O autorze
Instagram

Sklep Internetowy NoszeBiustonosze.pl





RSS
piątek, 11 listopada 2016

Prototypy mogłam oglądać już w listopadzie 2015, jednak na produkt finalny Kris Line kazał czekać dłuuugo. Z zapowiadanego czerwca 2016 zrobił się listopad.

"Cóż, pewnie dopracowują, dopieszczają"-myślałam. A im częściej natrafiałam na zdjęcia katalogowe czy "nabiustne" modeli pokazowych w sieci - tym większa była moja niecierpliwość.

Nie miałam złudzeń, że jakość krisowego sportowca będzie inna niż jakość produktu Panache Sport, który, jak zapewne same przyznacie - był prawdopodobnie jego inspiracją. W końcu, jeśli produkt jest tańszy o ok 100zł - nie oczekujmy, że zostaną dołączone do niego certyfikaty ze znakiem jakości Q (choć w zasadzie - czemu nie?) ;).

Większe moje nadzieje budziła konstrukcja, bo w końcu Polak potrafi, jeśli tylko chce, prawda? A w tym przypadku nie miałam zbyt wielu zastrzeżeń - biustonosz bardzo dobrze (może nawet aż za dobrze) zbierał z boków, fiszbiny przylegały idealnie i nie były ani za niskie, ani za wysokie. Kształt był do zaakceptowania, wygoda też.

Mierząc model próbny usłyszałam, że zauważone przeze mnie mankamenty jak nieprzekonująco trzymające na szwach nici czy dłuuugie ramiączka zostaną na mur-beton poprawione. Bo małomiskowość wielkodusznie z góry mu wybaczyłam, mając w perspektywie pracowanie na całej rozmiarówce. Zaufanie to podstawa wzajemnej współpracy a w końcu marce zależy na tym, by nowy produkt wypuścić na rynek z przytupem i z dobrą opinią. Zamówiłam. Co prawda bardzo asekuracyjnie, bo w obwodzie 75 do miski HH, 70 do GG i 65 do H, ale - zamówiłam.

Nie będę się długo rozpisywać. Nie chciałabym bowiem ani popaść w hurraoptymizm ani wypracować stanikowi złej sławy. Odnoszę jednak wrażenie, że, o ile nici na szwach trzymają mocno, ramiączka mimo wszystko mogłyby JEDNAK być krótsze. Ale co ja tam będę marudzić - w tym momencie mam co podać paniom, które patrząc na inne "sportowce" mówią "co? 250zł za sportowy biustonosz? Pani chyba żartuje?" :). Tańsza alternatywa nie znaczy przecież w każdym przypadku - gorsza. Uważam, że każdy towar ma swojego klienta a ja jestem jedynie skromną "dopasowywaczką", której absolutnie nie wypada w portfel klientkom zaglądać ;) .

Poza tym myślę, że rynek szybko zweryfikuje produkt i niezaleznie od tego - jakie jest zdanie materiałoznawców czy branżystów - udzieli nam precyzyjnej odpowiedzi na temat tego biustonosza w przeciągu najbliższych 8-10 miesięcy.

Ja pokładam w nim spore nadzieje. Kris Line to marka z tradycjami i bardzo dużymi zasługami dla polskiego brafittingu. Wierzę, że (jednak po drobnych poprawkach) krisowy "sportowiec" ma szanse zostać stałym elementem oferty tej marki. 

Poniżej Cindy w rozmiarze 75HH i ze spiętymi z tyłu ramiączkami:

Biustonosz sportowy CINDY marki Kris Line

Profil wypracowuje zaś taki:

Zapraszam Was do dzieleniem się swoimi uwagami na temat krisowego produktu, jesli gdzieś się z nim już spotkałyście. I jeśli naprawdę wszystkim nam zależy (a zakładam, że zależy) na tym, by hasło "Dobre, bo polskie" nie było jedynie marketingowym chwytem - róbmy to z obiektywną życzliwością. Jeśli biustonosz zasługuje na pochwały - chwalmy, jeśli potrzebuje poprawek - śmiało je sugerujmy. W końcu najbardziej cenimy sobie te firmy, które z uwagą słuchają swoich klientek i z ich postulatów oraz uwag wyciągają wnioski.

Obiecuję, że wszyściuteńkie Wasze komentarze przekażę Producentowi. 

Podaję też rozmiarówkę modelu Cindy:

 65 A-S

70 A-P

75 A-N

80 A-L

85 A-J

90 A-H

95 A-F

100 A-D

105 A-B

A jeśli ktoraś z Was przejeżdżałaby przez Biłgoraj i jest ciekawa polskiej myśli konstrukcyjnej w dziedzinie biustonoszy sportowych- niech wpada koniecznie do mnie na przymiarki :) !

14:26, renulec
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 października 2016

Ta notka będzie trochę inna. Mam nadzieję, że, Droga Czytelniczko, wybaczysz mi to chwilowe przejście na "Ty". Uważam, że łatwiej będzie nam wspólnie ogarnąć temat. A temat jest dość niepopularny, niestety...

Październik - miesiącem walki z rakiem piersi! Internety oraz wszelkie inne media krzyczą o tym nie od dziś, więc zapewne o profilaktyce tej choroby nieraz słyszałaś.

A jeśli chodzi o konkrety? Co TY konkretnie wiesz o profilaktyce? Czy ogranicza Cię w zapoznaniu się z tematem brak wiarygodnych źródeł wiedzy, Twój wewnętrzny opór, czy może coś innego?

Skąd pochodzisz? Z dużej aglomeracji czy z małej miejscowości?

Jakiego rodzaju październikowe, pro-zdrowotne wydarzenia organizowane są w miejscu Twojego zamieszkania?

Może będziesz chciała wypowiedzieć się w komentarzu, do czego gorąco Cię zachęcam. Najpierw jednak napiszę (bo muszę, bo skoro tu zaglądasz, to wiesz, że inaczej się uduszę ;) jak to wygląda w 28-tysięcznym Biłgoraju na lubelszczyźnie.

Nie mam możliwości rozglądać się po witrynach innych sklepów, ale sądząc z reakcji przechodniów - moje różowe "dzieło"  nawiązujące wprost do profilaktyki raka piersi chyba należy w naszym mieście do visual-merchandisingowej rzadkości (w końcu to taki "niesprzedażowy" temat, nes pa?):

 

Do akcji profilaktycznej zaangażowałam też pobliskie sklepy. Wiem już z wywiadu środowiskowego, że klienci często pytają moich sąsiadów, co oznaczają różowe dłonie z namalowaną różową wstążeczką. Więc panie/panowie obsługujący w danym przybytku odpowiadają zgodnie z prawdą - październik miesiącem walki z rakiem piersi jest, należy się badać, proszę badać lub przypomnieć o tym partnerce/matce/sąsiadce! Moje klientki na szczęście nie pytają. Wiedzą :)

 

W ubiegłym tygodniu wzięłam udział w dwóch eventach zorganizowanych w celu popularyzowania profilaktyki raka piersi u kobiet.

Pierwsze wydarzenie przyciągnęło do Biłgorajskiego Centrum Kultury, które z tej okazji zaświeciło różowymi światłami - aż 240 pań! Cała impreza trwała ok. 5 godzin i obejmowała między innymi tour po stoiskach zaprzyjaźnionych właścicielek lokalnych biznesów. Były więc naturalnie kosmetyki, biżuteria, odzież oraz, naturalnie - świetne książki. Przy okazji rok działalności swojej firmy - Studia Figura, świętowała jedna z Biłgorajanek, będąca "motorkiem" całego przedsięwzięcia.

Nie mogło zabraknąć tam Noszę Biustonosze z różowowłosą panią od staników ;) :

Pani doktor neurolog z biłgorajskiego szpitala swoim wystąpieniem zmotywowała zapewne wiele z uczestniczek do wykonania badań profilaktycznych. W skupieniu i z pełną powagą apelowała o to, by traktować swojego lekarza jak partnera a nie jak osobę, która stoi po drugiej strony barykady. "Nie bójcie się nas! Nie bójcie się mówić o swoich obawach! Przecież nikt inny nie zna tak dobrze ciała kobiety jak ona sama!" - mówiła. O swojej walce z chorobą opowiadała też nam jedna z uczestniczek wydarzenia. Pomimo poważnych tematów jakie były poruszane - po obejrzeniu kolejnych perypetii niejakiej Bridget J. rozchodziłyśmy się do domu z usmiechem i w poczuciu dobrze spożytkowanego czasu.

A wczoraj mój dentysta mówi do mnie - widziałem panią w necie. Stała pani przy swoim stanowisku pracy. Bo to komercyjna impreza była, prawda?

Miałam chęć mu po prostu "stuknąć". Ale to naprawdę inteligentny facet, więc się powstrzymałam. Jednak...czy NIKOMU naprawdę nie przychodzi do głowy nic innego, tylko komercja? Czy coś takiego jak odpowiedzialność społeczna stanowi w tym świecie jeszcze jakąś realną wartość? Przecież zarówno ja, jak szereg innych dziewczyn, które z racji posiadanych kwalifikacji były tam obecne - poświęciłyśmy na ten event swój prywatny czas!

Więc się nie dziw, proszę, że o mały włos, a nasze społeczeństwo mogłoby rzewnymi łzami opłakiwać chlubę biłgorajskiej stomatologii.

Ale, skubany, po walce z moim dziąsłem wciąż uzbrojony był jeszcze w lancet ;)

Poza tym co jak co - to jest profesjonalista w swoim fachu, jak go uszkodzę, kto mnie będzie leczył i od kogo będę pobierać życiowe nauki ;) ? - pomyślałam.

Drugi event ("Zbadaj się i wygraj z rakiem")  został zorganizowany przez Fundusz Zdrowia działający przy Fundacji Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej. Prelegenci-lekarze praktycy  zajmująco opowiadali o zagrożeniach i przedstawiali uczestniczkom wydarzenia bogaty wachlarz badań profilaktycznych. Ja, z uwagi na bezpośredni związek z wykonywanym zawodem - pochłonęłam z największą uwagą wykład Wojciecha Prażmo - chirurga onkologa. Pan doktor to osoba z wieloletnim doświadczeniem a przy tym - cechująca się nienaganną kulturą osobistą, niezbędną moim zdaniem w tym zawodzie. Jego uwagi dotyczące na przykład sposobu palpacyjnego badania piersi czy wyboru mammografu były dla mnie bardzo cenne, będę się z pewnością do nich stosować w mojej pracy z kobietami.

Lekarz bardzo dokładnie omówił też metodologię postępowania w przypadku diagnostyki zmian w piersi. 

Dzięki Lubelskim Amazonkom uczestniczki miały okazję w praktyce zastosować nabytą wiedzę:

Nie zabrakło też marki Amoena, dedykowanej kobietom po operacji piersi:

Z moich obserwacji wynika, że o wiele więcej pań przybyło na pierwszy event. Nie wnikam, jaka była tego przyczyna. Niemniej naprawdę ubolewam nad faktem, że tym 240 kobietom z poprzedniego wydarzenia nie było dane posłuchać także wykładu pana chirurga onkologa :(

Jaki to byłby potencjał! Wyobrażasz sobie?

Mam nieodparte wrażenie, że mieszkam w mieście, w którym funkcjonują dwa różne, niezależne od siebie światy. Nie będę kategoryzować, który event był "lepszy" a który "gorszy". Bo przecież nie chodzi o sposób, a o skutek, a ten był celem nadrzędnym, prawda?

A jak temat profilaktyki raka piersi przybliżany jest kobietom w Twoim (nie) wielkim mieście?

 

 

14:27, renulec
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 września 2016

Sylwia Błach - młoda Polka - ambasadorką kampanii Modelled By Role Models!

 

Po prostu czad, po prostu - kosmos! 

 

Czytając w necie informacje o niej zadałam sobie pytanie, czy naprawdę jeździ na wózku skoro wykazuje klasyczne objawy społecznego ADHD ;).  Bo jest jedną z organizatorek wyborów Miss Na Wózku, pracuje w fundacji, angażuje się w wydarzenia typu Perkon. Do tego praca zawodowa, studia, dwa blogi,  ileśtam różnej maści akcji. I to wszystko robi ta jedna, drobna osóbka z Witkowa?

--->REPORTAŻ O SYLWII OBEJRZYSZ KLIKAJĄC W TEN LINK

Najlepiej podsumowała to ona sama na swoim profilu na portalu Facebook:

"Taki charakter, mogłabym powiedzieć i utonąć w ramionach marazmu. "Tak już masz, Sylwia, nie przejmuj się" - powiedzieć sobie i zostać burrito."

Ale - nie!

Sylwia jest rówieśniczką mojego potomstwa, stąd więc może bierze się mój absolutnie bezkrytyczny podziw dla niej, moja niezłomna wiara w to, że ta dziewczyna sięgnie gwiazd za każdym razem, jeśli tylko czegokolwiek odrobinę "zachce". Może jej wirtualnie matkuję. Może. Ale wiele naszych życiowych decyzji to intuicyjne wybory. A moja intuicja mówi, że Vampirek (pseudo artystyczne Sylwii to VamppiV) jest niesamowicie kreatywny a przy tym konsekwentny. 

Jej blogi znajdziecie tutaj:

ROZKOSZE UMYSŁU

VAMPPIV

To na cześć Sylwii w mojej witrynie (gdybyście chciały zagłosować na nią w konkursie witrynowym tu znajduje się odpowiedni ---> KLIK NA FEJSBUCZKA ) króluje we wrześniu spirala Frasera, która jest książkowym niemal przykładem złudzenia optycznego. Myślę, że niektórzy ludzie patrząc na Sylwię widzą jedynie zwykłą dziewczynę na wózku. A ta jej "zwykłość" to przecież złudzenie, teraz dobrze o tym wiecie. Osobowością i energią mogłaby obdarzyć co najmniej kilka dziewczyn ;)

Lewitujące i kręcące się wokół własnej osi sześciany to symbol Nowego Wymiaru. Tego wymiaru nie trzeba odkrywać, bo każda z nas go ma. Składają się na niego przede wszystkim samoakceptacja, samorealizacja, dystans do siebie, tolerancja, empatia. Te wszystkie cechy posiada nasza Ambasadorka. Inspirująca postać z krwi i kości, która przywróciła moją wiarę w to, że świat nie zwariował w pędzie za tym, co przerysowane, prowokacyjnie wypięte,  krzykliwe, silikonowe.

Dziękuję, Sylwia!

#myrolemodel #nowywymiarpiekna #lovepanache #brafitting #noszebiustonosze