O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
środa, 19 czerwca 2013

Temat gładkich, bezszwowych, cielistych staników jest tematem zawsze na czasie.

Są bowiem wśród nas panie, które zapobiegawczo chcą mieć pewność, że ich rozmówcy skupiają się bardziej na meritum poruszanego przez nie tematu niż na biuście swej interlokutorki ;)

Niejednokrotnie w przymierzalni słyszę - bo wie pani, ja jestem... i tu klientka wymienia swoją profesję .

Gdybym pokusiła się o sporządzenie wykazu tych zawodów, byłby on całkiem pokaźny.

Ad hoc przypominam sobie: nauczycielki, urzędniczki, pracownice biur obsługi klienta, specjalistki prowadzące szkolenia/spotkania służbowe, menedżerki, przedstawicielki handlowe, pracownice służb mundurowych, biznesmenki, a nawet - dżokejkę !

I wcale nie chodzi im o to, by ten biust ukryć wzorem singerowskiej Yentl, ale po prostu nie chcą, by w niektórych sytuacjach najpierw przykuwał uwagę ich biust, a potem dopiero reszta osoby. 

W gastronomicznych kręgach funkcjonuje powiedzenie "nie wierz gębie - połóż na zębie".

Czy ktoś pokusi się o stworzenie bra-fitterskiej analogii (np. "nie wierz w czyjeś gusta - przyłóż do biusta" ;) ?

W każdym razie ja, niewierny Tomasz polskiego stanikowego dopasowania podjęłam pewnego kwietniowego dnia twardą, damską decyzję o "wzięciu na warsztat" modelu plunge Porcelain (Superbra by Panache).



Dlaczego plunge, który jest stosunkowo młodym modelem ( o ile pamięć mnie nie myli, został wprowadzony do sklepów jakieś 3-4 sezony wstecz), a nie uznany t-shirt bra? - zapyta ktoś.

"Porcelanki" typu t-shirt bra jakie są - wiele stanikomaniaczek wie. Nie powalają urodą, bo czym tu powalać? Gładką miseczką? Ramiączkami bez ozdób? Lekko "rozbieżnym" portretem en face ;) ?

Po pierwsze - do V-dekoltu taki "krąglak miseczkowy" typu t-shirt bra nie zawsze się nada :(

Po drugie - większość służbowych bluzek posiada krój koszulowy z V-dekoltem.

Po trzecie - wielkimi susami przybieżało LATO - nosimy sporo kopertowych bluzek i sukienek.

Po czwarte - chciałam nabiustnie przekonać się o tym, o czym słyszałam od kilku koleżanek bra-fitterek, że "ten nowy plunge jest naprawdę bardzo udany, baaardzo udany".

Po piąte - świetna recenzja modelu t-shirt znajduje się już od dawna na blogu Kasicy. Moim zdaniem nie straciła na aktualności. Polecam lekturę :)



Skwapliwie przyjęłam więc pod swój dach, a następnie - na biust, model Porcelain plunge dostarczony mi przez firmę So Chic! - dystrybutora marki Panache Superbra.

Oto, co stwierdziłam:

niski mostek, miski formowane termicznie jak w t-shirt bra, cięte jednak trochę inaczej, troszkę płytsze i z odrobinę szerszą i krótszą fiszbiną. Zostały też wykończone w odmienny sposób - ich krawędzie obszyto cienką taśmą dopasowaną kolorystycznie do reszty biustonosza (te t-shirtowe wykończone są gładko):



Od razu  rzuciły mi się też w oczy ramiączka regulowane na całej długości.

Hura!



Nie należę do zbyt wysokich osób i ramiączka regulowane do połowy  potrafią często zepsuć mi humor już na etapie mierzenia biustonosza.

Mój stanik (rozmiar 32E) nie był co prawda narażony na duże obciążenia, ale nosiłam go bardzo często, ponieważ po pierwszych 24 godzinach, kiedy to docieraliśmy się (dosłownie i w przenośni), został moim "wygodniczkiem". A ja z moimi wygodniczkami nie patyczkuję się specjalnie - noszę je tak często, jak tylko zdrowy nierozsądek pozwala.

Konserwacja i stopień zużycia

Porcelanka została uprana przeze mnie ręcznie kilkanaście razy. Zaskoczyła mnie łatwość, z jaką spierały się z niej ślady po antyperspirantach. Nie mam pojęcia, czy to sprawka impregowania materiału miseczki, czy kwestia przypadku, ale do tej pory nie prałam tak łatwo i szybko żadnego stanika. Nie używałam do prania żadnych specjalnych proszków. Rozpuszczałam w ciepłej wodzie odrobinę naszego poczciwego E, dolewałam zimnej i w tak przygotowanym, lekko ciepłym roztworze zostawiałam bieliznę na noc (lub dzień, jeśli szłam do pracy). Po kilku godzinach moczenia pranie tego stanika jest naprawdę bezwysiłkowe i szybkie. To dla mnie bardzo ważne, ponieważ zdecydowanie nie jestem typem perfekcyjnej pani domu i nienawidzę szczerze żmudnych, wymagających długiego wysiłku piorąco/czyszczących zajęć.

Tymczasem mój biustonosz nadal wygląda jak spod igły. Obwód wciąż trzyma, zapinam go na najluźniejszą haftkę. Ramiączka pozostały nadal gładkie, regulatory przesuwają się z łatwością i nieustępliwie trzymają swojego miejsca.

Elementy konstrukcyjne mające wpływ na komfort użytkowania

Ramiączka są lekko elastyczne, niezbyt szerokie, ale na szczęście na tyle mięsiste, że nie wpijają się boleśnie w ramiona.



Bardzo podoba mi się sposób wszycia ramiączek z przodu.

Charakterystyczne, trójkątne przeszycie zapobiega oderwaniu się ramiączka. Takie rozwiązanie widuję dość rzadko i zawsze przyjmuję je z radością, ponieważ świadczy ono o tym, że konstruktor posiada doświadczenie, wyobraźnię oraz zmysł praktyczny.



Dolna elastyczna taśma wszyta w obwód jest co prawda obdrobinę ściślejsza niż ta górna, ale jest też na szczęście szersza od tej drugiej. Lubię takie zróżnicowanie szerokości taśm w obwodzie (jest to zresztą częste rozwiązanie w biustonoszach Panache), ponieważ ma ono niebagatelny wpływ na odczuwanie przez panie ściśliwości obwodu. A skoro jesteśmy już przy obwodzie - został podszyty dodatkową warstwą siateczki. 



Stanik to bandless - miski nie są wszyte w obwód a fiszbiny zostały wpuszczone weń trochę niżej. Panie o figurze jabłka, u których brzuch zaczyna się już praktycznie od dolnej linii biustu  mogą niestety narzekać na uciskanie brzucha przez mostek stanika. 



Kolor i kształt

Biustonosz wypracowuje regularny, krągły kształt pod bluzką. Poprawnie zbiera biust i trzyma go na satysfakcjonującej mnie wysokości, odsłaniając przy tym moją talię. Lekkie wcinanie się krawędzią w jedną pierś nie jest widoczne nawet pod bardzo obcisłym topem. Kolor stanika świetnie pasuje nawet do bardzo jasnej karnacji (nie jestem zwolenniczką letniego smażingu na kocingu; prezentuję więc typ opalenizny "na córkę piekarza").

 

Związek uczuciowy pomiędzy nosicielką a modelem Porcelain plunge

Uwielbiam ten stanik! Aby jednak nie zostać posądzoną o bezkrytyczne zadurzenie muszę napisać, że do idealnie harmonijnego związku brakuje mi w tej Porcelance wyściełanych bawełną miseczek. Bo taki t-shirt bra je ma, ale plunge już niestety - nie, chlip (ciekawe, czemu?)!

Większość związków (w tym mój i plunge Porcelain) oparta jest jednak nie tylko na zrozumieniu i dążeniu do osiągania wspólnych cełów, ale też na tolerancji. Mimo tej drobnej "wyściółkowej" rysy na nieskazitelnym obrazie naszej pary - póki co  nie zanosi się na szybki rozwód ;)

  

poniedziałek, 03 czerwca 2013

Starą prawdą jest, że marka Kris Line szyje świetne softy (biustonosze o miękkich miskach) i brassierki (biustonosze z lekko usztywnianą miseczką z wbudowaną u dołu wkładką podnoszącą biust).

Będąc naturą przekorną - postanowiłam więc nie iść na łatwiznę i recenzje tych konstrukcji być może ukażą się tutaj, ale...za jakiś czas.  Ja zaś skwapliwie skorzystałam z nadarzającej się okazji i postanowiłam zmierzyć się (dosłownie i w przenośni) z semisoftem. Wybór padł na Toni - biustonosz, którego górna część miseczki jest szczodrze wyposażona w hafty, za czym zresztą nie przepadam.

Podejrzewam, że Toni miała chyba dobre przecieki odnośnie mojej osoby i mojego zdania na  temat jej urody, ponieważ już podczas pierwszej przymiarki okazało się, że właśnie ta góra miseczki nie polubiła się z moim biustem  nic a nic :(.

Wydawało jej się więc, że wygrała i miała pewnie nadzieję, że zrobiwszy mi na złość - grzecznie powędruje w powrotną drogę do Krisa.

Ja jednak byłam twarda i nieustępliwa.

"Postanowiłam napisać semisoftową recenzję? Postanowiłam! Czekaj, spryciaro, nie chciałaś mieć do czynienia ze mną, to zaraz trafi się biust, któremu ulegniesz!" - pomyślałam.

W ten sposób nasza kapryśnica powędrowała do jednej z moich klientek, pani Ilony i (pochlipując cichutko pod nosem, słyszałam! ;) opuściła mój bra-przybytek, na dowód czego mam tę oto fotkę:

Oczywiście pani Ilona miała na sobie jeszcze bluzkę, gdy ode mnie wychodziła ;)

 

Minęło 1,5 miesiąca. Z moją klientką spotkałam się w ubiegły piątek, więc na gorąco donoszę Wam, co ustaliłam podczas naszej rozmowy i jak Toni się sprawowała. 

Ogólny stan fizyczny stanika i stopień zużycia

Pani Ilona nosiła Toni przez 1,5 miesiąca. Biustonosz został w tym czasie uprany ręcznie cztery razy. Temperatura i sposób prania - zgodnie z zaleceniami producenta zamieszczonymi na wszywce. Po tym czterokrotnym zabiegu stanik nie zdeformował się, miski w dolnej części nie są pozałamywane i nie pozostały na nich ślady zagnieceń (tak bowiem czasem bywa z usztywnianymi miseczkami, że pozostają na nich trwałe zagniecenia). 

Hafty oraz aplikacje na ramiączkach nie straciły zwartości, są nadal w świetnym stanie:

Dzianina obwodu nie jest pozaciągana, boczne fiszbiny też spisują się chwacko.

Lekko rozciągnięte zapięcie świadczy o tym, że biustonosz był używany co najmniej kilka razy, jednak nie jest ono duże, oceniam je na standardowe, tak zazwyczaj pracują zapięcia w dość ściśle dopasowanych obwodach. Niestety, w dolnej części zapięcia na długości ok 2 mm rozeszła się zgrzana krawędź. Została ona sprytnie "załapana" przez panią Ilonę, jednak ten fakt sprawił, że ogólny stopień zużycia i stan stanika oceniłam w skali od 1 do 10 na  9.

Wygoda i komfort użytkowania

Toni próbowała jednak robić na złość swojej nowej właścicielce. Przez pierwszych kilka dni już po dwóch godzinach pani Ilona odczuwała obwód stanika jako bardzo ścisły, wręcz dokuczliwy.

Po pierwszym praniu obwód zaczął na szczęście zachowywać się na tyle przyzwoicie, że "nosicielka" zapominała o staniku na długie godziny.

"Wcześniej często było tak, że pierwszą czynnością po przyjściu do domu było zdjęcie biustonosza. W Toni całkowicie zapominam, że mam na sobie stanik. Proszę sobie wyobrazić, że potrafię nawet zasnąć w niej przed telewizorem. Nigdy nie zdarzało mi się to w innych biustonoszach, ponieważ w pozycji leżącej zawsze uwierały mnie ich fiszbiny pod pachą. W przypadku tego stanika nie mam takiego problemu"- powiedziała.

Kłopotliwym, drapiącym i nieco drażniącym skórę okazał także się szew na dwóch warstwach haftów u dołu mostka (karczek stanika, okolice nad splotem słonecznym, to miejsce zaznaczyłam czerwoną strzałką).

Drapanie ustąpiło jednak po krótkim czasie, o ile pani Ilona sobie dobrze przypomniała - także po pierwszym-drugim praniu.

Dowiedziałam się też, że biustonosz, ponieważ jest obecnie najwygodniejszym stanikiem pani Ilony, zaliczył z nią nawet wyprawę rowerową, gdyż zapewnia całkiem przyzwoitą redukcję baunsu, ale o tym w kolejnym akapicie ;)

Stabilizacja biustu, podtrzymanie, kształt

Pani Ilona stwierdziła, że Toni jest pierwszym stanikiem, który potrafił poradzić sobie z niekontrolowanym falowaniem i podskakiwaniem jej biustu, także podczas wyżej wspomnianej wycieczki rowerowej. Podtrzymanie również oceniła na bardzo zadowalające. Kształt - zdecydowanie wysunięty do przodu, jednak nie regularnie krągły, a z zaznaczonym szczytem piersi. Biusty niepełne od góry i przybierające kształt miseczki mogą mieć nie po drodze z tym semi-softem, który od dołu wypracowuje ładną krągliznę, jednak od góry, gdzie duża część miseczki stanowi nieelastyczna koronka - Toni nie nada biustowi "sama z siebie" krągłego kształtu.

Pani Ilona chwali sobie jednak takie lekkie "noski", ponieważ, jak sama stwierdziła "nie lubi epatować idealnymi kulkami, które według niej sprawiają wrażenie zbyt idealnego, wręcz sztucznego biustu".

Opcje dodatkowe ;)

Pani Ilona zadała mi w pewnym momencie pytanie - a czy jakieś wkładki do staników u pani są? W czasie tego miesiąca trochę schudłam i miski w tym biustonoszu zrobiły się lekko pustawe. Widzę, że jest możliwość założenia wkładek, bo w staniku są na nie kieszonki.

Wkładki, jako, że przy domierzaniu pierwotnym nie były potrzebne, uznałam za zbędne i spoczęły w szufladzie "na wszystko" (szuflada mieści przedłużki, transparentne ramiączka, podwiązki itp do celów demonstracyjnych). Teraz zostały z niej wydobyte i z wielką pompą umieszczone w kieszonkach. Wkładki te nie są na szczęście zbyt "napakowane", właściwie określiłabym je jako bardzo płaskie filety, jednak spełniły swoją rolę i pani Ilona znów mogła cieszyć się z tego, że miski w jej staniku są wypełnione w całości a brzeg miseczki przechodzi łagodnie w linię biustu.

 

Po wyjściu pani Ilony popadłam w zadumę. Prawdy i opinie koleżanek po fachu to cenna rzecz, zawsze były, są i będą dla mnie bardzo wartościowym źródłem informacji. Jednak niemniej ważne, a może nawet i ważniejsze są dla mnie opinie klientek, bezpośrednich "nosicielek". 

Pani Ilona i Toni sprawiły, że przekonałam się, iż nie należy pochopnie skreślać czegoś, czego się nie zna.

Bo każdy powinien dostać swoją szansę, stanik też ;)