O autorze








zBLOGowani.pl
RSS
czwartek, 16 listopada 2017

 

Królewna jak powiedziała tak zrobiła – słudzy otrzymali polecenie, by przygotować dla Sławka salon do odpoczynku (co prawda na poczesnym miejscu wisiały tam staniki różnych marek, ale pod ścianą stała także wygodna kanapa; lektury bieliźnianej zaś było w bród).

Niezależnie od swojej decyzji – czy przypadnie jej do biustu coś z oferowanych przez rycerza desusów – postanowiła zaprosić go na sutą wieczerzę i bieliźnianą pogawędkę. Bo choć jej poszukiwania straplessa dobrego, polskiego, niedrogiego stały się jak widać głośne w świecie – wciąż spełzały na niczym i królewna chciała dopytać – może robi coś nie tak, może posłańcy nie przekazują jej sugestii producentom, a może po prostu opowieść o straplessie dobrym, polskim, niedrogim powinna włożyć między inne bajki?

Ku jej zaskoczeniu – w trakcie uczty nabierała coraz większego przekonania, że rycerz, którego po niefortunnym przywitaniu określiła w myślach jako gbura to doskonały kompan. Co więcej – Sławko okazał się świetnym materiałoznawcą i posiadał gruntowną wiedzę na temat konkretnych konstrukcji biustonoszy. W połowie wieczerzy królewna omal się w nim nie zakochała, bowiem…Okazało się, że dobry, polski, niedrogi strapless od bardzo długiego czasu także jemu spędzał sen z powiek!

Zaś skromny Sławko, w odróżnieniu od innych rycerzy wychwalających pod niebiosa WSZYSTKIE bez wyjątku swoje sample – okazał się realistą. W mgnieniu oka zorientował się, że nie kupi królewny ani fraszkami o tematyce brafittingowej, ani hymnem materiałoznawczym, ani tym bardziej - sonetem konstrukcyjnym. Postawił więc na wielce ryzykowne  rozwiązanie – przyrzekł sobie rzetelnie przedstawić królewnie realne zalety i wady każdego z samplowych biustonoszy. Czyli, co nadzwyczaj rzadko w bajkach się zdarza – nie obiecywał gruszek na wierzbie, latania na dywanie tudzież że zamieni leciwą królewnę w nastoletnią Roszpunkę ;)

Jednym słowem – postanowił mówić prawdę na temat próbek bielizny, które ze sobą zwykł wozić.

Zanim jednak nasza para zjadła leguminę i skoncentrowała się na bieliźnianych konkretach – królewna wyjawiła Sławkowi przyczynę swej determinacji w poszukiwaniu straplessa dobrego,polskiego, niedrogiego.

Otóż jej królestwo było nękane przez straszliwego Niedopasa. Potwór ten porywał WSZYSTKIE białogłowy, które nosiły niedopasowane biustonosze. Królewna, odkąd tylko zasiadła na tronie – nie mogła udawać, że nie widzi tysięcy rąk swoich poddanych, wyciągniętych do niej  w błagalnym geście…

15:21, renulec
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 listopada 2017

Sławko, siedząc wciąż na białym rumaku, zakrzyknął gromko:

- królewno, w świecie prawią, że bardzo wybredna jesteś! Bułkami białymi gardzisz, po pierwszym-drugim gryzie grymasisz, a straplesa dobrego, polskiego i niedrogiego nadal nie masz! Prostakiem nie jestem, maniery dworskie znam, ale nie wiem, czy z wierzchowca mego fatygować mi się chce, jeśli być może lewą nogą wstałaś i mnie również natychmiast oddalić raczysz po obejrzeniu sampelków moich!

Królewna zafrasowała się wielce. Nikt dotychczas, starając się o jej względy, nie zwracał się do niej w tak impertynencki sposób! Co robić z takim drabem, któremu w zasadzie średnio zależy na tym, by wkraść się w jej łaski? Coś on jest zbyt pewny siebie! Niech idzie jej z oczu, do stu złamanych fiszbin i nie wraca tu więcej! Ale…jeśli ten jego rezon jest spowodowan wyjątkowością staników, które w swoich sakwach wiezie? Ajajaj! „Jak wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji, by nie ucierpiał królewski majestat, niesforny rycerz karku zgiął, a ja - bym obejrzała sobie bezstresowo próbniki?” myślała w popłochu.

- Wiesz co, rycerzu? Ani ty, ani zapewne staniki twoje atrakcyjnymi mi pewnie nie będą, ale rumaka masz przedniego! Sprzedasz mi go? – I tu królewna zaproponowała rycerzowi sumę będącą równowartością dwóch nowych Maserati (w sumie jesteśmy w bajce, a kogo stać, jak nie królewnę, prawda?). Rezolutnie nie dodała, że w promieniu 200 km żadnego innego konia trudno było uświadczyć, ponieważ wszystkie wierzchowce pognano właśnie na coroczny spis powszechny do sąsiedniego królestwa.

Tak więc, gawędząc o najnowszych modelach aut sportowych (rycerz zdradził, że, aczkolwiek ich wielkim entuzjastą jest, ale prawa jazdy nie ma) rycerz i królewna dobili targu. Biały ogier (z matki Balkonetki - stadnina w Janowie Podlaskim i ojca Panasza - stadnina Tarka w Wólce Wieprzeckiej) wkroczył dumnie na dziedziniec zamkowy, a rycerz otrzymał…dwa ciężkie worki wypełnione po brzegi talarami.

- Królewno? A jakże mam teraz w dalsze peregrynacje się udać, skoro ani wierzchowca nie mam, ani sakwy moje lżejszymi się nie zrobiły? Może będziesz tak łaskawa i jednak przenocujesz w królewskim zajeździe kolegę pasjonata koni (w tym mechanicznych) oraz brafittingu? 

Zbliżał się wieczór, więc Sławko w obliczu pożarcia go przez wilki lub nieostanikowane strzygi z nieodległej Puszczy Solskiej nagle zmienił front.

„Ha! I tu cię mam, rycerzyku!” – ucieszyła się w myślach królewna. Zaś, zachowując powagę monarszego oblicza, odrzekła łaskawie:

- Zadysponuję, by udostępniono ci salon. Przypadkowo przechowuję tam bieliznę, ale przecież z tematem jesteś zaznajomiony…cdn.

14:01, renulec
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 października 2017

Chcecie bajki?

Oto bajka:

Była sobie raz królewna. Nie, nie pokochała grajka, tylko od długiego czasu rozglądała się za polskim straplesikiem (zwanym czasem przez niektóre kobiety z podległego jej ludu po prostu - bardotką).

Królewnie chodziło generalnie o to, by stanik był:

- dobry jakościowo,

- niedrogi,

- typu "totalna gładź", 

- formowany termicznie,

-lekki,

- bez push-upa,

- zapewniający biustowi dobre wsparcie,

- nadający piersiom okrągły kształt.

 

Reszta nie miała dla niej naprawdę żadnego znaczenia ;).

 

Niby łatwe zadanie, prawda?

Jednak, wierzcie mi, zadania tego królewna nie mogła porównać absolutnie do zjedzenia bułki z masłem. Raczej powiedziałabym, że, skoro trzymamy się tego obrazowego porównania -  każda bułka, za którą zazwyczaj zabierała się z apetytem, rozczarowywała ją już po dwóch-trzech pierwszych kęsach. A to biustonosz nadawał biustowi kształt niekoniecznie taki, jakiego oczekiwała, a to cenę postrzegała jako zbyt wysoką w stosunku to oferowanej przez producentów jakości (owszem, dzisiaj królewny też trzymają się za kieszeń i oglądają każdego talara z obu stron, zanim go wydadzą), to znów z kolei zaskakiwał ją kolor -  zupełnie inny niż w modelach pokazowych itd itp.

Czasem, wierząc w swojej naiwności, że ona - królewna maciupeńkiego państewka może cokolwiek komukolwiek sugerować - mailowała, dzwoniła, przekazywała do producentów biust-halterów swoje pobożne życzenia a także słała do nich opieczętowane listy przez odwiedzających ją kupców.

Oczywiście - jak grochem o ścianę ( grochem zaś mogła rzucać do woli, bowiem przestała na nim spać po drugiej 18-ce, czyli jakieś kilka lat wstecz).

Snuła więc często przed zaśnięciem swoje straplessowe marzenia. A rycerz na białym koniu, który by jej w końcu przywiózł taki stanik - wciąż mijał jej włości.

I tak mijały miesiące i lata.

Aż pewnego wiosennego poranka, kiedy na drzewach zaczęły nieśmiało pojawiać się pierwsze zielone liście a królewna zaczęła już tracić nadzieję, że spełnią się jej sny - u bram zamku pojawił się rycerz Sławko...cdn.