O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
czwartek, 26 lipca 2012

 

Kiedy moje dzieci były malutkie (więc lat temu sto, z okładem;) na ich pytania odpowiadałam zawsze autorytatywnie. Był to właśnie ten czas, kiedy mocno potrzebowały wzorców. Ja  najczęściej byłam pod ręką, więc siłą rzeczy bazowały na moim doświadczeniu.

Kiedy wkroczyły w wiek "nastoletni" sytuacja uległa zmianie. To one w wielu dziedzinach zaczęły mieć bardziej ugruntowaną i  rozległą wiedzę. Utraciłam więc bezpowrotnie tytuł Najmądrzejszej i Nieomylnej.

I w zasadzie dobrze mi z tym. Brzemię odpowiedzialności za cudze poglądy nie należy do najlżejszych ;) 

Dlatego z tym większą przyjemnością i ulgą nie odpowiem w tej notce wprost na pytanie tytułowe.

W rozmowach z koleżankami z branży słyszę czasami, że bardziej "biuściaste" klientki podchodzą nieufnie do drobniej-biuściastej bra-konsultantki. Że potrafią obrzucić ją krytycznym spojrzeniem i powiedzieć "przecież PANI nie wie, co tak naprawdę potrzebne jest dużemu biustowi". I zdarzają się ponoć odwrotne sytuacje, kiedy małobiuściasta klientka obsługiwana jest przez bra-fitterkę obdarzoną sporym biustem. Bywa, że niektóre drobnobiuściaste panie, szczególnie te wyczulone na punkcie rozmiarowym, również czują się w takiej sytuacji niekomfortowo.

 

Czemu bra-fitterka, której biust nie jest rozmiarowo podobny biustowi obsługiwanej klientki świadczy w mniemaniu tej drugiej mniej profesjonalną usługę? Od czego zależą takie zachowania? Czym są uwarunkowane? 

W moim odczuciu takie osoby utożsamiają zbieżny rozmiar biustów (obsługiwanego i obsługującego) ze "stanikową empatią".

Przyjmując taki tok rozumowania - ja z moim brytyjskim 32E (70E) jestem wobec tego totalnie niewiarygodna (czytaj-nieprofesjonalna)!

Bo przecież 32E to ani mały, ani duży biust, ot - taki sobie średniak, który nie powinien w takim razie rozumieć ani "tych dużych" ani "tych małych". A mimo to wciąż w lustrzanym odbiciu w przymierzalni widzę szeroko uśmiechnięte twarze moich klientek "z obu krańców tabelki" rozmiarowej.

Nigdy do tej pory nie spotkałam się z bezpośrednią uwagą, że nie potrafię zrozumieć potrzeb mało- czy dużo-biuściastej klientki.

Owszem, słyszę czasem "pani ma mniejszy biust, pani to dopiero fajnie" albo "pani ma większy biust, łatwiej jest pani dobrać biustonosz dla siebie". Traktuję jednak te wypowiedzi nie jako "bra-fitting pani bra-fitterki" a  jako przekaz, czy moja klientka jest zadowolona ze swojego biustu i w jakim stopniu.

Bo może tu leży pies pogrzebany, jak myślicie? Że to nie rozmiar biustu bra-fiterki jest tak naprawdę istotny a stopień samoakceptacji klientki oraz jej gotowość do nawiązania bra-dialogu i, powiedzmy (napiszmy) sobie szczerze - obdarzenia sporą dozą zaufania całkowicie obcej osoby?



poniedziałek, 16 lipca 2012

 

Nie żartuję.

W piątek mialam przyjemność  gościć u siebie dwie przemiłe panie. Córka mieszkająca w Wielkiej Brytanii potrzebowała "na wczoraj" (czyli na sobotę) biustonosza pod elegancką sukienkę z  V-dekoltem.

I wielki smutek ogarnął obie te dobre kobiety, ponieważ w całym miasteczku nie znalazły ani jednego stanika, który spełniałby ich oczekiwania rozmiarowo-kształtujące.

A w Noszę Biustonosze - proszę bardzo, tralala :)).

Jak to mówią - trafiony-zatopiony! Już w pierwszym przymierzanym modelu córce było bardzo wygodnie (trzyhaftkowy, biały Daily Boost Curvy Kate w rozmiarze 32FF)  a jej biust wyglądał rewelacyjnie. Stwierdziłyśmy zgodnie we trzy, że nie było potrzeby domierzać nic innego.

Jak to możliwe, by młodsza z pań nie słyszała nic do tej pory o bra fittingu? Przecież mieszka w kraju, który jest kolebką prawidłowego dopasowania biustonosza! - zastanawiałam się w duchu.

Okazało się to jednak możliwe ("a mowilam ci, że obwód nosisz jednak za szeroki, a miski za małe, widzisz!"-wtrącała co jakiś czas uradowana strategicznym nabytkiem rodzicielka).

Panie wyszły z katalogiem Krągłych Kaś i stanikiem w rękach oraz z widocznym uczuciem ulgi i z szerokimi uśmiechami na twarzach.

Ja zaś przysiadłam na swoim barowym fotelu (lada jest wysoka, trzeba było sobie jakoś radzić ;) i przyjąwszy frasobliwą pozę - zadumałam się nad nieprzewidywalnością  dróg wiodących ku odkryciu swojego prawidłowego rozmiaru stanika ;)

 

 

środa, 11 lipca 2012

 

Krótki wypad wakacyjno-weekendowy. Obrabiam właśnie "powypadowe" fotki. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że stanikomaniacko-brafitterska podświadomość wcale nie chce wakacji, ona czuwa. Czy też uważacie, że część zdjęć tak jakby miała wspólny mianownik ;) ?







Biustonosz zaznaczony czerwoną strzałką to jakiś mocno usztywniany plunge. Nawet przez szybę o północy czasu rumuńskiego widać było, że ma na miskach materiał identyczny jak model Tango Spirit ( Panache Superbra, sezon bodajże AW2009):



Chyba ten wszechobecny, odbierający zdolność logicznego myślenia upał (42 stopnie, jak w piekle!) spowodował, że brafitterska klapka mi się zacięła i nie przepuściłam nawet wilczycy ;)

 

Udanych letnich wypraw i wyjazdów Wam życzę.

Pamiętajcie w każdym miejscu naszego globu, by wybierać odpowiednie  wakacyjne trasy ;)