O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
poniedziałek, 16 czerwca 2014

Nie będzie dzisiaj o Arkadym Fiedlerze i jego podróżach.

Będzie o Amazonce, a właściwie o Amazonkach - kobietach, którym operacyjnie usunięto pierś (piersi) lub jej część.

Wczoraj miałam bowiem szczęście uczestniczyć w szkoleniu na temat doboru biustonosza dla kobiet po mastektomii. Piszę o szczęściu, ponieważ tego typu szkolenia są w Polsce wciąż rzadkością. W konsekwencji tego sklepy z bielizną nie posiadają niestety rzetelnej wiedzy w tym zakresie. Często bazuja więc na wiedzy dotychczas nabytej, która przeważnie nijak się jednak ma do bra fittingu amazonkowego. Kiedy więc Agnieszka Socha z Alter Id rzuciła pytanie - czy w ogóle ktoś byłby zainteresowany tego typu szkoleniem - zareagowałam wręcz entuzjastycznie.

I stało się. Przez niemal cały wczorajszy dzień zdobywałyśmy tajemną wiedzę - jak zbrafitować Amazonkę. 

Swoim doświadczeniem w tej materii podzieliły się z nami Dorota Sierocka z warszawskiego Bra-Dreams oraz wspomniana wcześniej Agnieszka (jako dystrybutor amazonkowej marki Royce). Na potkanie przybyły też panie reprezentujące markę Amoena. Miałyśmy więc okazję zapoznać się z szeroką gamą bielizny, wkładek, protez i akcesoriów dla Amazonek.

Przyjechały z nimi też trzy świetne dziewczyny - właśnie Amazonki, które pokazywały nam na żywo, jak na kobiecie po mastektomii, częściowej rekonstrukcji, obustronnej rekonstrukcji  powinien leżeć każdy typ biustonosza (owszem, istnieją straplessy dla Amazonek!). Opowiedziały nam także jak wygląda kobiecy świat (nie tylko bieliźniany) po operacji piersi.

To szkolenie nie zmieniło mojego podejścia do kobiet po mastektomii, raczej utwierdziło w tym, że tu nie popełniłam do tej pory żadnego błędu - taktowne podejście, empatia i dyskrecja jeszcze bowiem żadnej bra fitterce nie zaszkodziły ;)

Jednak jeśli chodzi o sam bra fitting amazonkowy, dowiedziałam się naprawdę sporo. I nie wstydzę się wcale do tego przyznać, ponieważ po tę wiedzę przecież pojechałam. Jak to na szkoleniu bywa - zyskałam też cenne kontakty biznesowe i odświeżyłam towarzyskie.

A na samym szkoleniu było tak:

Część uczestniczek, organizatorka całego zamieszania (dobra robota Agnieszko!), oraz panie z Amoeny:

Autorka zdjęć: Agnieszka Socha

poniedziałek, 09 czerwca 2014

Trochę wczoraj odreagowałam po pracowitej sobocie. Rano byłam na grzybach w otulinie Parku Roztoczańskiego (spokojnie, po rezerwacie nie kłusuję ;). Znalazłam jednego borowika, za to tak dorodnego, że zupa krem dla trzech osób wyszła z niego jak malowanie.

A wieczorem...

Napiszę krótko - Same Suki! Kto może, niech bieży na koncert (najbliższy już 20.06.2014 w Warszawie, w klubie Chmury). Dziewczyny, choć młodziutkie - stworzyły nową jakość współczesnej muzyki folk. Poza tym - każda z nich jest wyjątkowa, każda wnosi do końcowego brzemienia granego utworu coś swojego, coś charakterystycznego. Patrycja - niepowtarzalną energię, Justyna - delikatną dziewczęcość, Marta - głębię spokoju, Helena - łobuzerski uśmiech a Magda - charyzmę. Nie wiem, na ile są tego świadome, ale ja uważam, że zespół jest po prostu skazany na sukces na miarę co najmiej Kapeli ze Wsi Warszawa. Bez dwóch zdań. Bawiłam się przednio. Podczas koncertu piłam czerwone wino (koncert odbył się w mojej ulubionej biłgorajskiej restauracji Sitarska) i śpiewałam razem z frontmanką - idźże, babo, do boru!

Dodam jeszcze, że etymologia nazwy tej formacji - Same Suki związana jest z Biłgorajem.

Kto pierwszy w komentarzach napisze - jaki to związek - otrzyma 20% rabat od najbliższych zakupów w noszebiustonosze.pl. A co! Mogę się poczuć przez chwilkę jak mecenas sztuki ;)!

Płytkę zespołu oczywiście nabyłam, do czego i Was gorąco namawiam (choć szczerze przyznaję, że nie mam pojęcia - gdzie możecie ją kupić poza koncertami SS), bo trzeba wspierać młodych, zdolnych artystów!

Poniżej dedykacji jest też krótkie bra-przesłanie ;)