O autorze



Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
sobota, 30 października 2010

 

 

Kiedy jakiś czas temu zetknęłam się ze stanikami  KEIA PINK (wtedy jeszcze Ruby Pink), w mojej głowie zaczęły rodzić się różne pytania na temat bielizny tej marki. Pytania te, podejrzewam, rodziły się także w głowach wielu dziewcząt i kobiet, które nosiły i noszą "Keję", chwalą konstrukcje biustonoszy, świetną jakość materiałów i dodatków, a przede wszystkim ciekawy design połączony z komfortem użytkowania.

Otóż moja ciekawość została zaspokojona dzięki uprzejmości Pani Barbary Cabaj, szefującej firmie AB OVO LINGERIE - dystrybutorowi marki KEIA PINK, która podjęła się "misji wywiadowczej", będąc wdzięcznym pośrednikiem pomiędzy mną a Karen Ellis - właścicielką Karen Ellis Intimate Apparel oraz jednocześnie - główną konstruktorką.

Uznałam, że odpowiedzi na nurtujące mnie pytania mogą zainteresować także inne entuzjastki dobrze dopasowanej bielizny, postanowiłam więc nie strzec ich zazdrośnie, a udostępnić je szerszemu kobiecemu forum. Oczywiście padło na bloga, bo gdzież jest na to lepsze miejsce niż tu, w noszobiustonoszowym dzienniku?


Kto ma chęć - może zaparzyć sobie teraz herbatę i wyobrazić, że siedzi naprzeciwko Karen...:)

 

- Czy  dysponuje Pani wiedzą na temat rynku bieliźniarskiego w Polsce? Czy któryś z polskich producentów bielizny zasługuje według Pani na uznanie, a jeśli tak – dlaczego?

- Wiem co nieco na temat  polskich marek produkujących bieliznę . Znam Marki Kris Line i Corin. Wydaje mi się, że obie mają  bardzo charakterystyczny  styl swojej bielizny.


- W jaki sposób bielizna firmowama obecnie Pani nazwiskiem trafiła do naszego kraju i dzięki komu?

- Markę Karen Ellis Intimate Apparel reprezentuje w Polsce firma AB OVO LINGERIE. Poznaliśmy się na Paris Salon de International Lingerie ( najważniejsze targi bieliźniarskie w Europie ) w Styczniu 2009, wtedy właśnie moja marka prezentowała się tam zresztą po raz pierwszy. Kolekcja  została bardzo dobrze przyjęta w Polsce, zaś my jesteśmy zadowoleni z naszej współpracy z  firmą AB OVO LINGERIE i mamy nadzieję, że ona z nami też.


- Czy swoje kolekcje projektuje Pani samodzielnie, czy ma Pani do dyspozycji jakiś zespół?

- Nieustanie pracujemy nad nowymi konstrukcjami  i wzorami,  teraz np. zaczynamy pracę nad  kolekcją Wiosna –Lato 2012. Projektowaniem zajmuje się ja wraz z młodszym projektantem.

- Gdzie odbywa się proces produkcyjny? Kto jest za niego odpowiedzialny?

- Proces produkcyjny odbywa się w Chinach. Ten kraj ma ogromne doświadczenie w tej branży a ich specjaliści posiadają szeroką wiedzę na temat szycia biustonoszy. Wszystkie wielkie marki tam produkują. W ciągu roku jestem w Chinach kilkakrotnie, wtedy też spotykam się z dostawcami, sprawdzam produkcję i rozmawiam na temat nowych linii.


- Czy Keia Pink tworzy nowe kolekcje obserwując światowe trendy, korzystając z trend-booków, czy są to Pani autorskie,  zupełnie odrębne i autonomiczne kolekcje?

- Kolekcje są połączeniem naszych, autorskich pomysłów  i obserwacji światowych trendów. Regularnie uczestniczymy też w różnego rodzaju światowych targach dotyczących tkanin i haftów.

 

- Czy nowe modele biustonoszy są testowane? Jeśli tak – jak to wygląda?

- Tak. Mamy zespół, na którym testujemy, jak leżą nasze biustonosze, ale też sprawdzamy jak dany biustonosz zachowuje się po wielokrotnym praniu. Dzięki temu mamy pewność, że nasze biustonosze leżą odpowiednio i spełniają swoją rolę nie tylko podczas przymiarek, ale także w trakcie użytkowania i konserwacji.


- Co skłoniło Panią do podjęcia decyzji o produkowaniu szerszej rozmiarówki, do miseczki J od kolekcji wiosenno-letniej 2011? Polki bardzo ucieszyły się na tę wieść :) Czy można spodziewać się w przyszłości dalszego poszerzania rozmiarówki?

- Zdecydowaliśmy się na rozszerzenie  rozmiarówki do J w odpowiedzi na liczne  prośby naszych Klientów. Zaczęliśmy również prace nad miseczką K, która pojawi się w niedalekiej przyszłości.

 

- Co sądzi Pani o Polkach i o ich bieliźnianym guście? Czy są w tej dziedzinie odważniejsze od Brytyjek, czy jednak są bardziej zachowawcze?

- Polskie kobiety wydają się być dużo odważniejsze, śmielsze niż Brytyjki, co jako projektantka uważam za bardzo ożywiające i pozytywne!

 

- Kiedy możemy spodziewać się stanika o konstrukcji nieodżałowanej, lekko usztywnianej  Fifi? Mniej biuściastym Polkom  bardzo przypadł do gustu i do biustu ten model :)

- W kolekcji wiosna/lato 2011 wprowadziliśmy model Summer, który jest bardzo podobny konstrukcyjnie do Fifi, ale za to utrzymany jest w bardziej młodzieżowej stylistyce.

 

- Czy rozważała Pani szycie, choć  raz na jakiś czas, krótkich serii staników w obwodach  28 lub 30, w miseczkach poniżej D?

- Tak, mamy zapytanie o rozmiary 28 i 30 w mniejszych miseczkach od Klientów z wielu krajów. Jest to temat, który rozważamy na przyszłość.

 

- Super! Myślę, że to kolejna miła wiadomość dla nas - wielbicielek marki KEIA PINK! Dziękuję za miłą pogawędkę i pędzę podzielić się dobrymi wieściami!

 

 

P.S.

 

Temat notki jest małym kłamstwem ;)

Nigdy bowiem nie byłam w UK, a co za tym idzie - nie miałam przyjemności (niestety!) pić herbatki z Karen Ellis. Karen była jednak tak uprzejma, że przychyliła się do mojej prośby i  poświęciła czas na udzielenie pisemnych odpowiedzi na moje pytania.

 

Ale od czego jest wyobraźnia :), prawda?

 

 

Dziękuję Pani Barbarze Cabaj i firmie AB OVO LINGERIE za życzliwość oraz daleko idącą pomoc w parzeniu tej herbatki :))


 

 

 

 

 

piątek, 29 października 2010

 

Ponoć na tle Europy i świata jesteśmy narodem świętującym ze sporą częstotliwością. Święta świętami, ale niejednokrotnie dzięki nim (przez nie?) dochodzimy do sytuacji, kiedy musimy się mocno zmobilizować, by powrócić do "normalnego" systemu pracy. Ale jak już się zabierzemy do roboty, to ohohoho! Nawet zima nam nie przeszkodzi. Szczególnie w remontach dróg (odniosłam wczoraj wrażenie, że drogowcy ze wszystkich ZRD-ów obudzili się ze snu jesiennego i w przedzimowej panice łatają wszelkie możliwe dziury w jezdniach; oby się wyrobili do wiosny ;).

Rzeczywistość obrazuje choćby ten krótki mail, który dostałam od jednej z hurtowni
i podczas lektury którego, nie ukrywam, uśmiałam się trochę:

 

Szanowni Państwo,

Proszę o zapoznanie się z harmonogramem wysyłek (...) w najbliższych dniach.

Z uwagi na remont drogi przy magazynie i przerwy w dostawie prądu, wysyłka towaru w tym tygodniu nie odbędzie się w środę 27.10. ani w piątek 29.10., lecz w czwartek 28.10.

W kolejnym tygodniu, ze względu na Święto Zmarłych, wysyłka przewidywana jest na wtorek 2.11. oraz czwartek 4.11.

W tygodniu następnym, wysyłkę planujemy na poniedziałek 8.11. oraz środę 10.11.; ze względu na Święto Niepodległości 11.11. nie będzie wysyłki w dniu kolejnym czyli w piątek 12.11.

Od kolejnych tygodni wysyłka będzie już tradycyjnie w poniedziałki, środy oraz piątki, aż do momentu wprowadzenia systemu codziennej wysyłki, o czym będziemy informować.

 

 


poniedziałek, 25 października 2010

Jak w średniowieczu dla Świętej Inkwizycji próba wody lub ognia była decydującą o niewinności podejrzanej o niecne czyny czarownicy, tak dziś, w XXI wieku – test  bluzkowy waży częstokroć na stanikomaniackiej decyzji – zostawić, czy odesłać?

Postanowiłam więc ułatwić klientkom proces decyzyjny i umieścić przy jednym ze staników fotki modelki w t-shircie.

Do sesji przygotowałyśmy się profesjonalnie – miałyśmy ze sobą dobre humory po dobrze przespanej nocy i smacznej kawie, a od rana świeciło ładnie słońce.  Dopasowałyśmy odpowiedni stanik i dalejże! – do fot!

Wszystko zmierzało ku szczęśliwemu końcowi, kiedy okazało się, że…w związku z tym, że modelka wytaszczyła była z domu wszystkie swoje dopasowane t-shirty i topy w rozmiarze S, nie miałyśmy po prostu w co ją ubrać, na tego pechowego staniorka.

Niestety, takie życie, teraz modelka jest tu raczej gościem i tak będzie do czerwca...

Cóż było robić, fotograf przyniósł najwęższą letnią bluzkę, jaka zalegała na jego półce.

Niestety, nie chciała ona z nami współpracować, nie opinała ładnie, marszczyła się złośliwie, a profil przekłamywała bardzo perfidnie.

Próbowałyśmy sobie z tym radzić w najbardziej skuteczny sposób, jaki przyszedł nam do głowy. Niestety i to nie pozwoliło nam dokończyć sesji.  Przez resztę czasu  tarzałyśmy się wespół  po podłodze, wydając  dziwne, gulgotliwo-śmiechopodobne dźwięki oraz okrzyki „Na stos z nią! Na stos! Dodać jej jeszcze ze dwa klipsy, niech cierpi, nieszczęsna!”.


 
1 , 2 , 3