TAK takim stylowym, dopracowanym detalom:



Pamiętacie model Ooh lala? Wciąż będzie obecny w kolekcji bazowej  w kolorach ivory i black, zaś sezonowo pojawi się w kolorze soczystej maliny. Niestety, nie było mi dane podziwiać malinowego wzornika, więc musimy zadowolić się póki co zdjęciem katalogowym:

 



Jako ostatnia wystąpi przed Wami FEMME FATALE, czyli Kobieta Fatalna. Model ten został nazwany dość trafnie. Określenie "femme fatale"  oznacza bowiem osobniczkę, która z wyrachowaniem uwodzi mężczyzn, wykorzystuje ich dla osiągnięcia swoich celów, a następnie - wiedzie do zguby. Femme fatale to wyrafinowana kusicielka, której nie jest w stanie oprzeć się żaden mężczyzna.

Jednym słowem Gossard woła do nas- załóż Femme Fatale, a każdy facet jest Twój! ;)

- Żeby to było takie proste... - westchnie pewnie pod nosem niejedna z nas ;D

Czy założymy, czy nie, popatrzeć zawsze warto.

Nie tylko na lekko usztywnianego plandża:

 



ale także na plandża w wersji soft:



oraz "fatalne" ;) szorty:

Koszulki niestety w samplach nie było, ale możemy obejrzeć ją w zestawieniu rozmiarowym:


 

 

Katalog kolekcji AW2012 jest już dostępny on-line zaś filmik kręcony podczas zdjęć do niego możecie obejrzeć sobie na youtube.

Podsumowań nie lubię, ponieważ nie uważam się za wybitnego specjalistę od konstrukcji ani wytrawnego znawcę bieliźniarskich trendów, jednak (no, panie!) PIĘĆ miękkich modeli w jednej kolekcji to jest według mnie dobry znak. Cieszę się z niego, ponieważ ostatnimi czasy w Gossardzie wiodły prym biustonosze usztywniane. Mam nadzieję, że "miękusy" spełnią pokładane w nich nadzieje i spiszą się świetnie nie tylko od strony estetycznej, ale także i praktycznej. Tego życzę Wam, Gossardowi i naturalnie - sobie :)

 

Uf, czego się  dowiedziałam i co widziałam, to Wam tu napisałam. Dziękuję serdecznie Dystrybutorowi za udostępnienie modeli pokazowych, katalogów oraz za poświęcony mi czas.

Upał u mnie trochę odpuszcza, śmigam więc do salonu (trzeba umyć okna, przejechać się...nie, nie na miotle ;) tylko na mopie i pobrać dywanik z przymierzalni do wytrzepania).

A jutro skoro świt - na grzyby, jupi! :D







wtorek, 26 czerwca 2012

 

Minął miesiąc pracy Noszę Biustonosze "w realu". Pewnie nawet nie podejrzewacie, że ja coś tutaj sobie piszę za Waszymi plecami (korzystam z opcji "zapisz szkic notki"), ale doszłam do wniosku, że to świetny sposób na to, by zaprezentować Wam moje dotychczasowe spostrzeżenia notowane (może raczej naklikane ;) ?)  "na gorąco":

 

- Biłgorajskie kobiety łakną bieliźnianych zmian i metamorfoz. Niektóre intuicyjnie czują, że "coś z tym stanikiem jest nie halo" i głównie z tego powodu trafiają do mnie. Niejednokrotnie nie wierzą od razu w to, co do nich mówię. No, może nie tak całkiem, że nie wierzą, raczej "podchodzą lekko nieufnie" jest właściwszym określeniem. Dziwią je co prawda "wielkie miski" i obawiają się trochę ściślejszych niż dotychczas obwodów, ale lustro przecież nie kłamie ( tego argumentu zresztą czasem używam :)

 

- Ze smutkiem stwierdzam, że bardzo duża część pań ma dobrany biustonosz na zasadzie dopasowania większej miski kosztem niedopasowania obwodu. Moje klientki chętnie opowiadają o bra fittingu, którego do tej pory zaznały, operują nazwami miast, sklepów. Sporo z nich przyszło do mnie w nowiutkich, źle dobranych stanikach w polskim rozmiarze 80 lub 85D, oznajmiając mi na wejściu, że "mają duży biust - miseczka D a może nawet E". Takie osoby wychodzą z Noszę Biustonosze przeważnie w rozmiarze w okolicach brytyjskiego 75F lub 70G. Pomijam milczeniem jakość dopasowania ani nie dociekam - gdzie dany biustonosz był kupiony (i tak, jak wcześniej wspomniałam, kobiety same o tym mówią). Pokazuję tylko rzeczowo - która część biustonosza nie spełnia swojej roli i co za tym idzie. Potem wspólnie dobieramy odpowiedni rozmiar i fason. Wtedy jeszcze raz  tłumaczę - co powinno leżeć w określony sposób i dlaczego. Na koniec naturalnie test bluzkowy. Biłgorajanki to pragmatyczki, samodzielnie dokonują odpowiednich porównań i szybko wysnuwają celne wnioski.

 

- Hurra-optymizm "podopasowaniowy" powoduje chwilową utratę kontroli nad portfelem ;)  Staram się więc powściągać zakupy typu "dwa, a najlepiej trzy na raz". Rozczarowanym moją postawą, nowoostanikowanym klientkom tłumaczę, że wolę, by przespały się z tematem, by pochodziły w danym staniku, przyzwyczaiły się do nowego obwodu, nowych misek. Czy robię wyjątki? Owszem. W uzasadnionych przypadkach jak na przykład ślub i miesiąc miodowy lub troje dzieci+kot po poważnej operacji :)

 

- Sklep stacjonarny wymaga od właścicielki tzw "grubej skóry". Nie liczyłam co prawda na to, że wszystkie panie z miejsca rzucą się do mnie na zakupy, ale też nie zdawałam sobie sprawy, że bez żadnych hamulców, na cały głos i bez żadnego skrępowania ktoś będzie pozwalał sobie na uwagi, że ceny w Noszę Biustonosze nie należą do najniższych.

Cytuję "Ale tu wysokie ceny! 150 złotych za biustonosz? To przecież rozbój w biały dzień!".

Dodam tylko, że pani "krytykantka" miała rozmiar ok 75G i fatalnie dobrany stanik  :( 

 

- Do tej pory (a jak wcześniej pisałam - dzisiaj mija miesiąc "stacjonarki") trafiła do mnie JEDNA pani, która miała dobrze dopasowany biustonosz (obwód przestawał już trzymać na ostatniej haftce, bo stanik miał ponad rok, ale nic dziwnego - był mocno eksploatowany). Niewesoła statystyka, prawda?

 

- Stanikowa poczta pantoflowa rulez! Nie ma lepszej rekomendacji dla sklepu niż ta że "jedna pani drugiej pani" :)

 

- Uwielbiam panie, które nie wstydzą się tego, że są babciami. Nie chcą jednak z tego tytułu rezygnować z bycia kobietą. Bo przecież przez nabycie statusu babci nie traci się jednocześnie statusu kobiety, prawda?  Jedna z pań powiedziała mi wprost w przymierzalni (najważniejsze rozmowy odbywają się zawsze właśnie tam) - przecież nie będę przepraszać świata za to, że się starzeję! Nie chcę i nie będę zamiatać biustem podłogi! :) Popieram!

 

- Przymierzalnia - temat na osobną notkę. Miejsce szczególne. Mam nadzieję, że nie zostanę posądzona o bluźnierstwo, ale myślę, że mogę śmiało porównać ją do konfesjonału ;)

Tutaj muszę być sto razy bardziej uważna i taktowna niż poza nią. Tutaj kobiety mówią nie tylko o swoich oczekiwaniach wobec biustonosza ale także o sprawach bardziej złożonych - np. o swoich kompleksach. Mówią też o tym, co jest dla nich ważne. Także w życiu. Opowiadają, że za dwa dni biorą ślub lub że właśnie posypał im się związek lub że odeszła bliska osoba, albo że niedawno straciły pracę i nie wiedzą, co teraz ze sobą zrobić. Kłopoty z dziećmi, stresujący, szybki tryb życia - przymierzalnia jest pojemna, tu klientka może zostawić swoje frustracje. Ja jestem od tego, by dopasować jej biustonosz, ale jednocześnie także słucham. Bo, w odróżnieniu do dobrych rad dotyczących dopasowania stanika, większość kobiet nie potrzebuje od bra fitterki dobrych rad, jeśli chodzi o tzw sprawy życiowe. One potrzebują po prostu tego, by ktoś poświęcił im swoją uwagę i by ktoś ich wysłuchał. I ja to robię. Nie z obowiązku, nie dla zysku. Z prostej, babskiej życzliwości i solidarności. Nikt nigdy  nie dowie się, o czym my tutaj rozmawiamy. Tajemnica brafitterska rzecz święta :)

 

- Wciąż marzę o kąciku socjalno-magazynowym. Mam dla niego zarezerwowany kąt, w którym urzęduje obecnie naturalnej wielkości reklamowa sportsmenka Shock Absorbera. Planuję czymś odgrodzić to miejsce od reszty powierzchni sklepowej. Jednak z parawanem, który sobie wymyśliłam w tym miejscu  nie jest wcale łatwo, moi złoci. A ja naprawdę nie mam szczególnych wymagań, słowo. Nie chcę jednak nic rattanowego, wiklinowego ani w technice decoupage. Ani nie chcę takiego z Marylin Monroe (jeśli jeszcze raz zobaczę w sieci jeszcze jeden parawan z MM, to uprzedzam,  będę gryzła!). Tęsknię za pełnymi, drewnianymi ściankami, pomalowanymi na jasny kolor, plus ewentualnie jakieś  drobne, kobiece ozdobniki. Póki co - nigdzie znaleźć nie mogę.

Więc tak trwam bez tego kąta magazynowo-socjalnego wierząc, że cierpliwość moja zostanie nagrodzona i któregoś dnia odpalę laptopa, i oczom moim ukaże się ON - parawan z moich snów. Bo, jak mawiała moja Babcia - co nagle, to po diable. A to salon z bielizną przecież jest, nie piekarnia bułek wyścigowych przecie ;)

 

- Powinnam powtarzać sobie kilka razy dziennie  "jeszcze się taki nie urodził, króry by wszystkim dogodził". Jedne panie pragną semi-sfotów, inne staników z elastycznych koronek, kolejne bielutkich straplessów lub "czegoś gładkiego, miękkiego, dobrze zbierającego i w kolorze bladej skóry". Na początku bardzo przeżywałam fakt, że nie jestem w stanie zadowolić wszystkich kobiet. Po miesiącu wiem, że jest to, choćby z uwagi na złożoność kobiecej natury - nie zawsze łatwe do osiągnięcia ;) Postanowiłam naturalnie sprostać oczekiwaniom klientek, ale bez wpadania w panikę i w miarę posiadanych zasobów finansowych, stopniowo (patrz przytoczone wcześniej babcine powiedzenie o diable i pośpiechu).

 

- Wciąż rozczulają mnie klientki, które przychodzą na "oględziny"  a następnie wdają się ze mną w rozmowy, z których dowiaduję się, że one dzisiaj co prawda nic nie kupią, ale i tak do mnie wrócą, niech no tylko uskładają sobie na ten porządny biustonosz (info dla niezorientowanych mieszkanek dużych miast  - teraz na polach trwa sezon truskawkowy a jagodowy - w lasach).

 

- Mogę wreszcie do kogoś się uśmiechać! Do tej pory najczęściej uśmiechałam się do poczty mailowej, aplikacji GG oraz do mojego jamnika. Teraz to sobie "odrabiam", mając  zmarszczki mimiczne i kurze łapki w wielkim poważaniu  ;)

 

A na zakończenie tej notki uśmiecham się także szeroko do Was :D :D :D


 

niedziela, 24 czerwca 2012

 

Przedwczoraj zmarła Magdalena Prokopowicz - prezes Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie. Chorowała na raka piersi.

Pomimo choroby - w jej trakcie urodziła synka, aktywnie działała w stworzonej przez siebie Fundacji.

W tym czasie dała innym kobietom wiele otuchy i wiary w to, że z rakiem można żyć, że trzeba z nim walczyć. Była współtwórczynią kontrowersyjnej kampanii reklamowej "Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi", która wciąż jest aktualna i wciąż zmienia sposób społecznego postrzegania choroby  nowotworowej. Za nieustanną energię, determinację, charyzmę i nietuzinkowe projekty, właśnie także  za tę "zbierającą na cycki" kampanię, bardzo ją polubiłam. Bo na taki przekaz mogła zdecydować się tylko babka z z niesamowitym poczuciem humoru i z dystansem do siebie, swojej choroby.

Miałam wielką nadzieję, że kiedyś będę mogła poznać ją osobiście, bo jeden z bieliźnianych dystrybutorów szykuje na jesień fajną, mądrą i społecznie pożyteczną akcję wraz z Fundacją R'n'R. Niestety, nie będzie mi to dane...

Przyjaciele i współpracownicy pożegnali Magdę na stronie Fundacji ciepłymi słowami oraz jej powiedzeniem:

"Łeb do słońca!".

 

 

Nic więcej dziś już nie napiszę oprócz tych kilku słów: 

Nie czekajmy, aż zrobi to lekarz podczas rutynowego badania. Badajmy się, dziewczyny, badajmy się same. Tak często, jak tylko się da.

 

 

 
1 , 2 , 3