O autorze








zBLOGowani.pl
piątek, 09 lutego 2018

Dzisiaj, kiedy my - bardziej dociekliwi "nosiciele" bielizny chcielibyśmy wiedzieć KTO tak naprawdę stoi za wyrobem finalnym (szczególnie tym nietanim) - informacje, które zawiera kod kreskowy bywają czasem intrygujące.

Zadałam sobie trud i zgłębiłam temat. Wynikiem mojego prywatnego śledztwa dzielę się tradycyjnie - z Wami. 

Każdy biustonosz, który wisi na wieszaku w sklepie ma dołączoną doń papierową metkę. Oprócz składu materiałowego, oznaczenia producenta, rozmiaru itd umieszczony jest na niej kod kreskowy. Kod kreskowy jest graficznym zapisem jasnych i ciemnych kresek. Pod tym kodem znajduje się czasem osiem, a czasem trzynaście cyfr. Laikowi powiedzą tyle, co kotu surowa cebula, lecz my te cyferki właśnie dzisiaj wspólnie odczarujemy!

W naszym kraju najczęściej używany jest System Europejskich Kodów Towarowych (EAN). Pełna wersja kodu EAN to wersja trzynastocyfrowa, wersja ośmiocyfrowa jest wersją skróconą (bez numeru producenta lub dystrybutora), więc nie będę się nią zajmować.

TYPOWY KOD EAN-13 WYGLĄDA TAK:

 

 

Cyfry kodu oznaczają kolejno:

- kod systemowy

Są to dwie lub trzy cyfry wskazujące kod kraju lub regionu gospodarczego, która przypisała dany kod producenta. Wyjątek stanowią kody zaczynające sie od cyfry 2 oznaczającej produkty o zmiennej masie czy rozmiarach. Kod systemowy nie wskazuje więc kraju pochodzenia towaru czy producenta, a jedynie organizację, dzięki której dany towar został zarejestrowany.

Ściągawkę dookreślającą kraj tej organizacji znajdziecie ---> TUTAJ

- kod producenta lub dystrybutora

Kolejne cztery, pięć lub sześć (a nawet siedem) cyfr. Jest to unikalny kod przypisany do każdego producenta lub dystrybutora, nadany przez  organizację (tę określoną przez kod systemowy). Wszystkie produkty danego producenta będą posiadać ten sam kod.

- kod produktu

Dwie, trzy, cztery lub nawet pięć cyfr. 

 - cyfra kontrolna

Ostatnia cyfra.

 

Często bywa tak, że zarówno kod systemowy jak i kod producenta dotyczą tego samego kraju. Jednak czasem możemy się zdziwić, ponieważ na przykład austriacka firma może mieć powiązania z firmą chińską, francuska z brytyjską, a łotewska z...nowomeksykańską.

Jeśli jesteście dociekliwi tak jak ja, możecie sobie to sprawdzić (a przy okazji znajdziecie rozwiązanie zagadki zdjęciowej - KTO stoi za kodem z fotki?)  --->TUTAJ

 

Notkę wrzucam tu przede wszystkim w celach edukacyjnych. Jednak, mając na uwadze, że zwolenniczki dobrego dopasowania często poszukują okazji w odmętach internetu - radzę, by po otrzymaniu towaru w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na to, czy towar posiada papierową metkę z kodem kreskowym.

Jakiś czas temu na popularnym portalu Balkonetka pojawiła się użytkowniczka oferująca internautkom biustonosze identyczne z biustonoszami oferowanymi przez (istniejącą jeszcze wtedy) podmarkę Panache - Masquerade. O ile mnie pamięć nie myli, staniki sprzedawane były po symbolicznych cenach, więc niejedna stanikomaniaczka obłowiła się wtedy pokaźnie.

Ale...Miałam i mam do tej pory poważne zastrzeżenia do legalności takiego obrotu towarowego. Dziewczyny pisały, że biustonosze nie posiadały ani wszytych metek-firmówek, ani metek papierowych. Czy naprawdę chcemy swoim portfelem wspierać szarą strefę? Legalny towar posiada metki, jest to jedna z najprostszych metod weryfikacji (przynajmniej) producenta.

Teraz druga sprawa, jaką chcę przy okazji poruszyć - "zagranicznie" brzmiące nazwy polskich marek. Wciąż spotykam się z przekonaniem kobiet, że kupiły francuską, włoską czy jakąś-tam zagraniczną markę. Bielizny, ciucha, buta. Tymczasem wystarczy wrzucić w zalinkowaną przezemnie wyszukiwarkę GEPIR kod EAN-13 i...możemy przeżyć wielkie rozczarowanie. Nikomu nie chcę sprawić przykrości, przecież nie wszyscy interesujemy się historią mody czy bieliźniarstwa. Jednak, jeśli ktoś posiada lekko zagraniczno-snobistyczne ciągoty ;-) może sobie sprawdzić - jaki kraj stoi za danym wyrobem. I bynajmniej nie mam na myśli tylko biustonoszy i bielizny, system kodowy EAN-13 obejmuje różnorakie towary - od ryżu sypkiego po narzędzia do obróbki skrawaniem :-D.

U mnie dzisiaj sypie śnieg. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że przed nami biały, puszysty weekend.

Będę zatem nareszcie zjeżdżać z górki na worku z sianem, czego i Wam życzę ;-) !

piątek, 29 grudnia 2017

Wpadłam tu na chwilkę pomiędzy zaczątkami remanentu a brafitowaniem. Ale zmierzam do meritum, bo co ja się tam będę rozpisywać. Sami pomysłodawcy akcji napisali krótko i jasno:

 

Tak! Każdy może postawić!

Tak! Każdy może brać!

Tak! Stoi bez dozoru!

Tak! Możecie pobrać logo, plakat. Po to są :-)

Tak! Przyślecie info - dodamy do mapy!

Tak! Przyślecie zdjęcie -pokażemy!

Generalnie: Wszystko Tak!

 

Drugi raz powtarzać mi nie było trzeba.

Wieszak stoi.

#wymianaciepła #pozielsieciepłem #wymianaciepłabiłgoraj


O ile mi wiadomo - pierwszy na Lubelszczyźnie (owszem - ta pinezka poniżej Lublina to biłgorajski wieszak!) :


Nie mam u siebie w sklepie staników z futerkiem, więc pomagam dzielić się ciepłem w inny sposób :-)

 

Do siego roku!


wtorek, 19 grudnia 2017

Tytuł oczywiście jest przewrotny i zachęcający do klikania ;-). Choć nie ukrywam - zawiera on moje zbożne życzenie :D. 

Niestety, w chwili obecnej NIE FUNKCJONUJĄ  w polskim systemie prawnym żadne kary za retuszowanie zdjęć modelek. Ani finansowe, ani jakikolwiek, choćby społeczny - ban.

A wiecie, że we Francji od października 2017 roku wprowadzono USTAWOWY nakaz informowania widza o cyfrowej obróbce obrazu reklamowego? Ciekawostką jest fakt, że główny nacisk w tej regulacji położony został na zmiany sylwetki. Jeśli chodzi o zmiany koloru oczu, włosów czy kształtu poszczególnych części ciała - nie są one obłożone sankcjami. A te są dotkliwe - w przypadku braku oznaczenia fotografii reklamowej klauzulą "Photographie retouchee" i specjalnym znaczkiem,  autor reklamy może zapłacić karę w wysokości 30% budżetu danej kampanii reklamowej, przy czym kara nie może byc niższa niż 37,5 tysiąca EUR.

Jak twierdzi Marisol Touraine - francuska minister zdrowia "Zdjęcia w magazynach dla kobiet czy materiały reklamowe promują sylwetki kobiet, które są nienaturalnie szczupłe i piękne. W ten sposób normalne kobiety wpadają w kompleksy i pogarsza się im samoocena. Media czy agencje reklamowe kreują sztuczne ideały i na coś takiego nie ma naszej zgody. Musimy bronić praw kobiet." 

 

Jak mają się sprawy w Polsce?

Ano - nijak. Dzisiaj coraz więcej mówimy i piszemy o bodypositive, samoakceptacji itd. Jako blogerka nie mogę przemilczeć faktu, że w naszym kraju jest kilka świetnych dziewczyn pokazujących na swoich blogach bez "spiny" swoje niedoskonałe ciała, odsłonięte w mniejszym lub większym stopniu. Kobiece społeczności i organizacje (w szczególności te propagujące dobre dopasowanie bielizny) -  zaczynają coraz bardziej wkurzać się na bombardowanie odbiorców obrazami  wyfotoszopowanych modelek. Oczy tych "ulepszonych" kobiet patrzą na nas zewsząd - z przystanków autobusowych, tramwajów, ścian budynków, bilbordów, pudełek zapałek, gazet.

No i oczywiście, nad czym ubolewam najbardziej - często z reklam bielizny. Mniej odporne na tego typu wszechobecne reklamy panie wpadają w kompleksy, przestają akceptować swoje ciało, które przecież jest NORMALNE i nie poddane żadnemu retuszowi! Ileż to razy słyszałam w przymierzalni "nienawidzę tych wałków" lub "jestem taka tłusta"? Setki! I wierzcie mi - do dzisiaj, poza małymi wyjątkami (ale to akurat były dwie czy trzy historie związane z problemami zdrowotnymi) - nie potrafię pogodzić się z takim podejściem do własnej fizyczności. Zawsze na takie dictum odpowiadam, że nie ma ideałów i jeśli dana delikwentka, z którą akurat pracuję będzie dalej uprawiać koncert życzeń i zażaleń to obetnę lustro poniżej biustu i dopasowania stanika także  do sylwetki uskuteczniać nie będziemy. A przecież dopasowanie stanika do samego biustu, bez kontekstu sylwetkowego to tak jakby dopasować kobiecie Loboutiny i jednocześnie zakazać jej używać dobrych perfum ;-) !

Pomimo tego, że nasi rodzimi specjaliści od mediów i reklamy są sceptyczni, jeśli chodzi o skuteczność rozwiązania francuskiego - ja jestem przekonana, że podobne rozwiązanie mogłoby jednak u nas zdać egzamin. Należałoby dopracować szczegóły ustawy tak, by uniknąć nadinterpretacji przepisów oraz wykorzystywania luk. A wysokich kar pieniężnych Polacy płacić nie lubią, oj, nie lubią... 

No i oczywiście - KTO mógłby wykazać się taką inicjatywą? Komu byłybyście w stanie zaufać i powierzyć swój głos? Bo, że trzeba by jakąś inicjatywę społeczną przedsięwziąć (takie czasy; jak mawia moja ulubiona Joanna Kołaczkowska - ciągle coś trzeba "przedsięwziwać"!), opracować projekt/petycję (nie mam pojęcia, co byłoby właściwsze, powinien pewnie jakiś prawnik to skonsultowaćz), zebrać podpisy itp -  to bardziej niż pewne!

Mam jednego kandydata. Właściwie - kandydaciątko, ponieważ jest to ONO. Stowarzyrzenie Polskiego Brafittingu. Statut SPB mówi, że "Stowarzyszenie prowadzi także intensywną działalność edukacyjną w instytucjach edukacyjno-kulturalnych w zakresie profilaktyki raka piersi oraz prawidłowego brafittingu, na rzecz rozwoju, aktywizacji i integracji kobiet oraz podnoszenie jakości ich życia i świadomości społecznej.". Uważam, że taka inicjatywa wpisywałaby się cudnie w działalność Stowarzyszenia. Ku pokrzepieniu serc, ócz i biustów naszych!

Poglądowo pokażę Wam, jak nawet przy użyciu prostego edytora zdjęć, w przeciągu niecałej minuty można zmienić proporcje kobiecego ciała (wybaczcie brak wprawy, muszę jeszcze nad tym popracować ;) :

A Wy?

Jesteście przeciw czy za #wolneodretuszu?