O autorze








zBLOGowani.pl

sklep z bielizną

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Na różnych forach natykam się na ten temat. Kilkakrotnie zostałam też o to nagabnięta przez moje klientki. Im więc dedykuję tę notkę - dociekliwym kobietom, którym nie jest wszystko jedno, czy mierzą dany stanik jako pierwsze.

Do rzeczy.

Posługując się prywatnymi i służbowymi kontaktami oraz bywając w innych sklepach z bielizną ustaliłam, że w większości sklepów nie dezynfekuje się przymierzanych staników.

Jeśli nawet temat pojawiał się tu i tam w rozmowach branżowych, usychał rychło jak żaba bez dżdżu. No, bo jak? Prać taki stanik? Wywieszać na słońce? Poddawać strumieniowi gorącego powietrza, a może - brafitterskim egzorcyzmom ;) ?

A serio - uznałam, że przecież czasy "Stulecia chirurgów" na szczęście za nami. Z pewnością istnieją jakieś skuteczne metody odkażania odzieży, z aco za tym idzie - bielizny!

Z wiadomych względów (Noszę Biustonosze to miejsce sprzedażowe, więc niejako publiczne, ja zaś nie posiadam w salonie warunków do takich zabiegów) eliminowałam gotowanie w gorącej wodzie oraz dezynfekcję przy pomocy użycia specjalistycznych mieszanek gazowych ;).

Pozostało mi więc ozonowanie lub odkażanie przy pomocy promieniowania UV. Odpowienio przeprowadzone mogą zachować bieliznę w niezmienionej formie bez pasażerów na gapę (mam na myśli drobnoustroje wszelkiej maści) i nie powodują zminiejszenia jej wartości użytkowej. Nie umniejszają też jej walorów estetycznych. 

Na pierwszy ogień wzięłam ozonowanie. Niestety, nawet małe, domowe ozonatory w swoich instrukcjach użytkowania zawierają zalecenia, by po przeprowadzonym ozonowaniu dokładnie przewietrzyć pomieszczenie (czas rozkładu ozonu czyli O3 wynosi ok 2 godziny), w którym się ono odbywa. Trudno mi sobie wyobrazić, bym brafittingując, zakladając nawet wydzielenie specjalnego pomieszczenia do ozonowanie bielizny, biegała i wietrzyła wcześniej mierzone, poddane ozonowaniu staniki ;)

Tak więc, metodą eliminacji, pozostały mi promienie UV.

Jeśli chodzi o fizykę powyżej poziomu prawa Archimedesa - jestem zielona jak szczypiorek na wiosnę, zaś udawać, że pozjadałam wszystkie rozumy nie lubię. Istotę promieniowana UV oraz jego podział wyjaśni Wam  więc świetnie opracowanie, które znajduje się na stronie Centrum Nauki Kopernik:

N A D F I O L E T

Przy okazji nadmieniam, że ciekawie i konkretnie do tematu dezynfekcji (w tym przypadku interesuje nas dezynfekcja vel odkażanie), ale też sterylizacji i antyseptyki (warto przeczytać też o nich, by odróżniać pojęcia) podeszła pani doktor Małgorzata Fleischer z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Jej opracowanie równieżgorąco polecam, znajdziecie je na stronie uczelni:

DEZYNFEKCJA, STERYLIZACJA, ANTYSEPTYKA

Doszłam do wniosku, że jedynym skutecznym i niekłopotliwym dezynfekowaniem bielizny w warunkach mojego sklepu jest krótkotrwałe korzystanie z promieniowania UVA. 

 

Obecnie posiadam urządzenie wykorzystujące takie promienie. Wyposażone jest ono w cztery lampy o mocy 15W każda i promieniowaniu w zakresie 300-400nm. 

Znajduje się ono w pojemniku z tworzywa sztucznego zamykanym od góry. Pojemik jest przezroczysty (tworzywo i szkło przepuszczają promienie UVA), więc przykrywam go dodatkowo grubszą narzutką. Urządzenie włączam na 5 minut by każdorazowo zdezynfekować mierzone biustonosze. Czas działania urządzenia konsultowałam z zaprzyjaźnionym fachowcem naprawiającym na codzień sprzęt szpitalny, w tym lampy bakteriobójcze.

Najprawdopodobniej jestem jedną z pierwszych osób (ponoć w którymś z łódzkich sklepów też praktykuje się dezynfekcję promieniami UV) w naszym kraju, która czysto teoretyczne rozważania wcieliła w czyn.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje rozwiązanie jest zapewne niedoskonałe. Ale lepsze takie, jak żadne. Uważam, że nie należy zamiatać tematu pod sklepową ladę. Mamy teraz okres zimowo-wiosenny (wczoraj był mróz, dzisiaj pięknie świeci słońce i brak śniegu; temperatura 3 stonie na plusie), wszyscy jesteśmy podatni na różnego rodzaju bakterie i wirusy. Chcę tego oszczędzić moim klientkom i sobie, naturalnie - też.

Czy spotkałyście gdzieś jakieś "sklepowe" rozwiązania tematu dezynfekcji mierzonej bielizny? Chętnie dowiem się, jak robią to inni. 

A jeśli po lekturze tej notki podejmować będziecie gdziekolwiek ten temat - będzie mi niezmiernie miło, gdy mnie podlinkujecie.

Miejsce polecane do odkażania naturalnie ;)

 

 

P.S.

Dziękuję Kasicy ze Stanikomanii za zasygnalizowanie mi, że również według niej i kobiet, z którymi rozmawia - ten temat jest istotny. 

P.S.2.

W wyżej opisany sposób odkażam staniki już od jakiegoś czasu, ale notka raz odłożona dalej odkładała się sama, pardon ;) 

piątek, 20 października 2017

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, na jakim etapie swojego życia i pod wpływem jakich czynników kobieta przejawia zainteresowanie swoim biustem pod kątem zdrowotnym? Kiedy w jej głowie zaczyna pojawiać się myśl - czy moje piersi są zdrowe, czy wszystko z nimi jest ok?

Najczęściej jest to wiek dojrzały, czyli ok. 25+.

 

Kiedy byłam mała, czasem bawiłyśmy się z koleżankami „w dom". Gotowałyśmy pyszne potrawy na skleconych z klocków „kuchniach”, zmieniałyśmy lalkom-naszym „dzieciom” pieluchy. Oprócz tego robiłyśmy ogromne zakupy w „sklepach”, które często znajdowały się w korytarzu czy w innym pokoju, myłyśmy często podłogi (kiedyś, w ferworze tych porządków zapomniałyśmy o odkręconym w łazience kranie i zalałyśmy sąsiada z dołu) , odkurzałyśmy, prałyśmy, organizowałyśmy życie swoim „rodzinom” itp.

Moje dzieciństwo przypadało na lata 70-e, kiedy rola kobiety w rodzinie była dookreślona, przewidywalna, niemal schematyczna. Do tego dodajmy panujący w społeczeństwie, wszechobecny patriarchat i ślepe posłuszeństwo dzieci wobec starszych. Potomstwo miało spełniać pokładane w nim nadzieje – chłopcy  wyrosnąć na dzielnych, sprawnych, operatywnych mężczyzn, zapewniających byt swoim rodzinom a dziewczynki… No właśnie, tak jak na początku mojej notki.

Rozwody były skandalem, tego się nie praktykowało i mówiło się o takich przypadkach, szczególnie w obecności dzieci, głosem ściszonym do szeptu.

Dzisiaj, po niemal 40 latach, patrząc na zabawy dzieciaków moich sióstr, przyjaciółek, klientek dochodzę do wniosku, że na podstawie samej obserwacji potomstwa mogę powiedzieć wiele o jego rodzicach. I mam tu na myśli nie tylko podział obowiązków rodzinnych, ale też ich wzajemne relacje rodziców, ich stosunek do sąsiadów, koleżeństwa z pracy, zwierząt. Taki Urząd Miasta miałby ze mnie niezły pożytek, bo wiem na przykład, kto segreguje odpady a kto pali w piecu plastikowe butelki ;) . Wiem też, kto i w jaki sposób spędza wolny czas itp.; dzieci są świetnymi, wnikliwymi obserwatorami i jeszcze lepszymi naśladowcami.

Skąd u mnie takie refleksje?

Ano stąd, że zauważyłam, iż o wiele mniej dziewczynek bawi się teraz "w dom", więcej „pracuje w biurze” czy „wyjeżdża w podróże służbowe”. Te ostatnie zaś wracają zmęczone do domu, a „mąż” czasem zrobi im kawę czy poda smaczny obiad.

Jedno jednak się nie zmieniło – małe dziewczynki wciąż chcą szybko dorosnąć. Chodzą więc podczas zabawy w kobiecych butach, wyciągają z szaf najlepsze matczyne ciuchy i oczywiście – próbują malować się tak, jak dojrzałe panie.

I wiecie co mnie czasem smuci, gdy z uśmiechem przyglądam się tym beztroskim zabawom?

NIGDY nie widziałam, by którakolwiek dziewczynka bawiła się w samobadanie piersi. Owszem, bywa, że całują się ze swoimi „mężami” i mówią do dzieci – teraz nam nie przeszkadzaj, bo jak będziesz grzeczny, to dostaniesz od nas braciszka albo siostrzyczkę. Odwzorowań zachowań prozdrowotnych jednak nie zaobserwowałam :(.

A mnie marzą się takie zabawy "w dorosłych" :

 

Czy macie jakieś pomysły – w jaki sposób można „zaprogramować” małą dziewczynkę na  samobadanie piersi w przyszłości? Przekazać jej, że dorosłość = odpowiedzialność za własne zdrowie? Czy w ogóle istnieje lepszy, skuteczniejszy i bardziej zapadający w pamięć sposób niż przykład dany jej przez własną Mamę? 

Szanuję wszystkie prozdrowotne akcje październikowe, ich organizatorkom chwała i cześć bo to ogromna praca. Jednak czasem mam wrażenie, że wszyscy przypominają sobie o profilaktyce raka piersi tylko w tym miesiącu. Bo przecież "październik miesiącem walki z rakiem piersi".

A pozostałe 11 miesięcy? 

Proponuję więc pracę u podstaw. Zacznijmy od siebie. Wiele z nas nie robi tabu z nagości w domu, szczególnie jesli chodzi o topless. Niech więc nasze córki widzą nas jak najczęściej, gdy badamy sobie biust.

Przecież to takie proste.

Skoro nie chcą wziąć się za szeroko zakrojoną profilaktykę raka piersi/ nie mają na to pieniędzy/czasu/ochoty odpowiednie ministerstwa - weźmy zdrowie naszych biustów w ręce nasze i naszych córek*! 

 

Z październikowymi, ciepłymi pozdrowieniami

- Renulec

 

 

*Jeśli nie masz córki, to z pewnością znasz jakąś fajną Mamę. Pogadaj z nią o tym!

środa, 11 stycznia 2017

Witajcie w 2017 roku!

Z wielką radością oznajmiam Wam, że przedwczoraj Noszę Biustonosze zostały uznane przez Fundację Promocji Karmienia Piersią za MLECZ - miejsce przyjazne mamie karmiącej piersią :D!

Mój butik jest pierwszym, świetlanym punktem w rejonie południowo-wschodniej Polski na mapie Fundacji i mam głęboką nadzieję, oraz mocną wiarę w to, że pierwszym z wielu :)

Przyznacie same, że miejsce, w którym kobiecy biust otacza się wyjątkową uwagą i szacunkiem z założenia powinno być przyjazne mamom, które karmią swoje dzieci piersią, prawda?

Już od dłuższego czasu nosiłam się z myślą, by zarówno prywatnie jak i zawodowo jednoznacznie odnieść się do kwestii karmienia naturalnego.

Wszystkim przecież wiadomo, że jeśli istnieją ku temu warunki (młoda mama bez przeszkody może i lubi (!) karmić piersią, a pokarm ten niemowlakowi służy) - to super! 

Przytaknie mi też zapewne każdy lekarz, doradczyni laktacyjna, położna, doula - nic zdrowszego, bardziej niekłopotliwego i prostszego w zakresie przygotowania odpowiedniego pokarmu dla niemowlaka mama nie jest w stanie mu zapewnić. 

Nie będę wgłębiać się w temat samego karmienia, ponieważ blogów, forów, portali  parentingowych w sieci znajdziecie całe mnóstwo. 

Jak napisałam na wstępie - dzisiejsza notka to mój stosunek do karmienia piersią, w tym (o laboga! ;) ) - karmienia publicznego.

W zasadzie już dopisek pod podtytułem powyższego, "mleczowego" dokumentu wyjaśnia moje stanowisko:

TO MIEJSCE W PEŁNI I ETYCZNIE WSPIERA MAMY KARMIĄCE PIERSIĄ ORAZ AKCEPTUJE JE W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ.

 

Od zarania dziejów, bo już od epoki kamiennej, kobiety karmiły swoje niemowlęta w ten sposób nawet do 4., a nawet 6. roku życia! I, choć na przestrzeni wieków (a szczególnie po wynalezieniu mieszanek mleka modyfikowanego) podejście do karmienia naturalnego zmieniało się - ostatecznie zatryumfowała natura. Dzisiaj wszyscy naukowcy zgodnie twierdzą, że to przede wszystkim mleko matki zapewnia niemowlęciu zbilansowana dietę, a co za tym idzie - prawidłowy rozwój.

Wracając do przeszłości - nawet w Bazylice Watykańskiej na nagrobkach papieży widnieją malowidła kobiet karmiących piersią:

Foto: Hans Memling, Matka Boska karmiąca, 1480, olej na desce, Museum Van der Berg w Antwerpii

Wystawa "Maria Mater Misericordiae" w Muzeum Narodowym w Krakowie

 

Więc w czym my, jako społeczeństwo, widzimy dzisiaj problem?

Z czego wynika nasz brak akceptacji, empatii i tolerancji dla mam karmiących piersią w przestrzeni publicznej? Skąd tak skrajne postawy - od totalnej akceptacji w średniowieczu i epoce nowożytnej po niemalże ostracyzm w czasach współczesnych? Czy wiedziałyście, że bardziej gorszące od odkrytej, karmiącej piersi były dawniej odkryte nogi? 

Czym więc tłumaczyć dzisiejszą, skrajnie inną, ale bardzo popularną postawę społeczną, gdy nie akceptowana jest mama karmiąca piersią w restauracji, ale dziewczę w super-hiper-extra skąpej spódniczce mini - już tak ;) ?

Hej, nie chciałabym nikogo urazić, ale czy przypadkiem nie zmierzamy równym marszem i zbiorowo w kierunku jakiejś społecznej mega-hipokryzji?

Wcześniej wspominałam o papieżach. Ogromną przysługę wyświadczył mi niedawniutko Papież Franciszek. Tak jakby po prostu przeczuł, że jakaś-tam Renulec z Biłgoraja będzie notkę na temat karmienia piersią w przestrzeni publicznej smarować ;). Papież, jako głowa kościoła rzymskokatolickiego jest niekwestionowanym autorytetem moralnym dla miliardów ludzi na świecie. Nie ukrywam, że akurat tego pana lubię za jego bezpretensjonalność i swoistą niesforność  - czasem potrafi w kulturalny, ale bardzo jasny sposób wyrazić swoją opinię. Nie zawsze zgodną i spójną z powszechnie obowiązującymi w pewnych sferach trendami ;)

Otóż nie dawniej niż w ubiegłą niedzielę Franciszek podczas mszy w Kaplicy Sykstyńskiej, kiedy ochrzcił około 30. dzieci, powiedział do ich mam:

"Karmcie (...) swoje dzieci piersią. Nawet w tej chwili. Jeśli dzieci płaczą, to znaczy, że są głodne. Nakarmcie je. Dziękujmy  Bogu za dar mleka i módlmy się za te matki, które nie mogą karmić piersią, a jest ich niestety wiele". 

Podkreślam w tym miejscu, że gdyby media doniosły o tego typu wydarzeniu (oficjalnym niemal poparciu karmienia piersią w miejscach publicznych) przez głowę któregokolwiek z wpływowych kościołów - też zauważyłabym i przytoczyła tu ten fakt. Ważne jest bowiem, byśmy potrafili odnaleźć się i porozumieć ponad wszelkimi podziałami. Tym bardziej, że w przeciągu ostatnich kilku lat, gdy jako społeczeństwo straciliśmy kilkunastu wspaniałych ludzi, przywódców intelektualno-duchowych wielu z nas - zaczynamy odczuwać poważny brak autorytetów, w tym - moralnych. 

Jakakolwiek dyskryminacja mamy karmiącej piersią w przestrzeni publicznej jest dla mnie niezrozumiała i budzi u mnie ZAWSZE radykalny sprzeciw. 

Wobec powyższego namawiam i Was, moje drogie, byście do tego sprzeciwu przyłączyły się i przyczyniły do powstawania w naszym kraju kolejnych miejsc przyjaznych mamie karmiącej piersią. Na końcu notki podam przydatne linki. Na stronie Fundacji Promocji Karmienia Piersią łatwo znajdziecie zakładkę "kontakt" :).

Jeśli macie znajome zarządzające fajnymi miejscami, które mogą okazać się przyjazne mamom karmiącym piersią - podeślijcie im koniecznie link do tej notki lub link do Fundacji.

Bo jeśli my - kobiety, nie weźmiemy naszych spraw w swoje ręce - nikt tego za nas nie zrobi. Ani oczywiście - nie zrobi tego lepiej od nas samych ;)

A gdybyście kiedykolwiek były w Biłgoraju ze swoimi maluszkami - zapraszam! U mnie zawsze znajdzie się dla Was miejsce i życzliwość. Nawet w samym środku przestrzeni publicznej :D 

 

Przydatne linki podrzucam (aczkolwiek, tak jak wspominałam, jest to jedynie malutka kropla mleka, ekhm... informacji ;) w oceanie internetów :

- O karmieniu piersią na przestrzeni wieków

 http://www.pzp.umed.wroc.pl/pdf/2014/4/1/59.pdf

- Karmienie piersią w dawnych wiekach a dziś

http://kobieta.onet.pl/dziecko/zywienie/naga-piers-matki-karmiacej-w-dawnych-wiekach-a-dzis/j7hftj

- Papież Franciszek - Karmcie swoje dzieci piersią. Nawet w tej chwili.

http://babyonline.pl/papiez-franciszek-o-karmieniu-piersia-wazny-glos-w-dyskusji,aktualnosci-artykul,16778,r1p1.html

- Strona Fundacji Promocji Karmienia Piersią 

http://www.fpkp.pl/index.html

 

 

#karmieniepiersia #karmienienaturalne #brafitting #noszebiustonosze #fundacjapromocjikarmieniapiersia #mamotoja #mamaija #miejsceprzyjaznemamiekarmiacejpiersia #zdrowedziecko #zdrowybiust #brafittingbilgoraj #dopasujstanik 

 
1 , 2