O autorze








zBLOGowani.pl
środa, 25 kwietnia 2018

Obszerną relację z tej, jakże potrzebnej w Polsce, największej imprezy polskiej branży bieliźniarskiej - przeczytacie na niezawodnej Stanikomanii. Kasica szczodrze dzieli się tam nie tylko zdjęciami (a jest ich dużo! i fajne!), ale też swoimi spostrzeżeniami. Sporo zdjęć wrzuciły też Miski Dwie oraz, na swoim facebookowym fanpage'u - miesięcznik Modna Bielizna.

Ja postanowiłam na imprezę spojrzeć od strony sklepu z bielizną. 

 

Otóż V Salon Bielizny był wydarzeniem zakrojonym na szeroką skalę. Miał na celu integrację branży bieliźnianej. Oprócz pokazu głównego uczestnicy imprezy mogli wysłuchać prelekcji na temat magazynu sklepu, relacji z klientem, anatomii piersi czy stylizacji biustu.

Zatem do rzeczy.

Moje pierwsze wrażenie:

- Na teren targów mógł wejść każdy. 

Zameldowałam się co prawda przy wejściu i otrzymałam agendę spotkania zawieszoną na smyczy, ale służyła mi ona raczej jako pomoc i nie pełniła roli identyfikatora. Nie zauważyłam też ochrony. Mam jednak nadzieję, że była  ona jednak obecna i liczna, a ja - totalny ignorant w materii zarządzania bezpieczeństwem czepiam się i po prostu nie potrafię ocenić (i docenić) jej dyskrecji.

Drugie wrażenie:

- Część wystawców miała lepsze, a część - gorsze "miejscówki". W związku z tym stoiska znajdujące się na dole i przy głównych ciągach komunikacyjnych były oblegane tłumnie. Te na piętrze, w bocznych alejkach czy na ich końcu nie cieszyły się już tak ogromnym zainteresowaniem. Z doświadczenia udziału w imprezach masowych wiem jednak, że, co by nie robili - organizatorzy nie są w stanie zadowolić wszystkich wystawców. Ciekawe, jakie wskazania w każdym stoisku pokazałyby tradycyjne metody stosowane w sklepach do pomiaru ruchu klientów i do jakich wniosków potargowych by prowadziły. Takie badania i wnioski potargowe mogłyby być wielce przydatne w przyszłości :).

 

Trzecie wrażenie:

- Relacje targowe mogę przełożyć wprost na relacje sklepowe. Jeśli wchodzę i grzecznie się witam - oczekuję uprzejmej odpowiedzi gospodarza. Choćby zdawkowej. Zarówno zbytnia nachalność od progu jak i totalna, długotrwała ignorancja wystawcy, który akurat w tej chwili nie jest niczym zajęty - nie skłaniają odwiedzającego stoisko do podjęcia dialogu, a co za tym idzie - zainteresowania oferowanymi produktami. Tak jak w sklepie, tak i na targach - kupujemy człowieka i od człowieka. Pracę domową z kontaktu z klientem odrobiła większa część firm. Węszę dobre szkolenia i umiejętne rozwijanie kompetencji miękkich ;). A może ci ludzie po prostu urodzili się do sprzedaży :D ?

 

Czwarte wrażenie:

- Prelekcje. Stanowczo brakowało tych z gatunku inspirujących. Być może taka była prelekcja Pani Izy Sakutowej o lingerie stylingu, ale niestety - zabałaganiłam i nie dotarłam :(. W każdym razie odniosłam wrażenie, że w tym roku prelekcjom przyświecała idea instrukcyjna. Mój wewnętrzny głos w trakcie tych prezentacji podszeptywał mi jednak co i rusz - a dlaczego? właśnie, że niekoniecznie! a może jednak..? . Obserwując reakcje słuchaczy i rozmawiając później z niektórymi wiem,  że nie tylko ja miałam takie przemyślenia. Uważam więc, że świetnym pomysłem byłoby rozbudowanie formy kontaktu z uczestnikami targów (może tematyczny panel dyskusyjny pod okiem doświadczonego moderatora?).

 

Piąte wrażenie:

- Mało czasu. Na wszystko, kruca, mało czasu!  Świadomie zrezygnowałam z pokazu. Założyłam, że i tak organizatorzy postarają się jak zwykle o profesjonalną relację zdjęciowo-filmową z tegoż. I nie zawiodłam się. Krążyłam więc pośród stoisk i zbierałam informacje. W związku z tym zrobiłam skandalicznie mało zdjęć. Ale za to poznałam kilka świetnych osób, które pracowały na stoiskach producentów/dystrybutorów. Od nich wyciągnęłam sporo tego, co najcenniejsze i czego sklepy często nie dowiedzą się od hurtowni czy nawet od handlowca, czyli sporo informacji :).

Kilku zaplanowanych stoisk nie zdążyłam mimo wszystko odwiedzić. Postaram się od nich zacząć kolejną, jesienną edycję Salonu.

 

Szóste wrażenie:

- Ciałopozytywność górą! Brafitting - owszem, był obecny. Jego duch unosił się ponad stoiskami, gdzie rozmawiano o konstrukcjach, materiałach itd. Zauważyłam jednak fajną rzecz - producenci zaczynają wchodzić w dialog z modelkami czy zachodzącymi na ich stoiska osobami o budowie dalekiej od wybiegowych standardów. Żeby była jasność - nie chodzi mi o dialog sam w sobie, ale o dialog o konkretnych potrzebach pod kątem określonej grupy rozmiarowej czy sylwetkowej. Szczególnie ucieszyła mnie obecność na Targach Uli z bloga Galantalala, która jest przedstawicielką dziewczyn o większych obwodach i mniejszych miskach. Ula ma fajne, bardzo otwarte podejście do ludzi i jestem, pewna, że gdziekolwiek się pojawiła - zadawała zmuszające producentów do myślenia (i, mam nadzieję - w przyszłości do działania) pytania. Przy okazji nadmienię, że Ula jest jedną z najbardziej inspirujących mnie ostatnio blogerek. Pozmieniała w głowom setkom (jak nie tysiącom) dziewczyn. Udowodniła, że można żyć z pasją, robić to, co się kocha i nie musieć za to nikogo przepraszać. Bo dlaczego miałaby przepraszać, hm? 

 

Siódme wrażenie:

- Biforek to jest to! Dzień wcześniej (a właściwie - wieczór wcześniej) prosto z dworca dojechałam na spotkanie zorganizowane przez Kasię Kulpę (Stanikomania!) i właśnie wspomnianą wyżej Ulę Chowaniec. Uczestniczki spotkania, prócz wymiany doświadczeń ciałopozytywnych i stanikowych opowiadały też ze swobodą o tym, czego nie lubią w sklepach z bielizną. Jak się domyślacie - było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie. 

 

Ósme wrażenie:

- Nie lubię mieszkać na końcu świata. Dojazd do Łodzi mam marny i albo jadę dzień wcześniej, by wypocząć i jako-tako ogarniać w dniu targowym rzeczywistość, albo ruszam skoro świt świtów, słaniam się pomiędzy stoiskami i nie rozumiem, co się do mnie mówi. Wybrałam opcję pierwszą, bardziej czasochłonną, ale po prostu jedyną w moim przypadku sensowną. Wyjechałam z Biłgoraja o 10.35 w piątek 06.04.2018 a wróciłam...w niedzielę 08.04.2018 o 17.30.

Tak czasem trzeba. Nie żałuję.

 

Oczywiście, jeśli biłgorajski PKS mnie nie zawiedzie - na kolejną edycję targów pewnie znów się wybiorę. Nie ukrywam, że lubię tę swoją robotę :-)) !

 

 

 

 #targibielizny #salonbielizny2018 #noszebiustonosze #biłgoraj

sobota, 24 marca 2018

Pierwszy raz biorę udział w Share Week. Genialna w swojej prostocie inicjatywa Andrzeja Tucholskiego - to blogerzy polecają innych blogerów. Zasady opisał tak jasno i sugestywnie (  --->tutaj  ) że aż sama się wzruszyłam. Racja - my, blogerzy jesteśmy dziwni ;).

Cieszę się, że od ponad 8 lat należę do tego świata.

A jeszcze bardziej się cieszę, że należą do niego:

STANIKOMANIA

sta_1 

Co ja się będę rozpisywać. #wszechmaniastanika #magiastanika #stanikintheair ;). Megablog o bieliźnie. Ciałopozytywność pełną gębą i pełnym (nomen omen) biustem. Takt. Klasa. Swoisty, niepospolity sznyt. Odwaga bycia sobą. Ujmująca osobowość. Kasia to mega  laska, często zaczynam z nią dzień. Kawy może nie być. Stanikomania być musi. 

GALANTALALA

                                            

Może i gruba, ale (choć czytam ją dopiero od kilku miesięcy) zwróciłam na jej tuszę uwagę niedawno, bo 

napisała o tym wprost w którejś notce. Osobowość nie ma przecież tuszy. Świetna tancerka 

(wiem, o czym piszę, w końcu jakieś-tam uprawnienia choreograficzne mam).

Chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że dla niektórych dziewczyn jest objawieniem.

Zamiast zaszyć się w czwarty kąt (no, bo przecież gruba!) - ona ma czelność (!) bezczelnie cieszyć się życiem. I mieć POGLĄDY!  I jeszcze o tym opowiadać. PUBLICZNIE. No, doprawdy, szczyt wszystkiego! Uwielbiam.

 

MISTERWINTYDŻ

mister_1

Nie znasz Michała Kędziory - nie idę z Tobą do łóżka ;) ! Najlepszy znany mi męski polski bloger modowy. Jeśli potrzebujecie rzetelnej wykładni męskiego stylu - ten gość Was nie zawiedzie. Uświadomi różnicę pomiędzy brustaszą a butonierką oraz, że poszetka to nie jest rodzaj etui na okulary ;).  Ostatnio zrobiłam mały egzamin " z Kędziory" pani w jednym z męskich butików. Zdała. Bo znała :).

 

Szkoda, że można nominować tylko trzy blogi. Sądzę, że Autorzy wymienionych powyżej nawet nie podejrzewają, jak bliskie mamy relacje i ile czasu spędzam razem z nimi.

No i niech tak zostanie  ;)

 

 

 

 

Buź

- R.

 

 

 

#shareweek2018 #blogerzy #blogowanie #stanikomania #galantalala #mrvintage #czytambolubię

poniedziałek, 12 marca 2018

Jeśli potrzebujecie biustonosza, który nie odznacza się pod bluzką, a jednocześnie nadaje biustowi okrągły kształt i konkretnie zbiera go do dekoltu - zainteresujcie się Casey.


Casey została popełniona przez amerykańską markę Parfait. Jest to nadzwyczaj sprytny produkt. Określeniem "sprytny" obdarzam staniki, które łączą w sobie co najmniej dwie, lub kilka praktycznych cech. A cechy te, jak zapewne wiecie -  w świecie biustonoszy łączone są w większej ilości stosunkowo rzadko. Na przykład nieczęsto biustonosz typu plunge (czyli taki przeznaczony dla piersi, które pragną ekspozycji w V-dekoltach) nadaje im niemal regularnie okrągły kształt. I odwrotnie - jeśli już stanik "daje kulki", to do dekoltu zbiera średniawo. Tymczasem Casey jest przykładem na to, że da się połączyć: gładką miskę, "kulkę" oraz zebranie piersi w dekolcie. 

Dość często plandże (lubię spolszczenia) wyglądają "kanciasto", szczególnie, gdy nosicielka patrzy na swój biust z góry. I wtedy w przymierzalni zaczyna się zaczyna się marudzenie ;).

Trzeba czasem wielu poszukiwań, by trafić na swojego plandża. Niezawodną metodą jest oczywiście mierzenie, mierzenie i jeszcze raz MIERZENIE. Jeśli już trafimy na odpowiedni podkrój pod pachą, odpowiednią fiszbinę, sprofilowaną "pod siebie" miskę i wygodny obwód - schylmy się w tym biustonoszu, pomachajmy rękami, a nawet podskoczmy sobie parę razy. Jeśli po powrocie do pozycji wyjściowej nasz biust będzie prezentował się tak:

Zdjęcie #wolneodretuszu naturalnie!

 

to wszystko będziemy miały pod kontrolą :).

Casey, jak widziałyście, poraziła sobie z wygibasami dzielnie.

 

Dodam przy okazji, że pani modelka nie toleruje wysokich mostków, a jednocześnie często nosi elastyczne bluzki blisko ciała lub jasne koszule.

Jakość biustonosza jest bez zarzutu. Produkt w pełni zasługuje na cenę 159zł, która nie jest niska, ale w porównaniu do niejednej zagranicznej produkcji nie jest też obłędnie wysoka. Z pewnością nie będą to dla Was pieniądze wyrzucone w błoto.

Rozmiarówkę określiłabym mianem realnej (czyli producent zdaje sobie sprawę z potencjału biustonosza w określonym zakresie rozmiarowym):

30UK-44UK D, DD, E, F, FF, G

34UK-44UK C

 

Wspomnę jeszcze, że w kolekcji bazowej dostępne są, obok nudnej ;), czarnej, niebieskiej oraz koloru wina także o wiele ciekawsze wersje tego stanika, takie jak Black Rose Print:

czy Summer Print:


Zachęcam Was więc do zawarcia bliższej znajomości z Casey. Myślę, że ma szansę przeobrazić się ona w cieplejszą relację, a może nawet...przyjaźń?

 

13.03.2018

P.S.

Właśnie w "stacjonarce" Noszę Biustonosze dobiegają końca Dni z Markami Parfait, Audelle i Charnos. Casey została ich  niekwestionowaną liderką sprzedażową. Kobiety doceniły jej walory, których w zasadzie...nie widać. Jedna pani powiedziała nawet, że to taki "biustonosz-niewidka". Nie miała pojęcia, jak wielką frajdę sprawiła mi tym określeniem :D!

 

 

#dopasujstanik #brafitting #wolneodretuszu #tshirtbra #plunge #parfaitlingerie #brafitterka #zdrowybiust #biłgoraj #noszebiustonosze