O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
środa, 26 września 2012

 

Jakiś czas temu pisałam na blogu, że w październiku rusza ogólnopolska kampania Dotykam=Wygrywam.

Październik zbliża się wielkimi krokami, już 1-go różowe "sportusy" marki Panache pojawią się w polskich sklepach.

Zanim jednak te biustonosze zawisną na wieszaczkach, zanim ja oraz tłum innych bra-fitterek zaczniemy zgodnym chórem zachęcać nasze klientki do tego, że naprawdę trzeba i warto co jakiś czas zbadać swój biust - musiałyśmy zostać przeszkolone ( w zasadzie powinnam napisać  "musieliśmy zostać przeszkoleni", ponieważ pośród nas był jeden pan :) z zakresu profilaktyki raka piersi.

Szkolenie odbyło się wczoraj. Aby nie spóźnić się na nie - musiałam przyjechać do Warszawy poprzedniego dnia.

Z dotarciem na miejsce docelowe nie miałam kłopotu, ponieważ organizator szkolenia (czyli firma So Chic!)  pomyślał zapobiegliwie nawet o mapkach dojazdu (w tym komunikacją miejską), za co jestem mu dozgonnie wdzięczna, ponieważ zadanie dotarcia gdziekolwiek w Warszawie poza ulicą Marszałkowską i Alejami Jerozolimskimi  wprawia mnie w zakłopotanie graniczące z popłochem ;) Tak więc, otrzymawszy uprzednio konkretne wskazówki - tuż przed godziną 10.00 pojawiłam się w warszawskim Centrum Onkologii.

Spotkanie prowadziła z ramienia organizatora dyrektor ds. marketingu, pani Izabela Sakutova (jak zwykle, co stwierdziłam, z zawiścią spoglądając na jej filigranową figurę, szykowna i dyskretnie elegancka).

Wykład na temat szeroko pojętej profilaktyki raka piersi ze szczególnym uwzględnieniem metody palpacyjnej jako jednego ze sposobów badania piersi wygłosiła pani Małgorzata Rejent z Centrum Onkologii.

Ona też moderowała krótką część dyskusyjną oraz przeprowadziła najbardziej chyba oczekiwaną część szkolenia - ćwiczenia praktyczne.

Po odbytym szkoleniu każdy sklep otrzymał stosowne zaświadczenie. Moje wisi już na ścianie w salonie, niedługo "wrzucę" je na stronę internetową. Jednak wiem, że wszystkie zaświadczenia świata razem wzięte nie spowodują tego, że Biłgorajanki zaczną nagle same badać swoje piersi.

Będę je więc gorąco namawiać do tego przy każdej nadarzającej się okazji, będę tłumaczyć, demonstrować, na czym takie badanie polega, że nie jest ani czasochłonne, ani skomplikowane, ani bolesne. Najprawdopodobniej w połowie października (który, przypominam, jest miesiącem walki z rakiem piersi) zorganizuję u siebie jakieś spotkanie na ten temat.

Wracając do wczorajszego szkolenia - padło na nim kilka trafnych spostrzeżeń. Między innymi i takie, że kobiety się nie badają, ponieważ po pierwsze - nie potrafią, a po drugie - po prostu boją się, że coś jednak w badanej piersi (jednej czy drugiej) znajdą.

Uważam, że takie samobadanie jest oprócz wyrazu troski o swoje zdrowie wyrazem odpowiedzialności. Nikt nie jest bowiem samotną wyspą, najczęściej żyjemy z kimś lub dla kogoś. Dzięki prostemu badaniu możemy potwierdzić dobry stan swojego zdrowia, ale możemy też wygrać życie, które jest ważne nie tylko dla nas.

Tak więc logo akcji niedługo pojawi się w Noszę Biustonosze, zarówno sklepie netowym jak i stacjonarnym. I powiedziałam sobie, że pozostanie w nim nie tylko w październiku.


 

Na skutek niefortunnych zdarzeń (których początkiem było zatrzaśnięcie przed moim nosem drzwi metra uwożącego w siną dal Kasię z lubelskiego Body, następnie zagadanie się z córką tak, że na moich oczach i niemal za moją aprobatą, odjechał sobie bezpośredni bus do Biłgoraja, potem godzinne oczekiwanie na pociąg do Lublina i na sam koniec 1,5-godzinne oczekiwanie w Lublinie na kolejnego busa) do domu dotarłam o godzinie 23.00, zmęczona, z wymiętym plakatem (mam powiesić go w witrynie, by promował akcję, ale chyba najpierw potraktuję go żelazkiem ;) i z bolącymi nogami (ech, kto rozsądny zakłada na taki "wypad" buty na obcasie, nawet niewysokim?).

Ale czego nie jest w stanie znieść kobieta, która lubi swoją pracę i ma przed sobą jasno wytyczony cel... :)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich "współkursantów" !


środa, 19 września 2012

 

 

Takie jest moje zdanie o biustonoszach Agio - modele fashion na sezon jesień/zima 2012.

"Memorki" (biustonosze zapamiętujące kształt piersi) to moi faworyci. Są wygodne, mają regularny, krągły profil miseczki (nie tną u góry), a przy tym materiały i koronki użyte do ich produkcji są naprawdę niesłychanie przyjemne w dotyku. Powiem (napiszę) tu śmiało - jesteśmy świadkami wprowadzenia nowej, sensorycznej jakości w produktach Agio :)

A czemu piszę w liczbie mnogiej? Ponieważ debiutancki model Smart Memory z kolekcji wiosna/lato 2012 zyskał tyle pozytywnych opinii "nosicielek",  że postanowiono wprowadzić dwa kolejne modele bazujące na jego konstrukcji.

Przedstawiam Wam moich ulubieńców:

Oto DB-9116 - na mój użytek nazwany Pieprzem i Solą (zabraniam  posługiwać się skrótem! ;).


 Ścisły (chociaż koronkowy) obwód. Miseczki, jak to w Agio - odrobinę mniejsze niż standard. Ja przy regularnym, brytyjskim 32E walczę z przemożną chęcią, czy oswoić go sobie w 70F czy jednak poczekać aż przyjdą 75-ki. W związku z niespotykaną miękkością materiału miałam podejrzenie o dodatek wiskozy (tymczasem jest to 51%poliamid, 39%poliester i 10%elastan). Koronka jest również miękka, elastyczna. Miseczki są lekko usztywniane, u dołu wypełnione "inteligentną", reagującą na ciepło ciała pianką (pianka ta dopasowuje się sprytnie do kształtu piersi). Regulatory oraz zaczepy i haftki (co, nie ukrywam, wprawiło mnie niema w zachwyt!) zostały wykonane z (chyba) mosiądzu lub nim pokryte). Małą chmurkę na przejrzystym niebie moich zachwytów stanowi trochę ciasne zapięcie haftek (tj. zapiąć łatwo, ale rozpiąć ciut trudniej). Mam nadzieję, że się to "rozpracuje" i po jakimś czasie w użytkowaniu nie będzie już przeszkadzać.

Do kompletu genialne (nie boję się użyć tego określenia, ponieważ naprawdę tak uważam) majtki. Koronka, z której uszyto nogawki jest równie miękka i elastyczna jak w  biustonoszu. Opina więc łagodnie co trzeba, dopasowuje się jak druga skóra, więc nie odznacza się pod obcisłymi spódnicami czy spodniami:

Rozmiarówka:

65CDEF 70BCDEF 75ABCDE 80BC 85B

Szorty - S, M, L, XL.


Do modelu DB-9113 nie mam za to najmniejszych uwag. Posiada on częściowo koronkowy obwód (do bocznych, pionowych fiszbin, dalej jest pojedyncza dzianina).


Brzegi miseczek  od strony pachy oraz górna i dolna linia obwodu zostały wykończone drobnymi pliskami. Podobne rozwiązanie stosował wcześniej Gossard ( w modelu Squeeze bodajże).

Koronka, którą wykończona jest góra miseczek posiada złote refleksy. Nigdy nie byłam zwolenniczką połączenia złotej nici z koronką, wydawało mi się to zbyt banalne i w złym smaku, jednak w tym przypadku złego słowa nie napiszę. Biustonosz zyskał dzięki temu charakter. Bez "wkładu złota" byłby kolejnym, co prawda udanym, ale ot - dość zwykłym stylistycznie stanikiem.


Wahałam się chwilę jak go nazwać. Złoto Pustyni i Złoty Brzask wydawały mi się pretensjonalnymi nazwami. Przypomniałam sobie wakacje, pewien ciepły, słoneczny weekend i letni, rozgrzany słońcem, złoty piasek. Bingo! - pomyślałam - w jesienne i zimowe dni ten stanik może cieszyć nie tylko niejeden biust ale też i opanowaną przez splin duszę! ;) I w ten sposób bezosobowy  DB-9113 zyskał w Noszę Biustonosze miano Złotego Piasku.

Złoty Piasek ma do kompletu złotopiaskowe figi (z filuternym marszczeniem pomiędzy pośladkami) oraz stringi:

Info o rozmiarówce i składzie materiału:

65CDEF 70BCDEF 75ABCDE 80BCD 85BC

Doły: bikini S, M, L, XL; stringi S, M, L

79% poliamid, 21% spandex

 

Te dwa modele przyjechały do mnie w poniedziałek. Zamówiłam je ostrożnie, po kilka sztuk. Złoty Piasek w 65-kach a Pieprz i Sól w 65-kach i 70-kach (a, bo nigdy nie wiadomo, jak się szwaczce ręka omsknie ;). Będę jednak z pewnością "domawiać", ponieważ oprócz tego, że oba dobrze leżą - są po prostu modne (ponoć taki szary melanż to istny "musiszmieć" w sezonie jesień/zima 2012, jak uświadomiła mnie jedna z klientek oraz październikowy numer "HOT moda & shopping").

Reszta kolekcji jest "tyz pikna", ale nie ukrywam, że moje łaski zaskarbiły sobie akurat te dwa staniki.

A ja jestem stała w uczuciach i będę im wierna.

No, przynajmniej do końca tego sezonu ;)



poniedziałek, 17 września 2012

 

Przedwczoraj odkryłam stronę  o nazwie niemal identycznej, jak jeden z zaprzyjaźnionych ze mną sklepów z szeroką rozmiarówką biustonoszy. Hm... - pomyślałam - co za przypadek!

Przetarłam jednak oczy, gdy kliknęłam w link. Okazało się, że to ni mniej ni więcej a...sklep z bielizną! Na stronie napisane jest:

- W trakcie wizyty w naszym sklepie zapewniamy Państwu PROFESJONALNY DOBÓR BIELIZNY.

 Zadałam sobie trud i poszperałam trochę w necie. Odnoszę wrażenie, że strona jest młoda, ma chyba najwyżej kilka miesięcy.

Wiem, że w Polsce istnieje pewnie kilkaset bieliźnianych salonów o zbieżnych lub bardzo podobnych nazwach. Ale w środowisku sklepów, które upowszechniają bra-fitting "na poważnie" i oferują szeroką rozmiarówkę biustonoszy takie zjawisko, o ile mi wiadomo nie występuje.

Jest przecież tyle możliwości, tyle wariacji słowa BRA... Oprócz niego jest przecież jeszcze nasz swojski stanik (niech żyje Stanikomania!:) vel biustonosz (bardzo podoba mi się nazwa Biustyna). Jest także wiele innych możliwości odróżnienia swojego bizu! Polski język jest przecież tak bogaty (patrz Noszę biustonosze czy Leży jak należy :).

 

Nie chcę być źle zrozumiana, nie jest moim celem tworzenie niezdrowej atmosfery wokół mojego odkrycia czy złej atmosfery wokół tego sklepu. Być może świadczy on usługi o wysokim poziomie i klientki są z niego bardzo zadowolone.

Jednak wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego sięgnięto po nazwę, której ktoś już z powodzeniem używa i która ma w "stanikomaniackim" środowisku dobrą opinię i budzi pozytywne skojarzenia.

 

Chciałabym bardzo, by była to autentyczna niewiedza...


 
1 , 2